<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7227624407187958334</id><updated>2011-12-28T11:10:12.628-08:00</updated><title type='text'>Prawie Jak Fan Fiction 3000</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://pjf3k.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pjf3k.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>PJF3K</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09275386487894526614</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>7</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7227624407187958334.post-5736136707349226087</id><published>2009-06-19T09:13:00.000-07:00</published><updated>2009-06-19T09:14:13.710-07:00</updated><title type='text'>Sory.</title><content type='html'>No niestety, sesja nas trochę przytegociła, potem problemy maści innej, ale nie będę zanudzać. Analiza jakaś będzie, ale nic nie chcemy obiecywać - jednakowoż będziemy się starać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We're not dead yet!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Howgh.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;//Amaniec&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7227624407187958334-5736136707349226087?l=pjf3k.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pjf3k.blogspot.com/feeds/5736136707349226087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7227624407187958334&amp;postID=5736136707349226087' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default/5736136707349226087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default/5736136707349226087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pjf3k.blogspot.com/2009/06/sory.html' title='Sory.'/><author><name>PJF3K</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09275386487894526614</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7227624407187958334.post-5015156202325323544</id><published>2009-01-29T07:37:00.000-08:00</published><updated>2009-01-29T07:48:58.761-08:00</updated><title type='text'>Eś O Eś</title><content type='html'>Nawał pracy i sesja to nie jest dobre połączenie jeśli idzie o analizy. Ale Mori znalazła wolną chwilę i zajęła się &lt;a href="http://forum.forumwow.net/viewtopic.php?f=95&amp;t=23847"&gt;tym&lt;/a&gt;. Dzisiaj Warcraft.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ciemnej , kamiennej , prawie idealnie okrągłej grocie odziany w czarne szaty , smoczy mag przegląda swe widzące kryształy. &lt;br /&gt;[ Miały oczka. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeglądał całe Azeroth szukając swego największego wroga. Niszczyciela. Tego , &lt;br /&gt;[ którego imienia nie wolno wymawiać? ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Którego imienia zapomniał ale na pewno sobie przypomni jak tylko tego gościa jeszcze raz zobaczy.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie smoki są naznaczone bliznami Nethalriona.&lt;br /&gt;[ Autor spisywał imię z katakany? ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Mimo , że najwięcej z nich nosi błękitne stado Malygosa , &lt;br /&gt;[ Gęsi za wodą, kaczki za wodą… ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego wzrok sięgał już wszędzie. &lt;br /&gt;[ Nawet w teczki IPN. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszędzie oprócz Undercity...&lt;br /&gt;[ Mają firewalla. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Poustawiali lustra naokoło i on się może co najwyżej przejrzeć.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego wzrok blokowały prastare czary. Starsze nawet od niego , starsze od języka smoków. &lt;br /&gt;[ Starsze niż najstarsi Indianie! ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Panteon odmawia komentarza.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko Oni mają taką potężna magię. Tylko &lt;br /&gt;Oni...&lt;br /&gt;[ Oooonimaru-sama! ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- To niemożliwe ! - Wrzasnął nagle a z sklepienia posypały się kamienie.- Oni powrócili ! Ale kogo mamią teraz ? &lt;br /&gt;[ Wszyscy mamią Mambę! ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Kto padł ofiarą Starych Bogów ?&lt;br /&gt;[ Tom Cruise? ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Ftaghn.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielki , kamienny zamek otoczony śmiercią. Królestwo Opuszczonych. &lt;br /&gt;[ Em… Ftaghn? ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Chyba powinnam czytać więcej, zanim coś napiszę...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnej pochmurnej nocy w Undercity w komnacie Mrocznej Pani. &lt;br /&gt;- Pani. Przybył posłaniec.&lt;br /&gt;- Dobrze , zatem wpuście go.&lt;br /&gt;[ Na pewno? A może postoi jeszcze trochę w holu? ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sylvanass w milczeniu wstała z tronu , podeszła do wyglądającego na starego , wręcz umierającego i pozbawionego oczu starca.&lt;br /&gt;[ John McCain!? ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((COBRAAAA!!!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Wzięła tabliczkę i z ekscytacją w oczach poczęła ją oglądać - badać wzrokiem.&lt;br /&gt;[ Mori przeczytała to i poczęła roflować – smiać się w chaotyczny, niekontrolowany sposób, turlając się na ziemi. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - Czy to rzeczywiście to ? - Rzekła z nutką zawiedzenia w głosie.&lt;br /&gt;[ Oczywiście, prosto z Biedronki. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Owszem Pani. Tablica Markiri. Tablica dzięki , której Kal'dorei wzywali istoty z planu żywiołów.&lt;br /&gt;[ Idę z kanonem na kawę. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Ta druga to harakiri. Dla analizatorek.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Więc możemy zaczynać - Rzekła nie kierując to do nikogo. &lt;br /&gt;[ Taaak, Pinky! Nareszcie! ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siadając na tronie &lt;br /&gt;[ &lt;a href=”http://img.photobucket.com/albums/v154/mornmeril/sylv.jpg „&gt;Jakim tronie?&lt;/a&gt; ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;machnęła ręką na sygnał , że posłaniec może odejść. Tak też zrobił. Kłaniając się chwycił swój kij i wyszedł z komnaty wiążąc na oczodołach czarną chustę. &lt;br /&gt;[ Machnęła dość głośno, żeby się skapnął. Ewentualnie strażnik go szturchnął. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oni..Chcą powrócić !..Musisz..Musisz ich powstrzymać ! Inaczej całe Azeroth czeka zagłada. Historia...Powtarza się...Oni...oni wodzą teraz Sylvanass jak niegdyś Netlahriona. Musisz...Musisz działać..&lt;br /&gt;[ Pozwólcie, że przypomnę… terror, zagłada, zniszczenie. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((A ten co, Shrapnel? Słowa powtarza?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tej nocy młoda kapłanka nie zaznała snu. Jej umysł przepełniały wizję świata...Świata skąpanego w pierwotnych chaosie. W niszczycielskiej harmonii destrukcyjnych żywiołów. Oraz głosy..Głosy mówiące o niebezpieczeństwie. Mówiące o tej destrukcji i szaleństwie. Nowym świecie. &lt;br /&gt;[ Jednym słowem, nie była już w Kansas. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jego oczach widać było płomienie - harmonijnie tańczące języki ognia. &lt;br /&gt;[ KURWIKI! ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Stare, ale ciągle dobre.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy pierwsze promienie słońca wpadły przez okno , wstała próbując ogarnąć chaos powstały w swoim umyśle oraz pokoju.&lt;br /&gt;[ To co ona robiła przez sen? ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; W jej głowie wciąż brzmiały głosy z zeszłej nocy. Nie wiedziała co miała zrobić. Czy to co widziała mogło być tylko senną marą ? Czy być może chytrym zaklęciem jakiegoś dowcipnisia ? &lt;br /&gt;[ „Ty stary, choć skocimy jakąś nowicjuszkę!” „Jasne, tylko jak?” „A podeślemy jej koszmara!” Ma sens?  No właśnie. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego nie wiedziała. Wiedziała , że jedyne co może zrobić to powiedzieć komuś o swojej wizji , lub koszmarze.&lt;br /&gt;[ „Psze księdza, śniło mi się…” „Dwie zdrowaśki, następny.”  ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po uprzednim ubraniu się kapłańskie szaty składające się z kremowej tuniki z białymi , podłużnymi pasami po bokach oraz tego samego koloru spódnicy aż do stóp z czarnym , wykonanym z skóry lynxa paskiem oraz dwoma podłużnymi paskami czarnej szaty o cal krótszych od spódnicy , rozpoczęła układać włosy w tak zwany "koński ogon".&lt;br /&gt;[ Że słownika nie dali to rozumiem, ale nawet googla nie zapytać, czy lynx to przypadkiem nie RYŚ? ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Zaraz Yamaneko...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po czym wyszła z domu i skierowała się do akademii. &lt;br /&gt;[ Autentycznie zaloguję mojego elfa i przejdę się po tym mieście, bo jak Cthulhu kocham, nie ma tam akademii! ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idąc czuła na sobie czyiś wzrok. Czuła , że ktoś za nią podąża. Dobrze wiedziała kto to. &lt;br /&gt;- Dzień dobry mój drogi cieniu - Rzekła z nutką sarkazmu w stronę drzewa nieopodal niej. &lt;br /&gt;[ … *pierdut* Mori właśnie spadła z krzesła. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Drzewo nie chciało z nią rozmawiać, jako że czekało na Rincewinda.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Widzę , że humor się cię dziś nie opuszcza , co Nirneth ? &lt;br /&gt;- Jak , że by miał mnie opuścić widząc taki wspaniały pokaz kamuflażu , Japp.&lt;br /&gt;[ Japp capp capp, Je-fa-fa? ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Parili parilalla...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie nadszedł kolejny elf. Był to wysoki , potężnej postury ubrany w pomarańczową , płytową zbroję paladyn. &lt;br /&gt;[ Ja wiem, że niektóre projekty zbroi wg. Blizzarda są wręcz śmieszne, ale pomarańczowej płytówki to żem nie widziała. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy Japp wyraźnie zniesmaczony odpowiedział : - Trening , trening i jeszcze raz trening. Czy ty świata nie widzisz po za tym ? &lt;br /&gt;[ Zwątpienie wyczuwam w tobie, młody padawanie… ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zezłoszczony Japp zmierzył paladyna wzrokiem i odrzekł gorzko : - Uważaj byś się nie przeliczył z słowami...Te sztylety potrafią wiele...&lt;br /&gt;[ Są na pilota. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((To te z Naxxramas?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Odłóżcie te wasze walki kogutów na kiedy indziej , musimy już iść na zajęcia.&lt;br /&gt;[ *wywiesza tabliczkę zapisaną ciężkim gotykiem* KU-KURY-KU-KU ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym czasem , gdzieś na równinach Mulgore&lt;br /&gt;[ Zmiany lokacji jak w M jak Miłość. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym czasem druid usadowił się na trawię i zaczął się uspokajać , wyciszać - wkraczać w Szmaragdowy Sen. Gdy już znalazł się w królestwie Tej , Która Śni zaczął szukać tego , co zaniepokoiło ptaki na niebie. &lt;br /&gt;[ Po czym, jak każdy początkujący druid, zgubił się tam i koniec opowiadania. … No co? Pomarzyć nie można? ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuł , że i w Śnie Plaga zasiała śmierć i czuć było odór zgnilizny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nad zniszczoną stolicą było czuć zawirowania magii. Opuszczeni znów coś czarowali. &lt;br /&gt;[ Oj tam, tylko przywołują Cthulu a ten zaraz, że czarują. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((To nie była Plaga. Ale co ja się z blogiem kłócę...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagłębił się niżej i głębiej w Undercity. &lt;br /&gt;[ Z impetem. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Z łopatą przez piwnicę.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;agle przestrzeń wokół niego zafalowała i zaciemniała. Usłyszał tylko jedno słowo - Precz , po czym został wyrzucony do swojego ciała. Byłby upadł na ziemię gdyby nie Trolli wojownik. &lt;br /&gt;[ Którego rozpłaszczył swoim wielkim taurenim cielskiem. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej chwili Kevalo z złością w oczach zgniótł na proch kamień , którym wcześniej ostrzył topór i obnażając kły. &lt;br /&gt;[ Ostrzył go na piłę chyba. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tak , wiem , że ich nie znosisz. Teraz planują coś co może zagrozić Kalimdorowi.. &lt;br /&gt;[ Jak każdej nocy, Pinky. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia w Dzielnicy Wojny &lt;br /&gt;[ Ulubione miejsce niejakedo Dabelju. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((A leją zasłużonych.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Potrzeba Ci jeszcze czegoś , lordzie ? - Pytał się sługa wysokiego kapłana.&lt;br /&gt;- Mam już wszystko , czego mi potrzeba. Możesz odejść. - Odpowiedział długowłosy Opuszczony ściągając swe purpurowe szaty. Po czym machnął ręką i sługa odszedł.&lt;br /&gt;[ Kapłan nareszcie mógł się w spokoju wykąpać! ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Starzec począł ubierać swe ceremonialne szaty. Szaty najwyższego kapłana Undercity.&lt;br /&gt;Składały się na nie Szata ,&lt;br /&gt;[ … Jaja se robi? ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Materiał z którego były one stworzone nie był zwykłym płótnem. &lt;br /&gt;[ Były płótnem na SZATY. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był a to szata nasączona pierwotnym cieniem. &lt;br /&gt;[ Cień łupał kamieniem o kamień, radośnie nucąc „unga”. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyglądałyby były zrobione z kamienia. Marmurowa szarość współgrała z runami w gammie kolorów od niebieskiego do purpurowego. &lt;br /&gt;[ Minusem było to, że kapłan nie widział, gdzie się kończy. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Gamma chichotała, bo przenikała dalej, niż alfa i beta.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdawała się przyciągać cienie. Gdy tylko skończył , ktoś zapukał do jego drzwi. &lt;br /&gt;[ Zapewne jakiś cień. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Witaj , lordzie De'mon. &lt;br /&gt;[ Dzień dobry, Cruello. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przynoszę wieści z frontu.&lt;br /&gt;[ Dalmatyńczyki zbierają siły na granicy. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Po nie-żyjemy i zobaczymy. &lt;br /&gt;[ … A ha ha ha ha ha. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Olivier usiadł przy trójkątnym stole&lt;br /&gt;[ Kiedyś był okrągły, ale usiadło na nim trzech Taurenów. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Teraz stół ma klapki po bokach.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Po chwili przerwał.&lt;br /&gt;- Dlaczego przerwałeś ? - Zapytał się De'mon.&lt;br /&gt;[ Bo mi ałtorka kazała przerwać. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie doniesienia raportują &lt;br /&gt;[ … Strona bierna to chyba inaczej działa. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Ostatnie raporty donoszą, że chyba tak.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Olivier nie chcąc zachodzić głębiej w ten temat , skrzyżował ręce na klatce piersiowej na znak szacunku i pożegnania. Po czym znikł w białym dymie. &lt;br /&gt;De'mon nie dziwiąc się temu rozpoczął przygotowania. Przygotowania do podróży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Późnego popołudnia w bibliotece w Sivermoon.&lt;br /&gt;- ...Pamiętajcie młodzi kapłani , Światło jest również wielką bronią...- Ciągnął nauczyciel , gdy nagle w oczach Nirneth pociemniało. Widok biblioteki zasłoniła jej ta sama posta co ubiegłej nocy. Stanął przed nią w całym swoim majestacie i rzekł : &lt;br /&gt;- Witaj młoda kapłanko.&lt;br /&gt;[ OCHRONA! Wyprowadzić  tego idiotę z sali wykładowej! ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aura , która od niego biła sprawia , że zdawał się być kimś , lub czymś niewiarygodnej potędze , sprawiała , ze młoda kapłanka z trudem zbierała myśli. &lt;br /&gt;[ Niech ktoś napisze „Leksykon Cosiów, Aur i Przeczuć”, bo ja się gubię. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Skąd mnie znasz ? - Odpowiedziała po chwili&lt;br /&gt;[ Z Naszej Klasy. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Muszę o tym komuś opowiedzieć - pomyślała - ale komu ? Kto w to uwierzy....... &lt;br /&gt;[ Biorąc pod uwagę, że ok. 90% dowódców i władców Azeroth miewa wizje co najmniej raz do roku, to chyba każdy. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pośród pięknych , wiecznie jesiennych lasów Eversong Woods ciągnie się czarna blizna. Jest to Dead Scare. &lt;br /&gt;[ Kro straszy biedną bliznę? ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Mogło być od razu Scarce. Jak dodawać litery, to na całego.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Droga jaką przeszła Plaga kierując się do Silvermoon. Wyryła ona blizny nie tylko w elfach , ale i ziemi....Splugawiła na zawsze. W tymże przeklętym miejscu żyją , czy raczej nie żyją polegli wojownicy elficcy oraz żołnierze plagi. &lt;br /&gt;[ A po bokach życie toczy się dalej. Nie, na serio. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Plaga wyryła blizny na elfach! Co oni, bydło znakowali?))&lt;&lt;/span&gt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeklęci na wieczność , szukają jedynie okazji by zabijać....lub zostać zniszczonym.&lt;br /&gt;Zniszczonym przez specjalizujących się w magi światła paladynach. &lt;br /&gt;[ Zniszczonych przez te wszystkie cholerne powtórzenia w tym opowiadaniu! ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Oj, się Uther z Faolem w grobach przewracają...)&lt;/span&gt;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są oni świętym ostrzem Światła i jedyną bronią w walce z nieumarłymi. &lt;br /&gt;[ Jak dla mnie to solidny młot, miecz, czy dynamit też działają. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Święte Ostrze Światła. ŚOŚ.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie samotny , potężnej postury , długowłosy o świetlanych włosach paladyn &lt;br /&gt;[ Świeci się jak choinka. I firanki. I dywan… ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przemierza te nawiedzone ziemie by oswobodzić poległych od ich klątwy. &lt;br /&gt;[ Za pomocą obróbki termicznej. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednej ręce trzymał duży , mosiężny młot bojowy promieniujący światłem spędzał już cały poranek na doskonaleniu swego dzieła.&lt;br /&gt;[ Młot nie chciał powiedzieć, co to za dzieło. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owym paladynem był Marecion - jeden z weteranów wojny z Plaga. Niegdyś zwykły kapłan w małym klasztorze w Silverblade a teraz pogromca nieumarłych. &lt;br /&gt;[ Od pucybuta… ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((... do Gary Stu.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fakt , że niegdyś był kapłanem uwidacznia się przy każdej walce. Po za magią pieczęci używanych przez paladynów znał również sztuki Świętego Błysku.&lt;br /&gt;[ EXPLOIT! ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Bling bling!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niegdyś piękny las zamieszkany przez ulubione , elfickie zwierzęta – smocze jastrzębie , lynxy &lt;br /&gt;[  „O, cześć Rysiek!” „I’m sorry, I do not speak Polish.” ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Yamaneko-sama!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem w Silvermoon :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nirneth powoli szła marmurowymi korytarzami Akademii , ciągle powtarzając sobie w myślach słowa tajemniczej postaci.&lt;br /&gt;[ I do believe in spooks, I do, I do believe in spooks! ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Starała się doszukać choć śladu wskazówki , która pomogłaby jej odkryć tożsamość elfa o marmurowej twarzy. &lt;br /&gt;[ A napis na cokole sprawdzała? ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak jedyne co odkrywa to , to , że sama nie poradzi sobie z intruzem. &lt;br /&gt;[ Goa’uld! ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Zatłuc. Dwa za jednym zamachem.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W porównaniu z nim , jej sztuk kontroli umysłu jest jedynie jarmarczną sztuczką , bo potrafiła jedynie rzucać owe zaklęcie z odległości paru metrów.&lt;br /&gt;[ Kontrol umysłu, sztuk 1. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Natomiast on nie mógłby być w pobliżu. Raczej niemożliwym było , by ów elf wisiał w trakcie zając za oknem trzymając się marmurowego gzymsu. &lt;br /&gt;[ Nie można się teleportować na teren Silvermoon? Myślałam, że azerocki Hogwart to Dalaran. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Zaraz, jak? Wisiał w trakcie zając? W trakcie zająca chyba? Czy to zając wisiał?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Również nie mógł to być żaden z adeptów , a już na pewno nie stary kapłan światła , który prowadził zajęcia z swego fachu , ponieważ brzydził się każdym przejawem magii mroku. &lt;br /&gt;[ No ale żeby MRHOK nie umieć napisać… ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idąc korytarzem nawet przeskakiwał zaciemnione kąty…&lt;br /&gt;[ … moment, rofluję. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Musiało to zaiste komicznie wyglądać.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młoda , kruczowłosa kapłanka usiadła na jednej z kamiennych ław przy schodach czekając na koniec zajęć. &lt;br /&gt;[ Nie ma to jak sesyjne stanie za wpisami… ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Morda, Mori, bo mnie coś trafi przez te wpisy.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pustych korytarzach zawsze było coś niepokojącego , a jednocześnie pociągającego.&lt;br /&gt;[ Tentakle! ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((An octopus if suction is your game... but the hedgehog can never be buggered at all!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Coś cię trapi ? – Zabrzmiał z niespodziewanie głos tuż za jej plecami.&lt;br /&gt;- Och , Japp ! – Zakrzyczała zaskoczona Nirneth odwracając się w jego stronę jednocześnie przywołując na twarz uśmiech. – To chyba pierwszy raz , gdy udało ci się do mnie zakraść !&lt;br /&gt;- Widzisz ? Jednak mój trening coś przynosi – Powiedział wyraźnie zadowolony z siebie , krótkowłosy elf.&lt;br /&gt;[ Darmowe wizyty w kwaterze głównej straży miejskiej. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Przepraszam , a co właściwie taki mały łotrzyk robi w Akademii ? – Odpowiedziała Nirneth sarkastycznie.&lt;br /&gt;[ Kradnie tą długą, białą laskę mrozu- aaaa sorki, nie ta gra! ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy zabrzmiał kolejny dzwon. Nirneth jak poparzona zerwała się z miejsca i pognała czym prędzej do lochów , gdzie już trwały kolejne zajęcia. &lt;br /&gt;[ Rezurekcja, zajęcia praktyczne. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kapłan Cienia , który prowadził zajęcia przeszył ją na wylot swoim jak igła ostrym wzrokiem, po czym skinął lekko głową w odpowiedzi na jej ciche przywitanie. Po chwili siedziała już przy kamiennej ławie.&lt;br /&gt;[ Poprawka, zajęcia są z nekromancji. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Snape...?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kwadransie zajęć nauczyciel ogłosił ćwiczenia z sztuki kontroli umysłu. Adepci połączyli się w pary i dość nieudolnie starali się zmusić swojego partnera do wykonywania wyjątkowo głupiego tańca. &lt;br /&gt;[ Trenują do Naxx. Idą na Heigana. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Phi, taniec na Heiganie to nic. Trzeba było widzieć, jak się ludzie na Czterech Jeźdźcach gibają!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stali jednak na przeciwległych kontach komnaty , która zdawała się nigdy nie widzieć światła słonecznego i być wykutą z jednego , gigantycznego głazu. &lt;br /&gt;[ Na ścianach było pełno graffiti. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odległość jaka dzieliła młodych elfów sprawiała pewne trudności , jednak było widać rezultaty zaklęć w dość nietypowych ruchach młodych uczniów.&lt;br /&gt;[ Znajoma kiedyś zmuszała orki do skakania do lawy. Mam ochotę zrobić z ałtorem to samo. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie Nirneth stała z rozluźnionymi mięśniami , czekając na atak partnerki. Ta rozpoczęła inkantację , patrząc swej rywalce w oczy i uśmiechając się głupawo. &lt;br /&gt;[ Yghy yhy yhy! NARF! ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Ty, któryś ciemniejszy niźli zmierzch, ty, któryś czerwieńszy niźli krew...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy wypowiedziała ostatni werset , ciemnowłosa kapłanka poczuła , że jej nogi zaczynają się poruszać niezależnie od jej woli a umysł pogrąża się w letargu.&lt;br /&gt;[ Tyle kolorów… i jakie śliczne koniki… ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chwili zatraciła się w owym letargu. Obraz komnaty zanikł , został ogarnięty przez czarny dym , a ona poczuła , że zapada się w kamiennej posadzce. &lt;br /&gt;[ Habemus papam. Not. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie odczuwając czasu , ujrzała przed sobą przeraźliwie blade oblicze. Oblicze Nocnego Elfa z płonącymi oczyma…&lt;br /&gt;[ Na co oczywiście nie była przygotowana. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedaleko Akademii w Silvermoon znajdywał się tak zwany „Zaułek Cieni”. &lt;br /&gt;[ Vorlonom wstęp wzbroniony. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Była to cześć miasta zamieszkana głównie przez łowców , wojowników oraz łotrzyków. Znajdowała się tam również największa ilość karczm w całym mieście. &lt;br /&gt;[ *loguje się i sprawcza mapę* sztuk jeden. ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Witaj podróżniku , czym cię mogę uraczyć w mojej skromnej gospodzie ? – Zapytała się gospodyni , gdy tylko wszedł do środka.&lt;br /&gt;- Coś jasnego i najlepiej do ciemnego konta – wyszeptał Japp&lt;br /&gt;- Czekają już na ciebie , pośpiesz się – odpowiedziała cicho gospodyni uśmiechając się serdecznie. – Dziś twój dzień , nie możesz się spóźnić.&lt;br /&gt;[ Ślimaki wyruszyły już na żer. ]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Znów będą dziury w liściach.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7227624407187958334-5015156202325323544?l=pjf3k.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pjf3k.blogspot.com/feeds/5015156202325323544/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7227624407187958334&amp;postID=5015156202325323544' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default/5015156202325323544'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default/5015156202325323544'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pjf3k.blogspot.com/2009/01/es-o-es.html' title='Eś O Eś'/><author><name>PJF3K</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09275386487894526614</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7227624407187958334.post-3677799663471149587</id><published>2009-01-09T11:35:00.000-08:00</published><updated>2009-01-09T12:11:29.713-08:00</updated><title type='text'>Zapychadło</title><content type='html'>Przepraszamy najmocniej, że tak długo to trwało, ale sesja, zdrowie i te klimaty skutecznie blokują prace analizatorską. Za to zgodnie z prośbą ponownie wrzucamy starą analizę, która zaginęła wraz z MyLogiem jako zapychacz - oto więc są &lt;a href="http://zuzanna--kaspian.blog.onet.pl/"&gt;Zuzanna z Kaspianem&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.Pamiętaj, że to mój blog, i to, co jest w książce raczej za bardzo mnie nie obchodzi &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nas raczej za bardzo nie obchodzą te zasady.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2.Jeśli chcesz być powiadamianym o notkach, zostaw swoje gg w komentarzu. Na blogach nie powiadamiam &lt;br /&gt;3.Jeśli wejdziesz, skomentuj, jeśli skomentujesz – zostaw adres bloga. Postaram się wpaść &lt;br /&gt;4. Byłabym wdzięczna, gdybyście nie używali tu łaciny podwórkowej. Inne języki mile widziane &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: En'shu fallah na.&lt;br /&gt;Mori: En taro Adun! Gurth an Glamhoth! Hande hoch! I say old chap, bloody hell!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5.Jeśli masz zamiar pisać komentarz na pół strony, napisz na mojego maila – będzie łatwiej odczytać i możesz być pewnym, że odpowiem &lt;br /&gt;6.Moje inne blogi(jak nazwa wskazuje)są inne. Jeśli nie widzicie podobieństwa między tym a nimi nic nie szkodzi. O to chodziło &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;No zawaliłaś nam światopogląd!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7.Grafika jest moja i tylko moja. Nie kopiować &lt;br /&gt;8.Byłabym też wdzięczna, jeśli moi bohaterowie nie byliby klonowani w innych opowiadaniach(pomijając Zuzannę, Kaspiana i Aslana, bo tego nie da się uniknąć). &lt;br /&gt;9.Jeśli oceniacie mojego bloga NIE OBOWIĄZUJE WAS REGULAMIN. &lt;br /&gt;10.Przestrzegajcie zasad(chyba że patrz punkt 9). &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Coś gruchnęło, robię ogląd – a to leży światopogląd.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zuzanna ze łzami w oczach zrobiła krok w tył, wyrywając się z ramion Kaspiana. Kochała go…Ale wiedziała, że ta miłość nie przetrwa. Kaspian spojrzał na Zuzannę. Jedyna osoba, którą teraz kochał, opuszczała jego, nawet jego świat. Mężnemu i na pozór twardemu księciu po policzku spłynęła szklista kropla.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Samotna!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narnijczycy patrzeli za to, jak król Piotr, król Edmund i królowa Łucja zbliżają się do przejścia. Kaspian odwrócił się. Nie mógł patrzeć na odchodzącą Zuzannę. Nagle poczuł na plecach dotyk czyjejś dłoni. Ze smutkiem w oczach odwrócił się, aby sprawdzić, kto chce go pocieszyć. Ujrzał twarz, która rozbudziła w nim euforię. Nawet niebo było bardziej niebieskie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Od Zuzanny?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Zostaję. Nie potrafię odejść – westchnęła Zuzanna, a po policzkach spłynęły jej strumienie łez.  Kaspian za to porwał ją w ramiona i objął najmocniej jak potrafił.&lt;br /&gt;-Czy żałujesz swojej decyzji? – zapytał spoglądając na nią jak na ósmy cud świata.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zadaj to pytanie za dwa lata.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Nie – odpowiedziała i rozkleiła się na dobre. Trzy bliskie jej osoby odeszły, a ona…ona czuła radość, że została. Odwróciła się i spojrzała na swoich poddanych.&lt;br /&gt;-Narnia zaczyna nowy czas.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przeszli na letni.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Dlaczego zostałaś? – zapytał Kaspian, trzymając za rękę bladą Zuzanna.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*Mori bierze kartkę i stawia ptaszka w kratce „zmiana płci”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Bo wiem, że już się nie zakocham. Jeśli wyszłabym, moje życie straciłoby kolor.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Złego proszku używasz!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I Aslan by nie został z wami. Wiem, że to nie koniec. Że stoczymy jeszcze bitwy. A moje strzały są trafne. Jestem tu potrzebna – odpowiedziała dziewczyna, przełykając ślinę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: Jak stonka na polu pyr.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Zostałaś tu z poczucia obowiązku? – Kaspian wstał gwałtownie. Jego bujne włosy zafalowały, choć w komnacie nie było żadnego wiatru.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Reklama Head'n'Shoulders.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Nie, przestań – złapała go za rękę i przyciągnęła do siebie. – Jestem tu, bo Cię kocham – szepnęła, poczym położyła głowę na poduszce. Nagle do komnaty wpadł karzeł i wręczył Zuzannie list.&lt;br /&gt;-Dlaczego mnie? – zapytała, nawet nie spojrzawszy na kawałek pergaminu.&lt;br /&gt;-Jesteś bardziej…zrównoważona – odpowiedział, już bojąc się reakcji Kaspiana. Zuzanna, wzruszając ramionami, przeczytała dokładnie czarne, kształtne literki.&lt;br /&gt;-Przecież to w ogóle nie ma sensu! – krzyknęła. Kaspian przyjrzał się listowi. Wybiegł z komnaty. Nagle rozległ się krzyk. Rozpaczliwy krzyk zagniewanego księcia.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A nie, to tylko my...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Ale ja muszę tam pojechać, muszę walczyć! A nie chcę, żeby kolejni Narnijczycy ginęli! – odparł Kaspian. – Jest jedno wyjście. Muszę tam pojechać. Albo wrócę z traktatem pokojowym, albo nie wrócę wcale.&lt;br /&gt;-To tak szanujesz moje poświęcenie?!! Zostawiłam dla Ciebie Piotra, Edmunda i Łucję, tylko po to, żebyś Ty wyjeżdżał i ginął?!! Nie, nie zrobisz tego. A jeśli – znajdę sposób by odejść – dodała Zuzanna, widząc, iż zadaje ból Kaspianowi.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;2k6 obrażeń.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Żałowała tego. Kochała go nad życie i nie chciała pozwolić, aby umarł. Nie mogła! Żyłaby w Narni sama. Ta myśl napełnia ją…smutkiem. Wszystko szarzeje, choć godzinę temu miało barwy nasycone euforią.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: Maryśka się skończyła.&lt;br /&gt;Amano: Albo pastele.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;-Zuzanna! – krzyknął jeszcze Kaspian, ale królowa zniknęła już w swojej komnacie.&lt;br /&gt;-Kaspianie, musisz wiedzieć jedno – Aslan zbliżył się do księcia. - Teraz nie żyjesz tylko dla siebie. Żyjesz dla niej, dla uczucia, które was łączy. To właśnie miłość. Nie porywaj się z motyką na słońce.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Z bazooką to co innego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Kaspian westchnął spazmatycznie i pobiegł w stronę, w którą poszła Zuzanna.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A-hem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Zuzanna! Zuzanna, przepraszam!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Oh, Susanna, don't you cry for me&lt;br /&gt;    For I come from Alabama,&lt;br /&gt;    With my banjo on my knee.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Ja nie… - krzyczał, biegając po całym zamku.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jan: Tak, milordzie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Nagle usłyszał głos, która tak mile łechtał jego uszy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Paskudny Stary Ron 2.0.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Głos, za którym tęsknił, nie słysząc go choć przez chwilę. Głos, który mówił:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;I ręce, które leczą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Aslanie, Kaspian to ten, z którym chcę spędzić życie. Ale…on chyba nie jest jeszcze gotowy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;On ma 13 lat.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Walczy o moje bezpieczeństwo kosztem swojego. Czy on nie rozumie, iż wolałabym zginąć, niż żyć bez niego? – pytała Zuzanna, opierając się o grzywę mądrego zwierzęcia.&lt;br /&gt;-Zuzanno, Kaspian, jak i Ty, jest jeszcze młody. Jest chłopcem. A oni nie rozumieją jeszcze wielu spraw, które wy – kobiety – postrzegacie dorośle. Rozmawiaj z nim, nie kłóć się. Daj mu szansę zrozumieć pewne rzeczy. Przede wszystkim kochaj, najgoręcej jak potrafisz.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Podpal łóżko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Och, ciotka Kaspiana znalazła nowego męża. Powiedzieli, iż jej mąż będzie rządził ich krainą, a Kaspian tylko Narnią.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szczeniak nie umie przegrywać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Powiedz Kaspianowi, by na to przystał. Jeszcze przyjdzie czas, kiedy Narnia zwycięży.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;I podbije wszystko dookoła.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Zuzanno – rozpoczął Kaspian, kiedy siedzieli już we własnej, królewskiej komnacie.&lt;br /&gt;-Tak?&lt;br /&gt;-Czy myślisz…Czy może…Co myślisz na temat tego wyjazdu? &lt;br /&gt;-Powinieneś zostać. Żyć szczęśliwie i dostatnio, żyć aby żyć, a nie aby zbierać armię i walczyć. Czy nie najważniejsze jest to, by Narnijczycy byli szczęśliwi? – Zuzanna popatrzyła pytająco na Kaspiana. Oczekiwała od niego nie tylko odwagi, ale też mądrych decyzji, których – dotychczas – nie otrzymała.&lt;br /&gt;-Tak, najważniejsze. Są szczęśliwi, bo ich król – powiedział Kaspian, na co Zuzanna chrząknęła znacząco – ich król i królowa oczywiście, są szczęśliwi. Czyż nie?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Oczywiście, dlatego będą niewolniczo pracować z uśmiechami na twarzach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zuzanna otworzyła oczy. Słońce wlewało się do komnaty,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Z dzbanka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-O nie! Kolejna wiadomość od Twojej ciotki? Nie chcę tego czytać… - westchnęła Zuzanna, oddając Kaspianowi list.&lt;br /&gt;-Nie, na pewno chcesz to przeczytać! – odparł, wciskając go w jej ręcę. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;”Nie, nie chcę tego przeczytać!”&lt;br /&gt;„Tak, chcesz to przeczytać!”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Dobrze… - Zuzanna otworzyła list ze zrezygnowaniem. W miarę czytania na jej twarzy pojawiał się uśmiech. &lt;br /&gt;-To od Łucji, Edmunda i Piotra! Życzą nam szczęścia i proszą o odpowiedź.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sową!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Czy wiesz, że teraz czas w Narni płynie jak u nich?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: A u mnie jak krew z nosa.&lt;br /&gt;Mori: A jodły bez zmian.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Tak, tak. A teraz proszę Cię, żebyś się ubrała. Aslan ma dla nas jakieś zadanie – zgasił ją król, poczym stanął obok drzwi.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;QUEST!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Kaspianie…Czy mógłbyś wyjść? – zapytała lekko speszona Zuzanna. Kochała go, ale wolała, żeby jeszcze nie łączyła ich taka bliskość. Król za to zrobił tak, jak prosiła. Zuzanna ubrała piękną suknię, srebrną z niebieskimi wszywkami i udała się do Aslana.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Opis ubioru: odhaczony.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Lew, nie czekając na to, aż któreś z nich coś powie, zaczął:&lt;br /&gt;-Powinniście zwizytować Narnię. Nie wiadomo, gdzie chowają się Ci, którzy nie wiedzą o wolności. Powinniście informować ich, a przynajmniej Ty, Zuzanno. Ciebie znają wszyscy, Kaspiana – nie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bo Kaspian jest tu dopiero trzynaście lat, a ty już od tygodnia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Dobrze – odpowiedziała tylko Zuzanna. Czy ten dzień mógł być lepszy? Kto jak kto, ale ona uwielbiała podróżować konno po Narni. Dosiadła śniadej klaczy i pogalopowała w dal. Kaspian utrzymywał się zaraz za nią, obserwował ją. A Zuzanna pędziła jak wiatr, który rozwiewał jej włosy i muskał twarz. Napawała się zapachem sosen, dźwiękiem strumyka, który grał gdzieś obok.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Na skrzypcach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Znała Narnię jak własną kieszeń. Wszystko, co było w Narni, było dla Zuzanny jak rodzinny dom.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W tym dno stawu, sale tortur, zarazy...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Nagle usłyszała jakiś wysoki głos:&lt;br /&gt;-Królowo Zuzanno! Królowo!&lt;br /&gt;Zatrzymała się tak, iż prawie wyleciała z siodła. Podeszła do jaskini, z której, jak podejrzewała, dochodził głos. Nagle zobaczyła jakąś małą istotkę podobną do dawnego przyjaciela Łucji, panna Tumnusa. &lt;br /&gt;-Witaj, Królowo. Czy wróciliście? – zapytała istotka.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W zasadzie to my dopiero wychodzimy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Ale kto? – odpowiedziała pytaniem na pytanie Zuzanna.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Brzydki żydowski zwyczaj.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Król Piotr Wielki, Król Edmund, Królowa Łucja i Ty – odparła istotka.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;”Dobry wieczór panie, panowie, proszę państwo i wy.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Nie. Teraz rządzę ja i król Kaspian. Narnia jest wolna! – wykrzyknęła Zuzanna.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Od twojego rodzeństwa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział IV: ,,Lecz my nie przynosimy dobrej wiadomości"&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Domyśliłyśmy się już na „dział”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Wyprowadzić mężczyznę! - rozkazał Kaspian. Popychany przez narnijczyków, przed Kaspianem i Zuzanną stanął przystojny chłopak i rzekł:&lt;br /&gt;-Panie, nazywam się Karol Lutar. Przybywam tu z Lutarnii.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: Cześć, jestem Mori, przybywam z Morii.&lt;br /&gt;Amano: Martyn Lutar Kyng.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kaspian wskazał ręką by mężczyzna stanął po jego prawej stronie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ółał, tak na starcie...&lt;br /&gt;Kwiaty by mu chociaż dał.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Teraz z tłumu wystąpiła kobieta o ciemnych włosach i oczach.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Miała oczy!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Jam jest Anna, żona Karola.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: To też jest Anna. Zuz Anna.&lt;br /&gt;Mori: Zuz t mi to wyjęłaś.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przybyłam z nim.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A my we dwie. Bez nikogo. Technicznie. Bośmy razem. Ale to szczegół.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zuzanna wskazała Annie miejsce obok Karola. Nagle stało się coś niesamowitego.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: Fanfik się skończył!&lt;br /&gt;Amano: Tlenu jej zabrakło!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Wśród gapiów, jako trzecia podróżniczka, stała delikatna blondynka, na której widok serce Kaspiana zabiło mocniej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bó.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Dziewczyna podbiegła do niego i wtuliła się w silne ramiona. Dorównywała mu wzrostem.&lt;br /&gt;-Mario, czy to Ty? &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;”Nie, to ja, Luigi.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Och, Kaspianie, tak tęskniłam! - krzyknęła Maria, a po policzku spłynęła jej łza szczęścia.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;SAMOTNA.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Zuzanna chrząknę&lt;br /&gt;ła znacząco.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: Aj ła ła ła ŁA ŁANDER!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-To Maria, moja siostra – oznajmił Kaspian.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Poszerzanie drzew genealogicznych bohaterów: odhaczone.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– A to Zuzanna, królowa Narni…&lt;br /&gt;-Ojej, ta Zuzanna z Czwórki Wybranych? – zapytała Maria.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie, z Czterech Jeźdźców.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Tak, ale Kaspian chyba zapomniał o czymś – dodała z goryczą Pevensie.&lt;br /&gt;-Co? Ach, oczywiście – Kaspiana nagle olśniło. – Mario, Zuzanna jest też moją narzeczoną – dodał, obejmując Królową.&lt;br /&gt;-Gratulacje! – Maria wręcz udusiła Zuzannę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;HURRA!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział V: ,,Za Narnię!"&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;I za Wodowo!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Karolu zawisł ciężki wzrok Kaspiana i Zuzanny.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: Na sznurkach.&lt;br /&gt;Mori: Musieli go zresetować.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Zapewne wiecie, że kraina, z której pochodzę, jest we władaniu mego ojca. Nie chcę mówić o nim źle, lecz nie jest on zdrowy psychicznie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: Nie chcę mówić źle o autorce, ale j/w.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Będzie chciał zająć tereny Narni, a ludzi z nich wcielić do wojska i wysłać na wojnę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;To ile tych krajów i wojen?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Może zostaniecie z nami? – zapytała Zuzanna, kiedy Anna i Karol odchodzili w stronę stajni. Kaspian zgromił ją wzrokiem, ale ta uniosła podbródek i z satysfakcją powiedziała:&lt;br /&gt;-Ty, Mario, oczywiście zamieszkasz tutaj, mam nadzieję? – uśmiechnęła się do blondynki.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Odnoszenie się do postaci po kolorze włosów: odhaczone.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Ta pokiwała ochoczo głową. – A wy opowiecie nam coś więcej, może pomożecie?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pomożemy!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kaspian westchnął i w duchu dodał,,Ja już nie mam nic do gadania, a co dopiero po ślubie? Właśnie, przecież my nie jesteśmy zaręczeni! Ale to chyba nie czas i nie pora na pierścionek”.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pora na Telesfora.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Strzeżcie się każdego posunięcia ze strony mojego ojca i brata.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: I Id Marcowych.&lt;br /&gt;Amano: Kazirodca!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Dobrze więc, udajmy się może na kolację? – zaproponował Kaspian. Już nie chciał rozmawiać o walce, władzy, zajmowaniu, okupacji…Może trochę konwersacji na temat pogody? Tak, to go satysfakcjonowało.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pieruńsko dzisiaj piździ, nie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Karol, Anna, Maria i Zuzanna podnieśli się z miejsc w Sali Tronowej, aby udać się do jadalni.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: *wyje* Aaaaaannaaaa Maaaariaaaa...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Po kolacji a wrót pomieszczenia stanął Aslan.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pomieszczenie wrót? Trochę nie ten fandom...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Dzieci, wstańcie proszę i jedzcie dalej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: Ku chwale Lochy, SIADAJ I JEDŹ!&lt;br /&gt;Amano: Tu raczej wstań i jedź. Hulajnoga.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Przez przypadek wiem, o czym rozmawialiście – obwieścił ciepło, poczym zwrócił się do Karola i Anny. – Jesteście nam potrzebni. Znacie sposób myślenia przeciwnika. Zostaniecie z nami?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Eeeeee.... nie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Zuzanno, wiesz co robić – dodał Aslan. Królowa wiedziała, o co chodzi.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;”Wie,” pomyślał Stirlitz.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Proces uczynienia osobami królewskimi, którzy mogli zarządzać poszczególnymi organami państwa, jak to scharakteryzował kiedyś nauczyciel Zuzanny.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ale ossochozi?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anna zrobiła, jak jej przykazano. Kiedy doszła do momentu podania dłoni Karol patrzył na nią z dumą, Kaspian obdarzył ją uroczystym spojrzeniem, Maria z nutką zazdrości a Aslan z radością. Zuzanna zaś uniosła swą dłoń, ciągnąc za nią dłoń Anny.&lt;br /&gt;-Za Narnię? – zapytała, patrząc Annie głęboko w oczy.&lt;br /&gt;-Za Narnię! – odkrzyknęła ta.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A niech ci będzie, że za Narnię.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Ulęknij, Mario – nakazał Kaspian. Stanął po prawej stronie kobiety, a Zuzanna po lewej. Dotknęli ramion Marii i wyszeptali coś jednocześnie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Apage Satanas.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Następnie włożyli na głowę Marii opaskę z malutkim diamentem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: OPASKĘ?&lt;br /&gt;Mori: Ta. Od Gucci'ego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; – Powstań, księżniczko Mario – rozkazał Kaspian. Siostra króla ze wzruszeniem zajęła miejsce koło Anny, a razem z nią usiadła Zuzanna. Teraz do tronu podszedł Karol, któremu uprzednio Aslan szeptał coś na ucho. Karol stanął dumnie przed Kaspianem, który wyjął miecz i wypowiedział uroczyste słowa przysięgi:&lt;br /&gt;-Czy obiecujesz dumnie bronić i kochać Narnię całym sercem, oddać dla niej siebie i swe życie?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Oddać siebie?! KOMU?!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Obiecuję – odparł Karol. Wyjął miecz. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;”Mój Sztorc jest większy od twojego.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Więc za Narnię! – krzyknął Kaspian. Uniósł swój miecz Kaspian.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nazywać miecz własnym imieniem to chyba jakieś zboczenie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Za Narnię! – jak echo odpowiedział Karol i uderzył swą bronią w broń Kaspiana. Dwa miecze zetknęły się w powietrzu. Wyglądało to jak zjednoczenie się dwóch krain. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Skrzyżowane.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Czy czeka nas walka z twoim ojcem? – zapytała Zuzanna, kiedy po ceremonii rozchodzili się do komnat.&lt;br /&gt;-Tego nie wie chyba nawet Aslan&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: Ani najstarsi Indianie.&lt;br /&gt;Amano: Ani google.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;odpowiedział ten z niemrawym uśmiechem i odszedł. A Zuzanna patrzyła za tym przystojnym mężczyzną i śmiała się w duchu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;”Ahahahaha, sprzedam jego plany wrogom, mwahahahahahaha."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział VI: Pierścionek&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jeden. Sauron ma cięcia budżetowe.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musisz dać jej ten pierścionek! – krzyczała Maria, potrząsając Kaspianem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Grzechotał.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Dlaczego? To chyba nie czas. Z resztą, Zuzanna jest wolna, nie zgodzi się – odparł Kaspian, spokojnie obracając w palcach rodowy pierścień. Maria nosiła go przez zaledwie dwa lata, dopóki żyła jej matka. Potem odebrano jej pierścień i wywieziono do Lutarnii, gdzie mieszkała całe dwadzieścia lat.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nosiła go od urodzenia? Chyba jako bransoletkę...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Teraz była dwudziestodwuletnią, starszą siostrą Króla Narni i robiła mu awanturę o oświadczyny.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dziewięć lat. Co to jest. Chyba mają inne matki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Wszyscy przeciwko mnie? – wykrzyknął Kaspian.&lt;br /&gt;-Ja nie – rzucił ktoś i objął Króla. Oczywiście, była to Zuzanna.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: Nie no, myślałam, że kręci z majordomusem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Kaspian, zamiast ucieszyć się, westchnął. ,,Jezu, chyba naprawdę muszę to zrobić” – jęknął w myślach.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Aslan: Ja ci dam Jezu!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Zaczekaj chwilę – i pobiegło komnaty. Chyba godzinę szukał pierścionka, który okazał się schować pod kołdrą.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Co on z nim robił...?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Hej, pędziwiatr! – zaśmiała się Maria. – Zgubiłeś pierścionek.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: Mee mee!&lt;br /&gt;Amano: Po czym pierścionek wybucha.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Zuzanno, przepraszam, to nie miało być tak! – tłumaczył Kaspian. Położył jej rękę na ramieniu. Strąciła ją jak zdechłego pająka. – Przestań – poprosił Król.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Elvis?!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Och, Zuzanna czasem była taka uparta! Choć może to lepiej? Dzięki temu została. – Zuza, odwróć się do mnie. Proszę… - jęknął. Zuzanna z wahaniem spojrzała mu w oczy. – Poczekaj chwilę.&lt;br /&gt;-O nie! Nie będę czekać! – krzyknęła szybko.&lt;br /&gt;-Spokojnie, chcę tylko zamknąć drzwi – uśmiechnął się z trudem Kaspian. Był taki zdenerwowany, że jego dłonie pociły się jak nigdy, a w głowie była pustka. Zamknął drzwi. Podszedł do Zuzanny i uklęknął.&lt;br /&gt;-Królowo Zuzanno, czy zechciałabyś zostać moją – zaczął uroczyście, starając się, aby jego głos brzmiał śmiało – żoną?&lt;br /&gt;Zuzanna nic nie odpowiadała. Przytuliła go mocno. Nie płakała. Cieszyła się. Może powinna się wzruszyć? Cóż, trudno. Kaspian oświadczał się jej, nie jakiejś płaczce. A Król odetchnął w duchu. Choć się nie zgodziła – przynajmniej na razie – nie rozpłakała się.&lt;br /&gt;-Oczywiście – padło jedno słowo, które sprawiło, iż Kaspian prawie się popłakał. Oboje byli wzruszeni. Czuli, że chociaż kochali się całym sercem, to teraz zamykali krąg miłości.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Brak konstruktywnego komentarza.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Niczego nie dało się do tego porównać. Kaspian nagle klepnął się w czoło i wyciągnął pierścionek.&lt;br /&gt;-Proszę, oto pierścień, który jest w mojej rodzinie od wieków. Jeśli nasza miłość ma sens, pojawi się na nim Twoje imię, kiedy tylko go założysz – wytłumaczył jej, nakładając na palec.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A jeśli nie, zginiesz na miejscu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Natychmiast coś błysnęło. Na pierścieniu powstał piękny napis ,,Zuzanna”. Teraz już Królowa musiała uronić, chociaż jedną, łzę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;SAMOTNĄ.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Tak. A więc…Eeee…Zuzanna i ja… - jąkał się Kaspian. Jeśli miał wydawać rozkaz, nie robił tak, ale to było co innego. To była miłość. -Zuzanna i ja bierzemy ślub – wyrzucił z siebie w końcu.&lt;br /&gt;-Nie zgadzam się! – krzyknął ktoś, wpadając do Sali Tronowej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A ktoś cię pytał?!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Piotrek! – Zuzanna, potykając się o własne nogi, przywarła do brata.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Na stałe.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; – Skąd wiedzieliście? – zapytała, tuląc Łucję.&lt;br /&gt;-Ona wiedziała. Jej pytaj – jęknął Edmund, o mało nie uduszony przez Zuzannę.&lt;br /&gt;-Ale dlaczego się nie zgadzasz? – zapytał Kaspian Piotra.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;”Bo jesteś mój!”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-A nie wiem. Takie wejście wydawało mi się zaskakujące i ciekawe – roześmiał się Piotr, a Kaspian zaraz do niego dołączył. Zuzanna patrzyła na dwóch, a właściwie trzech ważnych mężczyzn w swoim życiu. Kaspiana – najważniejszego i swoich braci, Piotra i Edmunda. I była szczęśliwa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pieprzyć Łucję.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział VIII: Już jutro&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;... się rozstaniemy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zuzanna podeszła do ołtarza. Czekał już na nią Kaspian. I nagle pojawiły się konie. Jakieś czarne postacie na nich jednym ruchem pochwyciły oniemiałą Zuzannę i porwały ją daleko, daleko od ukochanego.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nazgule!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-NIE! – krzyknęła Królowa, gwałtownie budząc się ze snu. – To tylko koszmar, to nie jest prawdziwe…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;10 w skali Beauforta!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do komnaty wpadł Kaspian, którego zapewne obudził krzyk Zuzanny.&lt;br /&gt;-Coś się stało? – zapytał czule.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Deigh: Ciele oknem wyleciało..&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Nic, miałam zły sen. Wracaj do siebie – odpowiedziała z lekkim uśmiechem. Nie było w tym podtekstu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ale że jak?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Po prostu już wszystko było w jak najlepszym porządku. No i Kaspian martwił się o nią. To naprawdę było ucieszne.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*parsk*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Nie. Jeszcze coś Ci się stanie, albo będziesz miała następny koszmar – błysnął chytrym uśmiechem.&lt;br /&gt;-Idź do ciebie mówię! – powiedziała stanowczo Królowa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kaspian musi dojść do siebie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-O, z tej strony to się jeszcze nie znaliśmy – zaczął nerwowo Kaspian, stając w drzwiach. Nagle ktoś przepchnął się obok niego i podbiegł do Zuzanny. Była to Łucja.&lt;br /&gt;-Co się dzieje? – zapytała troskliwie Królowa.&lt;br /&gt;-Nie mogę spać. I przed chwilą ktoś krzyczał. Czuję się jak w strasznym filmie – odpowiedziała Łucja.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ta niedziela jest jak film...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Zuzanna ledwo powstrzymywała śmiech. W rzeczy samej, to ona krzyczała. Kaspian za to zgiął się w pół i wrócił do swojej komnaty.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zgięty w pół!&lt;br /&gt;Deigh: Krew wróciła do głowy i senność wzięła górę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na śniadaniu panowała atmosfera radości, chociaż za oknem były same deszczowe chmury.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Śniadanie było bardzo przygniecione.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zuzanna, zasypiając, myślała,,Już jutro nie będę zwykłą Zuzanną Pevensie. Będę Zuzanną Telmar, jeśli można tak powiedzieć. I niczego nie żałuję”. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;I regret nothiiiiing!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdzieś, w innym świecie, pewna osoba, wiedząc o wszystkim, powtarzała sobie ,,Moja córka wychodzi za mąż, a ja tego nie zobaczę”.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;E!?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matka Zuzanny, pani Pevensie siedziała przy stole.&lt;br /&gt;-Nie chciałam, żeby to się powtórzyło…Chociaż…przecież Lucia była szczęśliwa…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Z Lamermooru?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że Zuzanna też będzie z nim szczęśliwa – mruczała. Przypominała sobie swoją siostrę. Pani Pevensie, jako mała dziewczynka, także odwiedzała Narnię. Telepatycznie wiedziała, co tam się dzieję, podobnie jak Łucja.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ta. Psycorps.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Dlatego wiedziała, że jej córka wychodzi za mąż. Tak jak kiedyś jej siostra, Lucia. Została królową Lutarnii, żoną Marka XVI.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zaraz, moment, coś nam Chrono Trigger nawala.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Zuzanna dopinała welon. Już za chwilę na jej dłoni znajdzie się złota obrączka. Jej miłość zostanie przypieczętowana.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jej los też.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Czuła podekscytowanie, ale było jej niedobrze. Stres ściskał jej żołądek, opanowywał umysł. I chociaż miłość wyprzątała go miotłą z jej głowy, on powracał.&lt;br /&gt;Tymczasem Kaspian czuł to samo.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Też myślał o innym facecie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Jego policzki płonęły.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;998.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Piotr i Edmund starali się przywołać go do porządku. Król ubrał lśniącą zbroję, jak miano w zwyczaju w czasie ślubów, do pasa przyczepił miecz. I wyszedł z komnaty. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: Czyszczono ją na śluby?&lt;br /&gt;Amano: Nawet się kąpał.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kapłan już czekał przy białym ołtarzu obsypanym milionem kwiatów.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Z nudów je policzył.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Organizacją wesela zajęły się Anna i Maria, z pomocą Karola. Kaspian, w zbroi, stał przy ołtarzu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ja się wcale nie powtarzam. Wcale się nie powtarzam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Czekał na Zuzannę. A ta, w białej, przepięknej sukni, szła ku niemu. Tren rozlewał się na marmurowej posadzce w Sali Tronowej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ileś mi uczyniła pustki w domu moim...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorset sukni trzymał w ryzach górną cześć ciała Zuzanny. Welon okrywał brązowe włosy spięte w misterny kok, spływał na plecy Królowej. Nad grzywką widniał diadem, czyli korona Zuzanny, który dopełniał całości. Podeszła do ołtarza. Kaspian chwycił ją za rękę. Kapłan mówił coś, ale oni nic nie słyszeli. Patrzyli sobie w oczy. I nagle z miłosnego otępienia wyrwało ich pytanie,,Zuzanno Pevensie, czy…”&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Niedługo zostanie samo „aby”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Oprócz stu dań, dwustu rodzajów napojów i głośnej muzyki sala udekorowana była tysiącem białych i czerwonych róż. Oczywiście, Zuzanna nie uniknęła alergii, ale kiedy tańczyła ze swoim mężem, z braćmi, z przyjaciółmi, a nawet z Aslanem czuła się niesamowicie szczęśliwa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tańcząca z lwami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Zabawa trwała do świtu, razem z uroczystym wymienianiem koron, tańcami i miliardem innych rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wymienianiem koron? E?&lt;br /&gt;Deigh: Cinkciarze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; -Kocham Cię, wiesz? – szepnął Kaspian, kiedy zasypiali w ich nowym, małżeńskim łóżku.&lt;br /&gt;-Tak. Ja Cię także – odpowiedziała cichutko i zamknęła oczy, topiąc się w silnych i męskich ramionach swojego męża.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Piętnastolatka i trzynastolatek. To już pedofilia...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę sztucznie, ale musiałam wylać pomysł na ślub. Przepraszam, że wesele ani ślub nie było dobrze opisane, ale taka była moja wizja.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*kaszl chrząk kaszl*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział X: ,,Musisz pilnować Narni"&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bo się może zgubić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Kto to? – krzyknął Kaspian.&lt;br /&gt;-Zuzanno, Łucja i Edmund są w domu. A to jest Marek Lutar, który do was przybył z wizytą – odpowiedział Piotr.&lt;br /&gt;-No i? – zapytał, na swoją zgubę, Kaspian.&lt;br /&gt;-I dlaczego ja nic o tym nie wiem? Chcecie czy nie, jestem Królem Narni i muszę wiedzieć, co tu się dzieje! – ryknął Piotr.&lt;br /&gt;-Przestańcie się kłócić i zwróćcie uwagę na gościa – poprosiła podniesionym głosem Maria.&lt;br /&gt;I wszyscy spojrzeli na nią.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;”Na gościa, mówiłam, na gościa!"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy obie strony doszły do porozumienia, czyli Piotr i Kaspian przestali się kłócić, Lutar udał się do przeznaczonej mu komnaty i natychmiast zasnął, a Karol i Anna wrócili z wyprawy po narnijskich lasach, Zuzanna i Piotr mieli czas żeby porozmawiać.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A jakie mieli zdanie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Siostrzyczko, ja…nie powiedziałem Ci wszystkiego. Ja rozmawiałem z Lutarem i musiałem udawać, że jestem przeciw Kaspianowi i wam wszystkim. Marek zdradził mi część planu. Chce dostać się do Narni od wewnątrz. Powiedział, że jest gotów rozpocząć wojnę, a nawet wynająć kogoś, aby zabił.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Np, tak tylko głośno myślimy, wojsko najemne na wojnę?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Co? Piotrze, o czym ty mówisz? – Zuzanna spoważniała.&lt;br /&gt;-O podstępie. O tym, że musicie uważać. O tym, że kraina, w której zostawiam serce i siostrę pod opieką Kaspiana, musi być nieufna i nie może pozwolić sobie na potknięcia. I musisz wiedzieć jeszcze o jednym…Ja już tu nie wrócę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie może być! Kanon!?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nie mówiła nic. W głowie kołatały jej się słowa ,,Musisz pilnować Narni”. Przytuliła mocno brata.&lt;br /&gt;-Piotrek, może nigdy Ci tego nie mówiłam…Może się kłóciliśmy…Ale skoro nigdy więcej Cię nie zobaczę...Kocham Cię, Piotrek, braciszku – wyszeptała wprost do jego ucha. – Królu Piotrze Wielki – uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;- Wiedz, że zostawiam tu swe serce – powiedział na odchodne.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: Wiedziałam...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Jedź, jedź, Piotrze. Niedługo Narnia, a wraz z nią twe serce będą moje.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;O w mordę...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I powietrze przeszył śmiech. Ale nikt go nie słyszał. Zagłuszył go grzmot, ale Królowa słyszała ten potworny rechot.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Deigh: Stirlitz też słyszał, bo go grzmot zagłuszył.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; I resztki spokoju oddaliły się od niej ostatecznie. Mimo tego, utwierdzając się w przekonaniu, że jest tu potrzebna, wierzyła, że uda im się przezwyciężyć Lutara i inne zło.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Voldemorta? Nie zdziwiłoby nas to...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział XI : My przeciwko nim&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: Kurde, a myślałam, że przeciwko nam!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Mario, muszę Ci coś powiedzieć – zaczął tajemniczy mężczyzna.&lt;br /&gt; – Jutro Narnia będzie walczyć z Lutarnią, moją krainą. Nie mów nikomu, a w szczególności swojemu narwanemu braciszkowi i jego nadmiernie inteligentnej żonie, Zuzannie, czy jak jej tam – poprosił ktoś, a Kaspianowi zadrżało serce na dźwięk słów:&lt;br /&gt;-Dobrze, Marku.&lt;br /&gt;I wtedy…wtedy król się obudził.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*Amano schodzi na zawał*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-To był tylko sen – szepnął do siebie, ale nagle zobaczył Zuzannę. Z łukiem i strzałami. Przeraził się.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Deigh: Bezpieczny sex.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Czytaj! – krzyknęła ze złością, podając Królowi pergamin. Kaspian spojrzał na list. Głosił on: ,,Dziś, Wielkie Pola, obok Baszty Marmurowej. Bitwa Narnia – Lutarnia”.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Polskaaaa, biało-czerwoni!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-O nie! Tego już za wiele! – krzyknął. Pobiegł do Centaura, głównodowodzącego, każąc mu zbierać armię i wyposażyć ją w broń. Potem wszedł do komnaty Aslana. Ten tylko powiedział, iż Lutarnia nie jest krainą wykształconą militarnie i łatwo będzie ich pokonać.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie to co te wykształciuchy z Narnii.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Za Narnię! – ryknął Kaspian. On, Karol, centaury i twardsze wojsko ruszyli wprost na Lutarnianów,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*Mori zastanawia się, co to jest wojsko miękkie*&lt;br /&gt;Deigh: I to wszystko się dzieje w jego sypialni.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Zuzanna i Anna, razem z resztą łuczników, stały dalej, a reszta, obsługująca broń, rozstawiona była po bokach.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;”Proszę zresetować miecz.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Strategię obmyśliła Zuzanna, która aktualnie napinała łuk.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Brak konstruktywnego komentarza.&lt;br /&gt;Deigh: Hahaha!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Nagle w powietrze uniósł się huk tysiąca zderzających się mieczy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Deigh: Rzucają się mieczami?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Po kilku sekundach słychać było krzyki, napięte katapulty,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*Mori podaje Nospę*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; prucie strzał przeszywających powietrze.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*Amano podaje nici*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Ale dla jednej, jedynej osoby nie liczyło się nic z tego. Karol, na swym koniu, galopował naprzód, wprost ku swojemu ojcu.&lt;br /&gt;-Chcesz zabić swojego tatę? – zapytał Marek XVII Lutar, kiedy Karol silnie uderzył mieczem w jego miecz.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tak, Lordzie Vader.&lt;br /&gt;Deigh: Ma krzepę jak sparował galopującego konia..&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Zabić – nie, pokonać – tak – odparł zgodnie z prawdą Karol i zadał ojcu kilka umiejętnych ciosów. Kaspian rozłożył na łopatki Marka XVIII, który właśnie został ściągnięty z pola walki.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie dość, że znają tam mało imion, to jeszcze muszą je ściągać z Internetu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Tymczasem Anna i Zuzanna spojrzały na siebie. Chyba już czas wykorzystać harpie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mateczka Fortuna też tak myślała.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; I chociaż Karol i Kaspian kategorycznie zabronili im tego, Anna zagwizdała na wielkie ptaki, które porwały kobiety wysoko w niebo, skąd trafiały raz po raz strzałami w któregoś z przeciwników.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie wygodniej było na gryfa wsiąść?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Inni łucznicy stale wypuszczali swe bronie, godząc wrogów,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rzucali w nich łukami?&lt;br /&gt;Deigh: To ci co strategii nie zrozumieli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Zuzanna i Anna postanowiły namierzać co ważniejszych rycerzy i to ku nim kierować, z tej wysokości śmiercionośnie, strzały.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ci ważniejsi mieli złote smoki wokół portrecików.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; ,,Rzeczywiście” pomyślała Zuzanna ,,Lutar nie przemyślał nic. Pooznaczał ważniejszych w jego wojsku kolorem złotym, a tych najlepszych platyną”.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;No jak wyżej.&lt;br /&gt;... To oni mają zbroje z PLATYNY? Nieźle. Platyna jest ciągliwym metalem. Zbroja lepsza jak z brązu.&lt;br /&gt;Deigh: Z łuku? W płytowe zbroje? Say WHAT?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; I chociaż pozornie Zuza i Anna były niegroźnymi, dziwnymi kobietami na harpiach, zdziwieni, trafieni ich strzałami rycerze padali jak muchy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czyli długo bzyczeli.&lt;br /&gt;Deigh: łucznicy wrogiej armii byli zajęci waleniem do kotłującej się własnej armii w środku pola.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Nigdy ze mną nie wygrasz – śmiał się Marek, umiejętnie odpierając ciosy syna.&lt;br /&gt;-Tak ci się tylko wydaje – mruknął Karol. I na chwilę przestał machać mieczem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*Mori macha mieczem* Weeee are the champioooons...!&lt;br /&gt;Deigh: …&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Marek chciał wykorzystać okazję i zadać cios ostateczny, Karol był szybszy. Jednym uderzeniem ręki zrzucił swojego ojca z czarnego, wiernego rumaka, zeskoczył ze swego konia i przystawił ojcu miecz do gardła.&lt;br /&gt;-Nigdy więcej nie wyzywaj Narni na pojedynek&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W końcu jedna armia kontra jedna armia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kaspian poklepał go z uznaniem po plecach, Anna, dopiero lądując obok niego, przytuliła z uznaniem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jak się tuli z uznaniem?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Miałyście tego nie robić – zdenerwował się Kaspian.&lt;br /&gt;-Och, cicho bądź – wykrzyknęła Zuzanna i zamknęła mu usta pocałunkiem. Zwycięstwo, niby wino, odurzyło ich i napoiło euforią, która wygnała z ich umysłów i ciał zmęczenie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;I talent pisarski.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział XII: ,,Bo teraz wszystko ma sens..."&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: Jedyne co mam to złudzenia...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zuzanna napięła łuk.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Co, znowu?!&lt;br /&gt;Deigh: Show off, bo wie jak obsługiwać ;p&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Kolejna strzała z świstem przecięła powietrze. Czy warto było tak się trudzić, by być dobrą łuczniczką? Przecież jest Królową. Nie musi walczyć. Ale chce.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dostała łuk, który nie pudłuje. Ale się natrudziła.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Brawo, Zuzanno! Teraz ja! - krzyknęła Anna i tym razem to jej strzała przeleciała z świstem, trafiając w środek tarczy. Zuzanna popatrzyła na nią z uznaniem.&lt;br /&gt;-Zuzanno, masz czasem wrażenie, że coś, co robisz, kompletnie nie ma sensu? - zapytała Anna.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Znaczy poza pisaniem tego fanfica?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Jezus Maria, co jej się stało? - biadoliła Anna, stojąc przy drzwiach komnaty, w której leżała Zuzanna.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pomyliłaś wyznania...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Zamknij się w końcu! Myślisz że tylko Ty się martwisz? Badają ją lekarze, a Ty przeszkadzasz! Opanuj się - strofowała ją  Maria, podnosząc głos. Nagle usłyszeli dochodzący z komnaty śmiech. Wrota otworzyły się i&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;... wciągnął je tunel podprzestrzenny, koniec.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; wyszedł stamtąd Aslan, niezbyt przygnębiony, ale jego wyraz twarzy nie zdradzał niczego.&lt;br /&gt;-Trzeba zwoływać ludzi na pogrzeb? - przestraszyła się Anna,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pełna wiary...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;-Nie na pogrzeb - usłyszeli, pełen śmiechu głos z nutką ironii.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*Amano wyobraża sobie Aslana roflującego pod komnatą*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chwili z komnaty wychylił się tylko Aslanowi znany mędrzec. - Raczej powiedziałbym, że na chrzest.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: Właściciel zoo.&lt;br /&gt;Mori: Chował się po krzakach i chodził kanałami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kaspianowi złość na zbyt wesołego mędrca zamarła na twarzy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ale że co jak?!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Potem pojawił się uśmiech. Maria i Anna płakały ze szczęścia, tuląc się do siebie, a Karol poklepał Kaspiana po plecach.&lt;br /&gt;-Czy to znaczy, że ja będę ojcem? - zapytał Kaspian z niedowierzaniem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie, listonosz.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Maria pokiwała głową.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czyją?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Och, Ty głuptasie! - szepnęła, tuląc go do siebie. Wszyscy tak bardzo się cieszyli, iż nie zauważyli wychodzącej z komnaty Zuzanny.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Już jej przeszło...?&lt;br /&gt;Deigh: Dzieci mają dzieci?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Widzisz, Anno, to co mówiłam było prawdą. Stało się coś złego, by mogło stać się coś lepszego. Bo teraz wszystko ma sens - szepnęła jeszcze Zuzanna, kiedy Kaspian prawie ją dusił.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Uduś! Uduś!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepraszam, że dopiero dziś, ale było Oblężenie Malborka i niezbyt miałam czas.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: Też bym nie chciała jej wypuścić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział XIII: ,,Nie rozumiesz, że nie możesz?"&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jest Viagra!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Pani Pevensie podparła głowę rękoma.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ładnie wyglądały na kominku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Ale oni pięknie razem wyglądali! - zachwycała się Łucja, opowiadając matce o momencie zaślubin.&lt;br /&gt;-Ee tam, wygląd, najważniejsze że na ich cześć strzelili siedem razy z armaty, co oznacza szczęście - emocjonował się Edmund.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: A na pogrzebach strzelają trzynaście?&lt;br /&gt;Amano: Nie, najpierw strzelają, potem chowają.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; A pani Pevensie cieszyła się z tego, bo czyż można nie cieszyć się ze szczęścia swoich najbliższych. Piotr udowadniał, że można. Chodził jak struty.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Było nie zostawać na weselu...&lt;br /&gt;Deigh: Sraczki dostał.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Co się dzieje, Piotrek? - zapytał Edmund. Starał się być opiekuńczy, i chociaż nie za bardzo mu to wychodziło, bo zabrzmiało to jak zarzut, miał dobre chęci.&lt;br /&gt;-Nic. Odczep się - zbywał go brat. Aż w końcu powiedział:&lt;br /&gt;-Bo ona jest w Narni, ma kogoś, kogo kocha, ma męża! A ja?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A ty nie masz męża.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Moje serce zostało tam, z nią,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ale Kaspian jest hetero...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; ale świadomość, że nigdy tam nie wrócę, że nie zobaczę Marthy... - krzyczał Piotr.&lt;br /&gt;-Jakiej Marthy? - zapytał szybko Edmund. Piotr zarumienił się i syknął ,,Nieważne".&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;On ma Mhrochną Tajemnicę (Tm).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Zuzanno, mogłabyś wstać? - zapytał zdenerwowany Kaspian po półgodzinnej próbie wyciągnięcia Królowej z łóżka. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Deigh: To jak on to wcześniej próbował zrobić?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Zostaw mnie, źle się czuję - jęknęła Zuzanna w odpowiedzi.&lt;br /&gt;-Dobrze - zrezygnował Król. Co prawda, było to Zuzannie nie na rękę, ponieważ chciała jeszcze chwilę z nim pobyć, ale cóż - musi płacić cenę za zaniechanie wzięcia się w garść i wstania z łóżka.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ale jest promocja, tylko 2.99.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Kiedy jednak porozmyślała chwilę nad tym, jak się czuła i czy jej się poprawiło postanowiła podnieść się i małym spacerkiem powitać nowy dzień. Zrobiła, jak planowała. Przechadzając się po dziedzińcu, a potem po ogrodach, słyszała jakieś krzyki.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;To tylko sąsiada mordują.&lt;br /&gt;Deigh: A tam, pranie się rozdarło ;p&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Podeszła do żywopłotu, który robił tu za mini labirynt.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W tym tygodniu zgubili tam już trzy pokojówki i jednego szambelana.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Spojrzała przez rozłożyste gałęzie  krzewu i zdumiała się. Zobaczyła Annę, zapłakaną, jeszcze w koszuli nocnej, i Karola, w zbroi, na koniu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Deigh: Z lekka przetrzebiony ten żywopłot. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Nie rób tego! Nie jedź tam! Oni...Wezmą Cię w niewolę! Zabiją Cię! - krzyczała Anna przez łzy.&lt;br /&gt;-Nie zrobią tego! - zaczął śmiało. - Kochanie, dlaczego nie chcesz się zgodzić?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Aż nasz pies zapiszczał.&lt;br /&gt;Deigh: Są 2 uda, abo się uda, abo się nie uda.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Czy ty jesteś głupi? Czy nie rozumiesz, że nie możesz? - krzyknęła z wściekłością.&lt;br /&gt;-Nie, nie jestem głupi i nie, nie rozumiem - odparł z uśmiechem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Orly was asking for you.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Chciał rozładować napięcie, przytulić Annę i jechać do Lutarni, aby podpisać rozejm. Kaspian nie chciał tego zrobić, aby ,,nie opuszczać Zuzanny", więc powierzył ten obowiązek Karolowi.&lt;br /&gt;-Przestań! - ryknęła Anna i podbiegła wprost do żywopłotu, próbując przez niego przemknąć, ale wpadła na Zuzannę. Anna jednak nie miała pretensji do Królowej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;”Ojej, przejechałem cię, ale nie martw się, nie mam do ciebie pretensji.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Och, jak dobrze że jesteś! Wytłumacz temu palantowi, żeby nie jechał do Lutarnii! - poprosiła Zuzannę.&lt;br /&gt;-Karolu, słyszałam, że chcesz odwiedzić rodzinę - zaczęła pogardliwie Zuzanna. Lubiła Karola, ale podzielała zdanie Anny.&lt;br /&gt;-I Ty przeciwko mnie? - zapytał zdumiony Karol.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*Amano podaje Zuzannie sztylet*&lt;br /&gt;Mori: A o ciebie pytał Brutus.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Nie. Ja jestem po środku i proponuję ci wziąć jeden oddział wojska i jechać z nimi - odpowiedziała Zuzanna.&lt;br /&gt;-Dobrze, na to mogę się zgodzić.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Oddział wojska... weź od razu regiment.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Tobie się na mózg nie rzuciło, nie to co poniektórym - dodał, już żartobliwie, Karol.&lt;br /&gt;-Uważaj! - krzyknęła Anna, podnosząc z ziemi kamyk i celując w Karola.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*Mori zagląda pod stół* Nie ma. *Pod dywan* Tu też nie. *Za okno* Sens jednak ucieka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział XIV: Coś innego&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koniec?!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj mam trzy sprawy, które chciałabym poruszyć na wstępie. Moja przyjaciółka ma dziś urodziny, więc publicznie chciałabym jej życzyć wszystkiego naj, naj, naj, spełnienia wszystkich marzeń i idealnej osoby na przyszłość. Buziaki, Paulinko. Dwa: na razie nie powiadamiam o notkach z powodu tego, iż na komputerze z którego piszę nie ma gg.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dyć katastrofa!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzy: dziś w notce nie wystąpią Kaspian &amp; Zuzanna w roli głównej i nie chcę słyszeć zbiorowego ,,łeeee".&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori i Amano: ŁEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!&lt;br /&gt;Deigh: *runs to the hills*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Start!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Haikeeba!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Karol galopował na rumaku o wdzięcznym imieniu Marcepan.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: Mój się nazywa Kokosowy z Wiórkami.&lt;br /&gt;Mori: A gdzie Pimpuś?&lt;br /&gt;Deigh: Zjedli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Za nim jechało sześciu centaurów. A przed nim rozciągał się zamek niczym z bajki.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Neuschwanstein!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Wokół leniwie rozlewało się jezioro,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zbieramy na powodzian.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; w przypływach złości połykające krzewy nad jego brzegiem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: Ale to łykowate...&lt;br /&gt;Mori: Ale to JEZIORO!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Dalej był sad, który złocił się i różowił tysiącem kwiatów, które, zdawałoby się,  lada chwila miały zmienić się w owoce.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ale zrobiły ludziom na złość i zmieniły się w motyle.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Ale tak się nie działo. W Lutarnii wszystko kwitło cały rok. Nikt, kto nie zobaczył tego zjawiska, nie wie, jak wyglądają przykryte białym puchem jaskrawożółte mieczyki, głębokie, lawendowe bzy czy wręcz purpurowe róże.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nikt, kto nie brał LSD.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Nagle przed Karolem wyrosła brama, ogromna, drewniana,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;... cętkowana, kręta...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; wyglądająca jakby była wielkim, wściekłym strażnikiem. Ale...zaraz otworzyła się, a za nią Karol ujrzał dwóch strażników, ubranych kolorowo i wesoło.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: Wyobraziłam sobie kolesiów w różowo-złotych wdziankach..&lt;br /&gt;Mori: Też mają paradę równości?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bowiem w Lutarnii prawie nic nie posiadało szczypty powagi. Karol wjechał na dziedziniec, sprawdzając czy centaury podążają za nim.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Deigh: Zawsze mogły zwiać na pastwisko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Tak było, Książe(bo Karol był Księciem Lutarnii) zsiadł więc z konia, oddał go centaurowi, który zostawał na straży i wraz z pozostałymi narnijczykami udał się do Sali Tronowej, prosząc o audiencję u Króla Marka.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;”Nie musisz już uginać się pod ciężarem korony..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Kiedy do sali wszedł barwnie ubrany ojciec, Karol nie mógł powstrzymać śmiechu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czy on się tam tak zupełnie przypadkiem nie urodził?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Marek XVII Lutar nigdy nie umiał ubrać na siebie nic normalnego, prócz zbroi. Teraz jego nogi otulały ciasne, czarne spodnie, które wieńczył czerwony pas. Powyżej czerwona koszula z  bufiastymi rękawami, a na głowie korona.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: Średniowieczny Star Trek.&lt;br /&gt;Mori: I ma gekona!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Karolu! Czyżbyś wrócił? - zapytał Marek, na co Karol pokręcił głową.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;To hologram.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Teraz mój dom to Narnia.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Do końca świata nie spłacę kredytu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; I w jej imieniu pragnę popisać rozejm i te oto oświadczenie, które  brzmi ,,Ja, Marek XVII Lutar, przysięgam nie knuć podstępów co do krainy o nazwie Narnia, nie przesuwać jej granic geograficznych i nie krzywdzić żadnego, ależ to żadnego mieszkańca szanowanej krainy".&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;”Krainy o nazwie nawias kwadratowy wstawić imię krainy zamknąć nawias.”&lt;br /&gt;Deigh: „…oraz jeść warzywa, dawać na tacę, myć zęby i nauczyć się stepować.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Podpiszesz albo czeka Cię kolejna bitwa, w której już Cię nie pokonam, lecz zabiję - syknął Karol, odrzucając na bok grzywkę wpadającą mu do oczu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: EMO!&lt;br /&gt;Mori: I przepisz to tysiąc razy i szlaban na Elder Scrolls.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Marek wziął więc do ręki pióro i&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;... nie wychodził z komnaty przez tydzień.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem w Narni, na zamku trwała sielanka. Wszyscy byli szczęśliwi, wszystkim powodziło się dobrze,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zwłaszcza tym naokoło jeziora.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; nawet Aslan świętował z Zuzanną, Kaspianem, Marią i Anną. Co świętowali? Istnienie. Narni, swoje własne, czarów.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;E?&lt;br /&gt;Deigh: Nawaleni jak stodoły.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Nagle posłaniec dostarczył list.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Teleportował się.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Kaspian z doświadczenia wiedział, że list nie oznacza nic dobrego,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Trzeba czytać, a on miał problemy z dłuższymi słowami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; więc, nie chcąc denerwować Zuzanny, chciał go zabrać posłańcowi.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;”Oddawaj, to mój list!"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział XV: ,,Śledztwo?"&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: Nie, szprot.&lt;br /&gt;Mori: W11.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;,,Kochana córeczko!&lt;br /&gt;Nawet nie wiesz, jak za Tobą tęsknimy – ja i ojciec. Mam nadzieję, iż jesteś szczęśliwa z Kaspianem. Muszę Ci jednak coś wyznać. Ja, jako dziewczynka przenosiłam się ze swoją siostrą Lucią do Narni. Lucia też została żoną pewnego władcy, Marka XVI Lutara. On zabił ją. Jeśli Kaspian chociażby sugerował taką skłonność, uciekaj czym prędzej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*Amano umiera ze śmiechu*&lt;br /&gt;Mori: O nie, dziwnie na mnie patrzy! To SKŁONNOŚĆ!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Poza tym, napiszę Ci co u nas. Piotr jest zły, ponieważ nie wróci do Narni, kończy więc szkołę i nie zaprząta sobie głowy niczym innym.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A z ludzkiego na nasze?&lt;br /&gt;Deigh: Ma szlaban na szafę, tunele metra i inne ciemne miejsca.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Łucja i Edek w kółko opowiadają o Twoim ślubie. Łucja nie może nacieszyć się Twoim pięknym wyglądem i nastrojem uroczystości, Edek opowiada o tym, że Twój mąż jest waleczny i mężny. Ja nadal pracuję jako hafciarka, a ojciec przeniósł się na wyższy poziom w urzędzie. Powodzi nam się dobrze. I muszę Ci coś powiedzieć, kochanie. Jest jedno miejsce, z którego możesz wysyłać pocztę na Ziemię, czyli mi odpowiadać. Idź z Aslanem, powiedz, że o tym miejscu opowiedziała Ci mała Streengty(to moje panieńskie nazwisko).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Stringi?!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Zuzanno, nie płacz – prosił Kaspian, gładząc ją po włosach.&lt;br /&gt;-Ale to łzy szczęścia, że u nich jest wszystko dobrze – powiedziała Zuzanna. I wtedy do sali wjechał Karol.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;No ten to ma wyczucie!&lt;br /&gt;Deigh: Ze tez oni dla każdej sali maja podjazd dla koni.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Podpisałem rozejm – krzyknął wesoło, machając podpisanym dokumentem. Kaspian ucieszył się i zapanowała atmosfera radości i zwycięstwa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;*Mori umiera, Amano już gnije*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Tylko Zuzanna powtarzała w myślach ,,Otwieram Ci wszystkie drogi. Idź, i bądź szczęśliwa”.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amen.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Te słowa ostatecznie wymiotły wyrzuty sumienia, iż została w Narni.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lu-Tze is not amused.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minęła zaledwie noc, kiedy w narnijskim zamku pojawił się gość.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: Czym chata bogata...&lt;br /&gt;Amano: ... tym więcej wyniosą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Kim jesteś? – zapytał Kaspian, chodź nieznajomy kogoś mu przypominam.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kopciuskiem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Nazywam się…E…Euzebiusz. Przybyłem tu z odległej krainy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: A ja myśałam, że Eustachy to głupie imię.&lt;br /&gt;Mori: Smolarek.&lt;br /&gt;Deigh: Do boju Pols…! Who am I kidding…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kaspian pokiwał głową i zaprosił gościa do komnaty, która była dla niego przeznaczona. Na obiedzie gość powiedział trochę więcej o sobie.&lt;br /&gt;-Jestem bratem króla Lutarnii, wyemigrowałem jednak z tego kraju i przeniosłem się do…Termido, krainy łowów, gdzie są szkoleni myśliwi i łucznicy – błysnął uśmiechem Euzebiusz, patrząc na Zuzannę, następnie przenosząc wzrok na Annę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie jestem kosmitą.&lt;br /&gt;Deigh: …i po monopolu, on tez wiedział jak obsługiwać łuki!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-On coś knuje – powiedziały razem i zaśmiały się.&lt;br /&gt;-Kogoś mi przypomina… - zaczęła Zuzanna.&lt;br /&gt;-…spojrzał na nas, kiedy mówił o łucznikach… - uzupełniła Anna.&lt;br /&gt;-…i pochodzi z krainy, której nikt nie zna! – zakończyła Zuzanna.&lt;br /&gt;-Śledztwo? – zapytała Anna, kiedy skierowały się w stronę balkonu nieznajomego.&lt;br /&gt;-Ta… - chciała powiedzieć Zuzanna, ale zamilkła, słysząc śmiech Marii dochodzący z komnaty gościa. Zmarszczyła brwi i wsłuchała się w rozmowę.&lt;br /&gt;-Och, Mario, jesteś taka fascynująca i mądra – powiedział Euzebiusz. Siostra Kaspiana roześmiała się.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Błyskotliwyś jak karetka na sygnale.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Oj, chyba posprzeczałabym się, czy Ty nie bardziej – powiedziała z uśmiechem.&lt;br /&gt;-Słodzą – szepnęła Anna, wystawiając język na znak obrzydzenia.&lt;br /&gt;-A ja coś czuję, że ten cukier zamieni się w jad żmii – mruknęła do siebie Zuzanna, mrużąc oczy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Quicquid latine dicitur, id sagax videtur.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział XVI: Miłość bywa ślepa&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A czasami ma zeza.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I chociaż minęły już dwa tygodnie, śledztwo Zuzanny i Anny nic nie dało, a Maria nadal kochała się w Euzebiuszu.&lt;br /&gt;-On jest taki niesamowity… - jęknęła z rozkoszą Maria, zwierzając się Zuzannie. – Opowiadał mi, jak jako dziesięcioletni chłopiec pokonał dorosłego mężczyznę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A w kołysce udusił hydrę.&lt;br /&gt;Deigh: Strzelił go z luku w krocze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Ona jest niemożliwa! – krzyczała Anna, wpadając do komnaty Zuzanny i Kaspiana. Króla nie było, ale znudzona Królowa siedziała na wielkim, pościelonym łożu.&lt;br /&gt;-A co znowu? – zapytała Zuzanna, wskazując Annie, by usiadła.&lt;br /&gt;-Oświadczył jej się! – krzyknęła ta.&lt;br /&gt;-Przyjęła? – zdenerwowała się Zuzanna, podrywając się z miejsca. Syknęła z bólu i złapała się za brzuch. Jej nienarodzone dziecko, chociaż było jeszcze malutkie, czasem sprawiało jej ból. &lt;br /&gt;-Przyjęła! I podpisała jakiś papierek!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Intercyzę?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Jestem pijana szczęściem, Zuzanno – powiedziała Maria Królowej, kiedy ta wchodziła do jej komnaty.&lt;br /&gt;-Jesteś pijana! Jesteś pijana, ale nie szczęściem! – krzyknęła Zuzanna. – Coś Ty podpisała?&lt;br /&gt;-Idź na obiad, zresztą chodź, to się dowiesz.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Możesz przecież iść chodząc.&lt;br /&gt;Deigh: Upijanie nieletnich art. 208 Kodeksu Karnego, grzywna albo w porywach do 2ch lat ;p &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Poszły więc. Kiedy Zuzanna weszła do Jadalni, wszystko było normalnie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ponieważ Dra Czarneckiego zabito w sali balowej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Były trzy puste miejsca. Jej, Marii i nieznajomego.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wigilia w końcu...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Mario, kochanie, chodź do mnie – poprosił słodkim głosem, a Maria, prawie lecąc nad podłogą, podbiegła do niego, o mało się nie przewracając.&lt;br /&gt;-Oświadczenie brzmi: ,,Ja, Maria, siostra Kaspiana X, oświadczam, iż wraz z zawarciem ślubu z niejakim Markiem XVIII Lutarem przekazuję Narnię Lutarnii, a jego władcę skazuję na śmierć. Nie podlega rezygnacji”.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Reklamacji nie uwzględnia się.&lt;br /&gt;Deigh: Czytanie tego grozi obumarciem szarych komórek...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Co? – krzyknął Kaspian.&lt;br /&gt;-Ja jestem Lutar! – krzyknął Euzebiusz, zrywając z czoła turban. I rzeczywiście – wyłonił się Marek XVIII! – I teraz, Kaspianie, królestwo jest moje!&lt;br /&gt;-Nie jest! Nie zawarłeś ślubu z Marią! – krzyknął Kaspian. – Poza tym, nie masz praw do tej krainy!&lt;br /&gt;-Ślub zawarłem, Kaspianie. Prawda, Mario? – zapytał Marek, a Maria pokiwała głową. Nadal była zakochana! – Więc prawa do tej krainy mam. Ponieważ to, że jesteś mężczyzną, nic nie znaczy!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Omg.&lt;br /&gt;Deigh: Wrong, just wrong…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział XVII: Czarna rękawica&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Polewka też. No mamy niezłą polewkę...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zuzanna przewróciła się na drugi bok. Spała tak głęboko, iż nawet wpadające do komnaty, natrętne słońce nie obudziło Królowej. Miała dziwny sen…Szła piękną ścieżką. Oblane kwieciem drzewa tworzyły tunel, przez który przechodziła i szła dalej. Ptaszki śpiewały, wiatr grał na wiotkich liściach wierzb,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kwiaty czuć, ptaki drą ryje, a ona nic!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; a jakiś rozkosznie płynny falset zachęcał ją: chodź, Zuzanno. Przyjdź, Zuzanno. Wahała się, przecież to może być podstęp. Jakiś wewnętrzny głos szeptał ,,Głupia, nie idź!”. Ale ona starała się zaufać. Więc poszła. Zrobiła kilka kroków. I nagle ziemia zmieniła się w wysuszoną skorupę, rozkoszny głos nabrał skrzeczącej, piszczącej i jęczącej barwy, jakby ktoś zeskrobywał rdzę ze smutnych drzew w niczym nieprzypominających uprzedniego tunelu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rdza na drzewach?!&lt;br /&gt;Amano: To chyba ten mech...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Cofnęła się w tył, ale przepiękna kraina nie wracała. Tylko to pustkowie, jak wrak na dnie, suche, zmęczone życiem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Musisz wejść na tę najwyższą wieżę...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Zuzanna poczuła, jak po policzkach spływają jej łzy. Ale nie mogła się obudzić. Ręka w czarnej rękawicy złapała ją pod bok i porwała daleko od piękna, które na własne życzenie opuściła. I…obudziła się.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: Jako wampir.&lt;br /&gt;Mori: Zauważyłaś, że ostatnio wszyscy w tym fanfiku się budzą?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Oddychała płytko, szybko, z niepokojem, przerażeniem. Nawet słońce za oknem, kierując swój wzrok na Królową szarzało ze strachu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;To naprawdę są Drżące Wyspy, a ona jest Sheogorathem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Do komnaty Zuzanny wszedł Karol, zupełnie przez przypadek.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jasne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Usłyszał sapanie i chciał sprawdzić, co się stało. Ujrzał zapłakaną Zuzannę, oddychającą ciężko. Wyglądała jak kupka nieszczęścia.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kupka nerwów!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; W myślach mówiła,,Przecież to głupi sen! Dlaczego tak ryczysz?!! Nie masz godności?”.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Godność ma narrator.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Ale coś nie pozwalało jej przestać płakać, chociaż wyprostowała się dumnie i starała się osuszyć oczy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Suszarką.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Coś się stało? – zapytał troskliwie. Był w końcu jej rodziną. Przecież był wnuczkiem siostry matki Zuzanny!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bratem szwagra zięcia syna ciotki z trzeciej macochy adoptowanej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zuzanna zaczerpnęła powietrza i zaczęła mówić:&lt;br /&gt;-Śniła mi się przepiękna Narnia. I głos, który mówił, żebym z nim poszła. Domyślałam się, że to podstęp, ale ciekawość zwyciężyła. No i potem znalazłam się na pustkowiu. I ktoś mnie porwał – zakończyła Zuzanna.&lt;br /&gt;-Więc nigdzie nie wychodź, a jeśli to z kimś z nas – zaczęła Maria.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Genialna taktyka, dzięki Napoleonie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Tak. Noś przy sobie łuk i coś, czego dźwięk mógłby nas przywołać gdyby to ktoś z zamku był porywaczem – dodała Anna.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Na przykład róg?&lt;br /&gt;Deigh: Fortepian.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Mają rację. Bądź ostrożna – zakończył Karol.&lt;br /&gt;-Brednie. Przejmujecie się głupim snem. Nic nie róbcie, oto i wyjście – powiedział obojętnie Kaspian, i niestety, mówił to szczerze. Zuzanna za to wybiegła z Jadalni i gnała przed siebie. Nie wiedzieć kiedy znalazła się na dziedzińcu. Przed nim. W sadzie. Za granicami zamku.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W fosie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-O nie…Teraz to się stanie – mówiła i usiadła na ziemi. I rzeczywiście, po minutce ujrzała tunel z kwiecistych drzew. Usłyszała głos, który mówił, aby przyszła. Ale ona siedziała nadal. Dopóki nie poczuła dziwnej siły w nogach, która ją unosiła i kierowała do głosu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie idź do światła!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Przeszła przez tunel. Nic się nie zmieniło. Ale nagle przed oczami mignęła jej czarna rękawica, która poderwała ją do góry. Słyszała swój krzyk, chociaż wcale nie chciała go wydać.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;I tak ma teczkę w IPNie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zuzanna wbiegła do komnaty jej i Kaspiana.&lt;br /&gt;-Tak się o mnie martwisz? – zapytała i uderzyła go wierzchem dłoni. Jej kostki zderzyły się z kością policzkową Kaspiana. To jego zabolało. – Mogło mi się coś stać! – krzyknęła. Złapał ją za rękę. Wyrwała się. – Błagaj o przebaczenie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Deigh: Dominatrix.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kaspian westchnął. Życie w miłości to prawdziwa kolejka górska.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A skąd oni to tam mieli?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział XVIII: ,,Pójdę go przeprosić"&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Oj, głupia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zuzanna usiadła na łóżku Marii i zwierzyła jej się z tego, co czuła w związku z tym, iż Kaspian w ogóle nie przejął się jej złym snem.&lt;br /&gt;-Zuzanno, chyba czas żebyś czegoś się dowiedziała – zaczęła nieśmiało Maria, skubiąc brzeg kołdry.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Już dawno powinniście byli mnie ściąć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Tak? – spytała niecierpliwie Królowa, chcąc poznać powód obojętności swojego małżonka.&lt;br /&gt;-Kiedy Kaspian był mały, miał zaledwie roczek, umarła nasza matka. Potem zabrali mnie do Lutarnii. A mój braciszek został z wujem. I mocno wierzył w potęgę snów. Kiedy miał jedenaście lat, jego wuj odrzucił go, a ciotka stała się chłodną jędzą.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Było nie kazać jej spać w lodówce.&lt;br /&gt;Deigh: Było to albo mikrofalówka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Kaspian śnił o tym, że jeśli ucieknie, zaczną się o niego martwić. Raz miał nawet sen, iż po ucieczce ciotka mówi do niego ,,synku”. Uciekł więc. I od tamtej pory wuj go nienawidzi. Ciotka przejęła się, i owszem, ale przez wuja nie mogła nic zrobić. I co Ty na to? – zapytała Maria, na pół z wyrzutem, na pół z oczekiwaniem.&lt;br /&gt;-Pójdę go przeprosić – odpowiedziała Zuzanna i poderwała się z łóżka. ,,Powinnam się domyślić, że coś się stało” myślała Królowa. Nie mogła sobie wybaczyć, iż nie pomyślała, że obojętność Kaspiana jest uzasadniona.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Brak konstruktywnego komentarza...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zuzanna otworzyła okno. Do komnaty wpadł świeży wiatr,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;... dupnął o podłogę, po czym wstał i przeprosił.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; owiewając Królową zapachem rześkiego poranka. Kobieta uśmiechnęła się do siebie i odwróciła. Spojrzała na śpiącego w łożu Kaspiana. Jego blada twarz&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Howgh.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Czy jesteś gotowa, Zuzanno? – zapytał Aslan, wchodząc. Jego grzywę rozwiał figlarny wiaterek. Lew otrząsnął się ze strzępek powiewu i spojrzał na Królową.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Powiew zaklął, po czym wrócił do Rosji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Oczywiście. Ale…czy mogę wysłać kilka listów? – zapytała Zuzanna. Chciała do każdego wysłać list o innej treści. Najdłuższy oczywiście do Piotra – przecież to on nadal był królem Narni.&lt;br /&gt;-Ależ oczywiście – odparł Aslan. Był taki oficjalny. Zuzannę zdziwił ton jego głosu.&lt;br /&gt;-Aslanie, czy coś się stało? – zapytała Królowa z niepokojem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tak, zorientowałem się, że jesteś Mary Sue.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zuzanna zasiadła do śniadania. Wysłała już listy do rodziny. Wzięła do ust kęs znakomitej pieczeni na zimno i pogryzła powoli. Potem w zamyśleniu włożyła widelec w usta. Jej brzuch był już zaokrąglony, ale na szczęście ona nie odczuwała tego boleśnie. Myślała nad imieniem dla swojego dziecka. Kaspian zapewne chciałby, aby jego syn, jeśli będzie to chłopiec, nazywał się jak on, ale Królowa uważała to za kompletne głupstwo.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: Dionizy Antonio.&lt;br /&gt;Amano: Gary Stu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Musisz mi powiedzieć, o co chodzi z tym Twoim snem – szepnęła Zuzanna, siadając naprzeciwko Kaspiana, na wielkim i wygodnym fotelu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amano: Bawi się w psychologa.&lt;br /&gt;Mori: Kiedy byłem mały...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Skoro tego chcesz…Kiedy byłem mały, zmarła moja matka.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mori: A nie mówiłam?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Ojciec nie żył. Marię zabrali. A ja zostałem sam. Zupełnie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie miałem nawet misia...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Co noc śniłem to samo – że na dobranoc tulę się do cioci, że ona szepcze mi coś do ucha, że całuje w czoło. Ale tak się nie działo. Następnego dnia dobranoc mówiło mi trzaśnięcie drzwiami, którymi przed chwilą wyszła niańka. Jedyną osobą, na którą mogłem liczyć był mój nauczyciel. Ale jego widziałem tylko kilka godzin dziennie. Aż pewnej nocy przyśnił mi się najpiękniejszy ze snów. Biegłem po kwiecistej łące. Byłem wtedy jedenastoletnim chłopcem, ale czułem się malutkim dzieckiem. Moje nogi skakały wśród kolorowych i pachnących kwiatków,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;.... ale nie wiem, co wtedy paliłem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; wśród zielonych traw, wśród szumiących drzew. Po drugiej stronie polany stała ciotka z wujem. Gdy do nich dobiegałem, wyciągali ręce, tulili mnie i mówili, że kochają mnie, swojego syna. I budziło mnie kolejne chłodne ,,Wstawaj” od niańki. Tęskniłem za tym snem. Spałem więcej niż powinienem, chyba miałem nadzieję, że im więcej tego snu wyśnię, tym bardziej prawdziwym się stanie. Uwierzyłem w niego. Aż zdobyłem się na odwagę. Uciekłem. Wieczorem, kiedy już podmuch wiatru spowodowany zamknięciem drzwi zgasił świecę, ja otworzyłem szeroko okno i wyskoczyłem. Gnałem przed siebie. Przez jakąś łąkę. Ale na końcu nie czekali uradowani ciotka i wuj, ale armia.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Akurat mieli koncert.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Generał wziął mnie jak złego psa, za ubrania na karku i wsadził na swojego konia, jakby brzydził się mną.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Deigh: Co się stało z tradycją ciągnięcia niewolników za koniem?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Bolało. Wtedy postanowiłem, że oni nie będą rządzić moim krajem. Nauczyłem się wszystkiego. Ale dopóki nie spotkałem Ciebie, nie umiałem kochać i nie wiedziałem, jak to jest być kochanym – skończył Kaspian. Zuzanna miała w oczach łzy. Podeszła do Króla i przytuliła go. Ona nigdy nie miała takich doświadczeń. Zawsze była kochana. Przez matkę, rodzeństwo.&lt;br /&gt;-Ale teraz masz mnie, niedługo będziesz miał jeszcze kogoś – szepnęła mu do ucha.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Twoja mamusia przyjeżdża?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minęło kilka miesięcy. Zuzanna niedługo miała urodzić, Karol i Anna kłócili się i godzili, Kaspian szalał ze szczęścia, a Maria dziwnie chowała się po kątach. Ale nikt nie zwracał na to uwagi, ponieważ wszyscy myśleli tylko o Zuzannie i następcy bądź następczyni tronu. Nawet Aslan cieszył się na potomka Zuzanny i Kaspiana. Gdzieś głęboko, w swoim sercu kochał dzieci.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Z keczupem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Sam miał wspaniałe dzieciństwo i pragnął, by dziecko Króla i Królowej też było szczęśliwe. Opiekował się więc Zuzanną i wspierał Kaspiana, radząc mu i dając wskazówki. Pewnego dnia, kiedy wracał z Królową z miejsca wysyłania listów na Ziemię, zauważył iż kobieta zachowuje się dziwnie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przecieka.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7227624407187958334-3677799663471149587?l=pjf3k.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pjf3k.blogspot.com/feeds/3677799663471149587/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7227624407187958334&amp;postID=3677799663471149587' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default/3677799663471149587'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default/3677799663471149587'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pjf3k.blogspot.com/2009/01/zapychado.html' title='Zapychadło'/><author><name>PJF3K</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09275386487894526614</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7227624407187958334.post-4437642667845477177</id><published>2008-11-02T12:31:00.000-08:00</published><updated>2008-11-02T12:58:41.290-08:00</updated><title type='text'>Kogel-mogel ekstremalne 2/2</title><content type='html'>Powracamy z analizą cudeńka panny Arcee. Długo, tak, ale im głębiej tym weselej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zajrzyjcie pod adres podany w poprzedniej części analizy. Młoda skasowała bloga i próbuje się tłumaczyć... po tym, jak Amano dała jej znać o analizie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Bo to Flame – odpowiedziałam jej – to mó smok i…och…możetak wejdziemy do środka co ? &lt;br /&gt;Yyy…dobra, ale…nie wiem czy on się zmieści – powidziałJetFire wzkazując na smoka.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Bez jaj! Mam uwierzyć, że smok jest większy niż Jetfire...?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie martw się…już on ma swoje sposoby – powiedziałam ipuściłam oczko do Flame , który w ciągu jednej sekundy zamienił się w ducha, apotem bez słowa wleciał do bazy. Zaciekawione Autoboty zajrzały w głąb wylotugdzie przed chwilą zniknął duch jaszczura, jednak żaden z nich nie miał zamiaruwejść\ć do bazy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Zmienił się w ducha. Czytaj: zdechł.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O matko…czy ja zawsze musze wszystko robić ? – mruknęłamsama do siebie i raz dwa „ wskoczyłąm” do wylotu. Gdy wylądowałam zabaczyłąm,że Flame z powrotem zamienił się w smoka i gada sobie z…BUMBLEBEE’EM !&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Gratuluję. Tej odmiany jeszcze nie widziałam.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzyłamna nich jak na kosmitów&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((W przypadku Bumblebee niezbyt się pomyliła...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i już miałąm zamiar podejść bliżej gdy poczułąm nasobie bardzo ciężki metal. Upadłam . Spojrzałam na właściwiela ogromnego ciałai ze strachem uświadomiłam sobie że spadł na mnie Soundwave !&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((?!?!?!?!?!?!?!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Soundwave sue-perior.]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Deigh: *SPLAT* Woho! koniec opowiadania! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spojrzałam na Megatrone który rozwalał wszystko iwszystkich którzy tylko staneli mu na drodze. Był już kilka metrów przedWszechiskrą,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Której oczywiście wcześniej tam nie było...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gdy Jazz stanął mu na drodze. Zaczeli walczyć. Na początku Jazzwygrywał,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Chyba w szachy!)&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;Deigh: Na kciuki się siłują.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jednak po krótkiej chwili Megatron zyskiwał nad nim przewage. Przezułamek sekundy gdy miałam zamkniete oczy, Megatron uderzył Jazz’a w pierś apotem strzelił prosto w Iskrę robota. Usłyszałam straszliwy krzyk Lily ipatrzłam jak Jazz opada na ziemie. Chciałam im pomóc ale nie mogłam. Spojrzałąm na góre i zobaczyłąm jak Megatronstrzela do mnie z działa. Poczułam jak pocisk rozszapuje moje ciało od wewnątrz.Usłyszałam straszne krzyki, lecz nie miałam nawet siły by odwrócić głowy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Odjęło mi mowę. Po prostu siedzę przed monitorem i się śmieję jak głupi do sera.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim zamknęłam oczy, zobaczyłam duchadziwnej botki, która powiedziała „Koniec…jest początkiem”.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Na imię jej było Usagi.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy topowiedziała, wszystko pociemniało w potem…..Umarłam…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((*plays the world's smallest violin*))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jezu Chryste - odezwał się gdzieś w dali Hot Rod&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Primus: JA CI DAM JEZU!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - Jazz ?...Matko Boska Jazz...nie rób mi tego...z kim ja będę się brechać z Optimusa? &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Oho, slash.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lily wstała na chwile od Marii i podeszłą do Hot Roda.&lt;br /&gt;- Nic mu nie jest? - spytała&lt;br /&gt;HR odwrócił się i spojrzał na Lily smutnymi oczami&lt;br /&gt;- Nie wiem.Megatron trafił go w iskrę więc...więc...nic już nie jest zależne od nas&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Jak trafił w Iskrę, to choćbyście się poprzepalali, nic nie zmienicie...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Dla niewtajemniczonych: Jeśli dostał w iskrę, to tak jakby wzywać ambulans do gościa bez głowy.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie - odpowiedziała Rita która kocią zręcznością zeskoczyła z beki wiszącej nad sufitem &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Więc jednak Animaniaki. „Humans ain't what they seem to be...”))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- To czy Jazz przeżyje zależy tylko i wyłącznie od niego.A właściwie...od siły jego woli.Jeżeli uzna że nie chce już zyć,to trudno...jego wola&lt;br /&gt;- Jazz który nie chce żyć - powiedział z ironią Iron - fajny żart&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((„Powiedział z ironią Iron.” Fajne zdanie.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Ironia obrodziła w tym roku lepiej jak kapusta...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Żadnych " ale" !. Nie ma tu Optimusa więc przykro mi to stwierdzać ale na razie mam nad wami pełne dowodzenie ,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((I wcale nie brzmię jak Starscream!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Elita widząc moje ciało całe we krwi, posmutniała i westchnęła smutno.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Przy okazji była bardzo smutna.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[A byłby obiad na jutro...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu byłam dla nich ważną osobą. A dlaczego? Tego sama nie wiem. Gdy coś i się działo, zawsze był obok mnie chociaż jeden Autobot. Gdy byłą burza zawsze w moim pokoju siedziało kilka Botów. I zawsze uzbrojonych. Gdy się ich pytałam,dlaczego są uzbrojeni, nie odpowiadali lub mówili bym zasneła. Nie wiem o ci om chodzi ale jedno jest pewne...jestem im do czegoś potrzebna a to oznacza ,że prędzje czy później będą chciały mnie do czegoś wykorzystać a tego nie zniosę. Cóż...lepiej być wykorzystanym przez Autoboty niż siedzieć w bazie Deceptów.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((A to wszystko w przeciągu jednego dnia jej pobytu w tym świecie.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Co z Jazz'em &lt;br /&gt;Elita spojrzałąana niego dziwnie gniewnymi oczami na co szef botów spytał zmieszany&lt;br /&gt;- No co? Nie mogę się spytać o stan mojego żołnierza ?&lt;br /&gt;- Możesz ale sądzę że bardziej powinieneś bać się o zdrowie Marii. W końcu to mała dziewczynka...&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Biedny Jazz... zero szacunku...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie taka mała...ma 16 lat .&lt;br /&gt;- 15,16,17...i co z tego?...patrząc na nią o mało się nie popłakałam.Wiesz że tylko ona może pokonać Hybreę ,a teraz może nie przeżyc a ty interesujesz się zdrowiem jednego ze swoich żoł...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((I Scyleę.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- CZY TY NIE ROZUMIESZ CO JA MÓWIĘ ? - krzyczała- Marii nie jest umierająca. Ona UMARłA !!! Co my teraz zrobimy co?...Hybrea pokona nas kiewnięciem palcem. Nawet gdy połaczymy siły z Deceptikonami to i tak nie mam z nią niejmniejszych szans...a wiesz co jest w tym najgorsze ? MARII !...ona miała tylko 15 lat. Przybyła na ziemie żeby zobaczyć ten świat a nie wdawać się w wojny. Była miła,chciała nam pomóc i co z tego ma? Śmierć...jej własna śmierć...nie wiem co ty teraz powiesz jej rodzicom...przyjaciołom...co powiesz Flame'owi co?...nie wiem co...- przerwała. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Bo energon był za słony...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tak ... żyje...&lt;br /&gt;- Ale ..ale...ale przecież dostała z działą prosto w serce.Jak to możliwe że ona jeszcze żyje ?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Wystarczyło nie mieć serca.))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Deigh: Działo średnicy małego samochodu ale w serce trafiło..&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tu jest gorsza częśc historii...proszę..przyjdź do mnie za godzinę.&lt;br /&gt;OP odszedł,zostawiając Elitę samą. Nie wiedziała dlaczego ale czuła,że OP odszedł z jej powodu.i miała racje. Wiele lat temu,Optimus skrycie kochał się w Elicie.Oprócz Jazz'a i Irona nikt o tym nie wiedział.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((I całą resztą Cybertronu.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy Optimus myślał o Elicie , Jazz zaczął ruszać palcami.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((„Doktorze Frankenstein, niech pan zobaczy!”))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Ratchet o mało się nie przewrócił ze szczęścia i miał już zamiar zawołać reszte gdy zatrzymał się prze dzwiami.&lt;br /&gt;" nie..lepiej jak zowołam Ritę" - pomyślał i wyszedł tylnymi dzwiami.Przez dobre pół godziny chodził po bazie i szukał Rity,która znikneła jak kamień w wode.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Zostawiając Jazza samego.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Hmm.Patrząc na twoje osłabienie i to że...Matko PRIMUSA ! Jazz ! Jesteś ranny !!!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Primus – Cybertroński Jezus.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[A, uczę takiego. Pinto de Jesus się zwie.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Żadnych "ale" !...Idziesz zemną - powiedziała i zaciągnełą Jazz'a do Rity. Zastępca Optimusa szrpał się i wyrywał jednak z Lily nie miał szans.W końcu nie darmo nazywali ją " Pogromcą Twardzieli" Zrezygnowany Jazz, westchnął i puścił w swoim radiu piosenke " Evenescence - Bring Me To Life"&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Spamalot - „RUN AWAY!”))&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Jak słyszę tą piosenkę, to mam ochotę łapać defibrylator.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lily zatrzymała się.Odwróciła się i spojrzała na jego vizor. Westchneła i powiedziała.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Mój słownik właśnie wyskoczył przez okno.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie...skąd mam to wiedzieć.Nikt mi nigdy nie mówił że zrobiłem coś źle&lt;br /&gt;- No cóż...pamiętasz jak Lily miała pierwsze treningi?&lt;br /&gt;- No&lt;br /&gt;- Taa...nagrywałeś to a potem zabrałęś połowe aurobotów i puściłęs to jako film. Lily akurat przechodziła obok i to widziała&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((YouTube nie zna litości.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W bazie autobotów panowało wielkie zamieszanie,spowodowane postanowieniem Optimusa co do dalszych losów Marii.&lt;br /&gt;- Optimusie...jesteś pewny,że to jedyne wyjście? - spytała Chromia&lt;br /&gt;- Tak...to moje ostatnie słowa na ten temat&lt;br /&gt;- Prime...wybacz,że tak nie po imieniu ... - powiedział IronHide - ale jesteś pewny,że jej rodzicom to się spodoba?. W liście dokladnie napisali,że jeżeli ich córka wróci choć troche odmieniona to wojna Elficko-Autobocka nie będzie unikniona&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Weźmie się wszystkie Autoboty, przejdą się z prawa na lewo i po kłopocie.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tak wiem,ale chyba lepiej jeżeli wróci do Ellesmery jako Transformer niż jako zwłoki.&lt;br /&gt;A zresztą...skoro ją kochają to nie powinni się przejmować jej nowym wyglądem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Ale że niby jak to ma ją wskrzesić?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Słusznie...wybacz. Zapomniałem,że to ty jesteś " mózgiem" tej operacji - rzekł i uśmiechnał się&lt;br /&gt;- O tak...zawsze ja. Jak by nikt nie mógł mnie nigdy wyręczyć. Ah..co za życie - odparł&lt;br /&gt;- Hehe , niby kto mógł by cię wyręczyć co? - zaśmiała się Elita - jesteś naszym przywódcą i jednym z najmądrzejszych TF-ów,więc o czym ty mówisz?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Jak każdy, kto ma Matrycę...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A ja się martwie o Lily. Jazz,jak już sam mówiłeś, jest wytrzymały a Lily?. Choroby biorą ją najczęściej a jeszcze gdy nic nie je i nie pije. Myśle że to o nią powinniśmy się martwić.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Może zachorować np. na rdzę!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No nie wiem...ja sądze,że o Jazz'a - powiedział Optimus&lt;br /&gt;- A ja myśle ,że na razie nie powinniśmy się martwić o nikogo - rzekł JetFire wchodząc do pokoju rozmów - w końcu Jazz to mój brata Lily to twarda laska...mówie wam. Będzie dobrze. - powiedział,wziął papiery i wyszedł .&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Standardowy punkt blogaska – poszerzanie drzew genealogicznych postaci z kanonu.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Naprawde?... myślałam,że to Jazz był największym luzakiem wśród Autobotów.&lt;br /&gt;- I dobrze myślalaś.Jazz to największy luzka wśród autobotów a JetFire, wśród wszystkich Transformerów - powiedział , zaśmiał się i spojrzał na Elite.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Oczywiście. Najweselej mu, kiedy mu się przypomina, że mało kto mu ufa.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez chwile patrzyli sobie prosto w oczy, jednak Elita zaczerwieniła się i odwróciła głowe,a potem wyszła zostawiając Optimusa sam na sam,ze swoimi myślami.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((W mordę... Elita i Jetfire...? Mogę już zabić ałtorkę?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Boże.Przecież on siedzi tu pnad tydzieć,bez energonu i bez przyjaciół a ja się zastanawiam co tu robić. - pomyślała i wstałą z łóżka,żeby otworzyć drzwi,gdy nagle poczuła bół w brzuchu.Zaczeło jej się kręcić w głowie. Nie miała sił by nawet stać.Mrugnełą oczami i upadła z hukiem na ziemie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Okresu na zawołanie dostała czy co?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobaczył śpiącego Ratcheta,który trzymał w ręcę...GŁOWE!!!&lt;br /&gt;Jazz zamknął oczy mając nadzieje,że to tylko przewidzenie, jednak gdy otworzył je spowrotem...Ratchet dalej spał i dalej trzymał głowe. Jazz przyjrzał jej się dokładnie i stwierdził,że to głowa Fembotki. Bardzo ładnej fembotki...która nie miała procesora! &lt;br /&gt;" Na Primusa...to Ratchet morduje kobiety?...boże...w ciągu tego tygodnia sporo się musiało wydarzyć" – pomyślał.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((„Golibroda żonę miał...”))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Co z nią? - spytał Jazz&lt;br /&gt;- Cóż...jej zachowanie jest typowe jak fakt że...&lt;br /&gt;- Że co? - spytał zpanikowany.&lt;br /&gt;-...żże jest w ciąży - dokończyła Rita która weszła teraz do pokoju.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((No bo masz, oczywiście.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jazz otworzył tak szeroko oczy,że aż mu vizor spadł.&lt;br /&gt;- ŻE CO? &lt;br /&gt;- Słyszałeś&lt;br /&gt;- Ale z kim?&lt;br /&gt;- Tego jeszcze nie wiemy...&lt;br /&gt;- Boże - szepnał kapitan autobotów.&lt;br /&gt;- Ejejej...nie panikuj. Nie wimy czy jest w ciązy. ma takie zachowanie,ale... - powiedział Ratchet robiać zkan.&lt;br /&gt;- Nie. Nie jest w ciąży. - powiedział&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Ja już nic nie rozumiem...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ufff - odetchnał Jazz&lt;br /&gt;- A co?...tak ci na tym zależy? - spytała Rita z lekkim uśmieszkiem na twarzy&lt;br /&gt;- No. I to jak.&lt;br /&gt;- Czemu - spytał teraz Ratch.&lt;br /&gt;- No bo...no bo...ja się chyba zakochałęm - powiedział spuszając głowe. Rita otworzyła szeroko oczy u uśmiechneła się jak głupia do sera.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Ser odwzajemnił uśmiech. Fajnie jest być psychicznym.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Masz dopilnować ,żeby od razu po przebudzeniu coś zjadła.&lt;br /&gt;- Spoko...możesz być pewny,że pod moim okiem, zje tyle ile sam Unocron - €smiechnał się&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Włoski Unicron i europejskie uśmiechy.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Że jesteś ładna i fajna...a co? Nikt ci tego nigdy nie mówił - spytał odwracając się do niej&lt;br /&gt;- Nie...jesteś pierwszy - powiedziała.&lt;br /&gt;- I pewnie nie ostatni - zaśmiał sę wracając do pracy &lt;br /&gt;Rita spojrzała na niego dziwnym wzrokiem a po chwili podeszła do niego i pocałowała go w policzek&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Jak to jest, że w tym blogu wszystkie pary zaczynają nienawiścią?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dobranoc - powiedziała słodko - nie pracuj za długo .&lt;br /&gt;Ratchet upuścił moją przyszła głowę ( co za świnia !!!) ,pogłaskał się policzku i odpowiedział jej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Do roli narratora łaskawie dopuścił mnie sam Horus.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja?...ja obserwowałam to wszystko z miejsca na które ludzie..zwą " niebo"&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((„Wszystkie Sue idą do nieba.”))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spojrzałam na nią a potem wróciła do oglądania Autobotów.Jednak po chwili oglądałam też Deceptikony. Wśród nich była dziwna femconka która drwiła z Megatrona i niszczyła wszystkich którzy ją obrazili lub nie chcieli jej przepuścić.Domyślilam się że to Hybrea. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Albo Female Starscream. Jedna cholera.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku małe objaśnienie:P &lt;br /&gt;" " - myślenie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Coś nie widać.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No nareszcie - mruknął Ratchet kończąc moje ciało. Przyglądał mu się z każdej strony i w końcy uznał,że każdy szczegół jest dopracowany. Gdy już miał odejść , odezwała si,ę Rita&lt;br /&gt;- Nie zapomniałeś o czymś - spytała go w uśmieszkiem.&lt;br /&gt;Ratchet spojrzał na nią z zaciekawieniem.&lt;br /&gt;- Co masz na myśli &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Moduł inteligencji.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- spytał ja na co ta podeszła do niego, rozpuściła swoje długie, czarne włosy i zaczeła nimi machać na wszystkie strony. Ratchet patrzył na to z maślanymi oczami.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Audiotele dwa: czy włosy Rity zrobione są z luźnych kabli, metalowych prętów czy włókna szklanego?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- MAGATRONIE!!! Ty Idioto! Mówiłam ci,że masz ją zostawić dla mnie,a nie zabijać ! - darła się Hybrea, goniąc Megatrona po całej bazie i rzucając w niego ostrzami.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Bo przecież nasza Mari Su musi być ścigana przez największe zło tego świata.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Możesz być pewny,że jak wybije wszystkie Autoboty to TY...będzie następny - warkneła przybliżając swój miecz do jego iskry - a wtedy...będzie za późno na płacze i lamenty.&lt;br /&gt;Popatrzyła na niego z pogardą i splunęła mu w twarz.Megatron odwrócił twarz i chciał odepchnąć femconkę od sebie jednak ta wbiła mu swoje miecze w oba ramiona.&lt;br /&gt;- Szszszsz - syknął - puszczaj !&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Megs! Nie wstyd ci tak? Babie się dajesz?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blackout popatrzył na nią i powiedział do siędzącego obok Thundercrackera -&lt;br /&gt;- Ta Hybrea to może i ostra,ale trzeba przyznać że niezła z niej laska &lt;br /&gt;Thunder spojrzał na nią &lt;br /&gt;- Fakt...jest całkiem... - urwał bo Blackout syknał z bólu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Czy kogoś to dziwi?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcisnał kod i gdy wszedł do pokoju,zobaczył,że na jego łóżku siedzi Barricade.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Przedtem Thundercracker myślał o pójściu do łóżka z Hybreą. Chyba wiemy, co powinno się teraz stać.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niebieski TF rozglądał się na wszystkie strony ,nieświadomy tego co zaraz się stanie.Spojrzał na góre i zobaczył wielki znak Deceptikonów zrobiony z resztek ciał zabitych autobotów.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Prawie jak „Shattered Glass”.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TC stanął wryty.Wiedział,że Megatron był brutalny,ale żeby aż tak? &lt;br /&gt;Nie potrafił powiedzić nawet słowa.W tej chwili ktoś klepnął go po plecach. Odwrócił się i zobaczył Starscream'a&lt;br /&gt;- Pierwszy raz w pokoju Megatrona? - spytał uśmiechnięty&lt;br /&gt;"Co on się tak głupio uśmiecha?" - pomyslał&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(Zaczynam mieć naprawdę dziwne pomysły...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Starscream popatrzył na swego klona i uśmiechnął się kończąs przy tym swoją odpowiedź.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((... Ale Thundercracker nie jest klonem...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Begun, the clone war has...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;SS podał mu kubek z napojem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Seekerzy – SS Decepticonów.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Em, halten Sie..?]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Deceptikony spohrzały na siebie i wyieniły porozumiewawsze spojrzenia.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((I zaczęły mówić po czesku.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Joooozin z baaazin...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jak sobie życzysz Sir. - powiedział Starscream siadając na blacie stołu &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Zaraz zacznie na nim tańczyć... Ten blogas robi bardzo dziwne rzeczy z moim umysłem.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wezwałem wa stutaj,ponieważ...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((... macie być świadkami połączenia tych oto Barricade'a i Thundercrackera...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ale..ale...jak to możliwe - spytał Barricade - przecież sam widziałem jak Marii upada martwa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Ja za to widziałam, jak Bonecrusher, Blackout, Megatron i Jazz ginęli jeden po drugim, a na blogu ciągle są.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[A ja czytałam, jak zostały tylko 3 smoki i tylko 3 jeźdźców w Eragonie, a tu proszę!]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Starscream,mój przyjacielu...mam do ciebie pewne pytanie - powiedział grzecznie do swego zastępcy na co Bariicade zrobił zszokowaną minę&lt;br /&gt;- Jakie Megatronie&lt;br /&gt;- A takie,że...CZYŚ TY JUŻ DO KOŃCA ZGŁUPIAŁ !!!??? - wydarł się&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Zaleciało Galvatronem...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Thunder który akurat czytał jakiś dokument na temat Optimusa,spadł z krzesła i zrobił fikułka do tyłu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Fiukająca kukułka.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Rofl break, właśnie wyobraziłam sobie komentarz Amano...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;megatron popatrzył na nich i walnął się w głowe&lt;br /&gt;- Bo jeżeli ona się o tym dowie to ją zabije.Marii jest jeszcze za słaba,żeby ją z nią walczyć.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((A od kiedy to on się tym przejmuje?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Cholera - parsknął ze złości - jak jest po hiszpańsku " Kocham cię "?&lt;br /&gt;Spojrzałam na niego i usiadłam na blacie.&lt;br /&gt;- Te quiero &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Siekiero.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Pourquoi..? POURQUOI!?]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otworzyłam oczy i zobaczyłam swoje odbiecie,a wtedy zrobiłam jedyną rzecz jaka przyszła mi go do głowy czyli...&lt;br /&gt;- AAAAAAAA!!! RATCHET!!! COŚ TY ZE MNĄ ZROBIŁ !!!?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Widziałam to wszystko z nieba, ale i tak się nie spodziewałam!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ojoj...trochę trudne.Ale ułatwie co to.Mnie już nie musisz zeswatywać.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Za to wyswatać możesz.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wiem...chodzisz z Ritą&lt;br /&gt;Medyk zachłysnął się swoi Energonem i o mało nie zemdłał&lt;br /&gt;- Skąd wiesz,że z nią chodze!!!???&lt;br /&gt;- A mówił ci kiedyś któs,że z góry wszystko lepiej widać? - powiedziałam unosząc brwi&lt;br /&gt;Ratchet otworzył usta.&lt;br /&gt;- To znaczy,że to byłaś....tam na górze.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((I o jego związku pamięta, choć zapomniała, że budują jej ciało.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Noooo...fajowo tam jest...serio.Mówie ci...z kuzynką se pogadałam.Z babcią.NAwet se impreze zrobiliśmy z aniołami.Te to kurde naprawdę biedaki są.One mówiły,że takiej impry to od czasu potomu nie miały.Ale poźniej Bóg się trochę wkurzył no i co? Trzeba było sprzątać.Ale najlepsze było jak zrzuciliśmy dwie tony gówna na kolesiów ze szkoły mojego brata- powiedziałam uśmiechając.Spojrzałam na Ratcheta który dosłownie lał ze śmiechu.Patrzyłam na niego i sama zaczełam się smiać.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((*wali głową w kant piły tarczowej*))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Czekaj,czekaj...mówiłaś o jakiejś Shadowcat tak?&lt;br /&gt;Rita dopiero po chwili zajarzyła o co chodzi.( Tak to jest jak ma się faceta)&lt;br /&gt;- yyy...tak.Ale ona przyleci dopiero jutro...razem z kilkoma innymi...i z Eve&lt;br /&gt;- Eve?...jaka Eve?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Tą od Wall-E'ego.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Shadowcat? Kitty? To teraz mamy i Xmenów?]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No dobrze...a więc. O Eve jest dużo gadania bo jej narodzenie jest dla nas wielką zagadką i...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((... urodzi ona Boski Miecz...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Znowu.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A więc. Jak już wiesz,Transformery rodzą się na Cybertronie.lub na kilku innych podobnch planetach np. planeta szybkości skąd pochodzi Hot Rod.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((A Kup z Planety Zmywarek.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[A Kup Zapałki.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale Eve nie urodziła się na żadnej z tych planet,&lt;br /&gt;- Więc gdzie się urodziła?&lt;br /&gt;- Na Marsie&lt;br /&gt;Byłam w szoku.&lt;br /&gt;- Na...na.Na Marsie?&lt;br /&gt;- Tak - odpowiedział - nie wiemy jak to się stało.Niektórzy sądzą,że urodziła się na Cybertronie,ale porwały ją Decepty,skasowały pamięć i umieściły ją na ziemi.Inni z kolei sądzą,że Eve nie jest Transformerem,tylko zwykłą maszyną na jego kształt.Z kolei jeszcze inni sądzą,że jej rodzice zamieszkali na Marsie z powodu wojny a później ją tam zostawili.&lt;br /&gt;Ja z kolei sądzę,że ta ostatnia jest najbardziej wiarygodna.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((A ja, że to po prostu kolejna Mary Sue...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[A ma na piersi napisane 00? I we łbie chłopaka w obcisłym wdzianku..?]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ratchet miał zdziwienie w oczach&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Gratuluję zdania.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Wodę w kolanie a cukier w kostkach.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No tak,ale czy ja mówie o TF-ach? Mówię o woglę innych istotach.Organicznych istotach.Fakt...Decepty miały na Marsie baze,ale tylko przez kilka lat bo był tam zbyt mało energii.Ale zanim odleciały,kilka z nich zniknełą w tajemniczyh okolicznościach.Był wśro nich Starscream ..Tylko on przetrwał masakre.Gdy dotarł do bazy,miał pozrywane kable a kilka centymetrów od iskry,leżał wbity kolec...o..mniej więcej takiej wielkości - pokazał rękami jakieś 60 cm - Poźniej zaczął im opowiadać,że zaatakowały ich dziwne ,czrne stworzenia woelkośći ludzi.No...może trochę większe.Miały około 2,40 m wysokości.Największy był wielkości transformera.O ile pamiętam,mówił,że oprócz czarnego koloru,miały skóre,długie ogony zakończone właśnie tym kolcem.&lt;br /&gt;Jednak najberdziej charakterysztyczną i najbardziej paskudną rzęczą...były ich pyski.Były długie,nie miały oczy,miały wielkie żeby i...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Oczy miały wielkie, żeby was lepiej widzieć. - Kto zgadnie, co to za ufok?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Długie głowy...pff...teraz to każdy ufoludek ma wielką głowe- parsknełam&lt;br /&gt;- Nie,nie...ty mówisz o głowach gługicz w pionie.One miały je długie w poziomie&lt;br /&gt;" Długie w poziomie...te zęby,ogony...coś mi to przypomina..."&lt;br /&gt;- A może...miały coś jeszcze charakterystycznego?&lt;br /&gt;- Tak...języki&lt;br /&gt;" Języki?...zaraz,zaraz...ja chyba wiem o kim mówi...tylko jak to się nazywało..."&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Xenomorph, słońce.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[*łapie komórkę* Halo? Ripley?]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A---jakie języki dokładnie?&lt;br /&gt;Ratchet ( najwyraźniej z obrzydzenia) wzdrygnął a potem zaczął mówić.&lt;br /&gt;- Ich języki...ich języki miały żeby...wogle...ich języki same gryzły - powiedział jaszcze bardziej wzdrygając się&lt;br /&gt;I nagle przypomniał mi się ten kosmita...przeż to był...&lt;br /&gt;- Obcy - mruknełam otwierając usta w zdumieniu&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((No CHRZANISZ, młoda.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tak Marii...to Obcy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Technicznie Autoboty też są obcymi.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A...no tak...wybacz.Pamięc mnie zawodzi.W każdym razie Marii...Generał i strażnik mają za zadanie spowodować, to żeby księzniczka była bezpieczna. Przez te 20 lat była,ale teraz rząd Pradatoró posłał na ziemie swojego wojownika aby ją zabił.Więc na razie...jedyna nadzieje w tobie&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Tak, super, MAMUSIUUUUUUUUUUUUUUU!!!))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Deigh: ...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Cóż...ciało właściwie takie same,ale nie mają tych długich łbów,mają oczy iii...wsumie mówiąc...bardziej przypominają ludzi niż Obcych&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Co oczywiście prawdą NIE jest, ale ałtorkom nigdy to nie przeszkadzało.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tak...ale o ile wiem,to Wojownik który ma ją zabić też ma bardziej ludzką twarz niż Predator.&lt;br /&gt;- Więc posłałi kobiete?&lt;br /&gt;- Nie - powiedział Ratchet - faceta,ale jego matka była obcyma ojciec predatorm&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((*dorysowuje jeszcze jedną kreskę przy pozycji „no a jakże”*))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Ja czekam na pojawienie się Ha'taków i Boby Fetta.]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Deigh: ......&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Aha... - mryknełam jdenak zaraz po tym krzylnełam&lt;br /&gt;- To one mogą się łączyć??!!!&lt;br /&gt;- Tak...choć są sobie wrogie,to jednak jest kilka przypadków.&lt;br /&gt;Wstałam z krzesła i musiałam chwycić się poręczy bo inaczej bym chyba zemdlała.&lt;br /&gt;- Ale...jak to...ajajaj....teraz to już wszystko jest możliwe.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Jak to na blogu.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No neiw iem chociaż...to w sumie całkiem niezły pomysł.Al ona też się musi w nim zakochać...a oprócz tego,że jest inny nie wiemy jak wygląda.Nosi maske.&lt;br /&gt;- No i kit z tym...wszystko jest mośliwe.- powiedziałam&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Ni mo śliwy, grucha może byk?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- dzięki...a i..czemu ty mówisz?&lt;br /&gt;BB zrobił pytająca minę ale zarz po tym się rozpromienił i odrzekł&lt;br /&gt;- Bo gdy umarłaś,niechcący dotknąłem twojego serca&lt;br /&gt;Teraz wszystko było zrozumiałe.Gdy dotknie się serca Jeżdzca,odoba ta odzyskuje coś co utraciła.W tym przypadku głos&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((*rzyg*))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Tu miał być komentarz, ale zrezygnowałam.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłam ładną i szczupła,czerwono czarną fembotką.Talia jak u osy,i obcays dodatkowo podkreśliły moją urodę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Figura z TF: Animated.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego miałam sięgające do końca pleców,brozowe włosy z zieloną pasemką.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Ale bezguście...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy już przejrzałam swoje nowe ciało od stóp do głow,wyszłam z pokoju,Transformowała się w czerwono czarnego Dodga Vipera i pojechałam na urwiska ,opowiedzieć Flame'owi i księżniczce obcych.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((A prowadził ją Al Bundy.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz patrzył w gwiazdy.Noc była naprawde gwiaździsta.Wszędzie było mnóstwo wielkich i pięknych gwaizd jednak on patrzył tylko na jedną.&lt;br /&gt;- Widzisz tą gwaizdę? - spytał wzkazując palcem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Błyszczała pomiędzy tysiącami innych gwiazd na rozgwieżdżonym, nocnym niebie pełnym gwiazd.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Jak sztylet.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak...- teraz ją rozpoznałam - to Vega&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Alicia Vega.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Deigh: Street Fighter!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- smocze oczy - mruknął &lt;br /&gt;- co? A tak...już - powiedziałam i po zamianie oczu było słychać westchnienie Flame&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Wymienili się oczami czy ki diabeł?!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- a tera powiedz mi...jakiego to Autobota masz na oku? - spytał unosząc brwi&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Póki co narracja wskazywała na Bumblebee, Prime'a i nawet Megatrona...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Transformowałam się,położyłam kotka ( a raczej kotkę) na siedzeniu i ruszyłąm w strone bazy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((A czym go podniosła, rurą wydechową?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[No chyba, że przejęła rolę Spike'a we wnoszeniu do bazy Soundwave'a i pochodnych.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak gdy zobaczyłam Sama i Michael'a jak się na mnie gapią to niewytrzymałam i wybuchenałam śmiechem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Sam rzucił Mikaelę dla chłopaka z college'u.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W całej bazie wręcz roiło się od młodych Autobotów którzy...wiadomo co by zrobili gdyby mnie zobaczyli.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Megalomania i narcyzm razem...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie mam 2430 lat i w swoim życiu stoczyłam już 267 bitew i 6 wojen które wszystkie wygrywałam i skopywałm przy tym tyłki takim gościom,że ty nie przeżyłbyś tam ani jednej sekundy&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Przez tyle lat tylko tyle bitew? Chyba liczyła same zwycięstwa.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;" dziwne...gdyby Flame walnął ogonem to było by jakieś wgniecienie...hmmm"zaczełam myśleć gdy nagle usłyszałam jakieś stłumione duchy&lt;br /&gt;; wróg i bram...wróg u bram...śmierć głupim...zwycięstwo mądrym...chroń się bo zginiesz...:&lt;br /&gt;Dobrze znałam ten głos...ten duch nawiedział mnie już od 2 tygodni.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Banshee!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Megatron wraz se swoją zgrąją wtargnął do bazy . Było ich...nie wiem...zbyt dużo by policzyć.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Więcej niż pięć?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Raz, dwa, trzy, dużo, mnóstwo...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Starscream który akurat skończył z Sideswipe'em zobaczył rannego kumpla i wycelował swoje działko w Ceishe&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Nie chcę wiedzieć, o czym ałtorka myślała, pisząc to zdanie.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;SS jeknął a potem padł.Patrzyłam na to i dopiero potem dotarło do mnie co zrobiłąm&lt;br /&gt;Wbiłam miecz Starscream'owi! Nie jakiejś pustej puszcze tylko Starscream'owi ! I to na pierwszej bitwie.Aż tak dobrze walczę?pomyślałam ale nie było czasu na myślenie bo Soundwave zlapał mnie za talie i przeżucił mnie przez plecy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Matko Boska elektryczna...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miała wielką ranę na nodze i liczne zadrapanie.Dodatkowa po jej czarnych włosach ściekał żółty Energon&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Energon jest różowy...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Deigh: Tak.. ale 'włosów' nie myła.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś chwycił mnie w pasie,przeżuciłw przez plecy i wyszedł ze mną z pokoju.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Unga.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-No...no teraz Megatron wreszcie to od ciebie wyciągnie - zaśmiał się tak samo jakBarricade&lt;br /&gt;- Co wyciągnie?&lt;br /&gt;- Powinnaś wiedzieć szlicznotko&lt;br /&gt;- Nie mów tak do mnie ty chory imbecylu&lt;br /&gt;- ooo...a co? zrobisz mi coś&lt;br /&gt;- taa...lepiej żebyś nie wiedział co&lt;br /&gt;- ta jasne i&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((No dobra, ale kto to mówi?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urwał bo do pokoju wszedł Megatron.Wszyscy się przed nim kłonili.Jedynie ja stałam z wściekła miną.Miałam ochote wyrwać się z uścisku Soundwave'a ,prztransformować swoją rękę w miecz i wbić go prosto w iskre tego przeklętego idioty jednak gdy tylko się ruszyłam zaczeła boleć mnie jakś częśc mojego ciała.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Na pewno nie głowa.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- to proste...chce ...tego - powiedział stukając mnie plcem w miejscu gdzie była moja iskra&lt;br /&gt;- iskra...oi co ci moja iskra?&lt;br /&gt;- Nie che iskry...chce...Wszechiskre – powiedział.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Nie. NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIEEEEE.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_ ale ja nie mam wszechiskry&lt;br /&gt;- T głupia - warknął rozbijając jakąs szklaną podstawke - to ty jesteś wszechiskra!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Posadźcie mi orchidee na grobie...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Lelum polelum, zara spierdzielum...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Przerwa. Amano dostała ataku drgawek, łez i histerycznego śmiechu.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ty idiotko...myślałaś,że by ci on tym powiedzieli? Ale sądząc, po twoim zdumieniu to raczej twój ojciec chrzesny też ci tego nie powiedział&lt;br /&gt;" mój ojciec chrzesny?" &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Trochę nie ta bajka!))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Deigh: Cosa nostra ma wszędzie interesy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chiało mi się z nim gadać...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Bogusiowi też nie.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Masz...ale to on ci powie całą twoją histiorię...a teraz - powiedział i chwycił mnie zaplecy - a teraz się trochę zabawimy &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Jak on ją chwycił za plecy? Płyty powyginał?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Były zimne...wręcz lodowate. Teraz zateskniłam za cieołem autobotów...nawet Sideswipe'a&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Spokojnie...musisz wiedzieć ,że można jestem twoim wrogiem i chętnie bym cie zabił to jednak szanuje kobiety..nawet takie szmaty jak ty...ciesz się ,że to ja cię trzymam a nie Cyklonus bo już byłabyś w ciązy&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Ta, jasne... Chyba że jest wiatropylna. Wszyscy – poza ałtoreczką – wiedzą, że Cyclonus kocha Galvatrona. *sage nod*))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Megatron właczył jakąś maszyne po czym położył mnie na stole,przypiał jakimiś metalowymi pasami i włączył drugą maszyne po czym stół się ruszył i po chwili byłam już w pozycji pionowej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Sprzęt pożyczył od Lokiego. A Shockwave czuje się niepotrzebny.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe moje życie przeleciało mi przd oczami.&lt;br /&gt;To jak znalazłam Flame'a, jak zostałam wojownikiem,jak się pierwszy raz zakochałam,jak rzucaliśmy się śnieżkami z moimi przyjaciółkami. I nagle przypomniała mi się pewna osoba...Lina. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Chyba nie Inverse...?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tak myśłałam,Megatron spojrzał na mnie i bez słowa włożył mi rękę i złapał mnie za iskrę.&lt;br /&gt;Zaczełam krzyczeć z bółu.Czerwone łzy popłyneły po moich polczkach&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Więc chodź, pomaluj mi łzy...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Samotne.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Buahaha...jak już ją wyjmę to nie będizesz żyła i... - urwał bo coś zaczeło się dziać z moją iskra ( czy też wszechiskrą) . &lt;br /&gt;Stała się nagle czarna i zaczął z niej kapać jakiś płyn który popłynął po ręce Megatrona i zaczęła ją...palić.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Black Materia jak nic.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Albo Silmaril...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje ciało zaczęło się zmieniąc.Stała się silniejsza,moje stopy przekształciły się w łpay,ręce miały bteraz pazury,końcówka rdzenia wyprostowała się i zaczął mi rosnąc ogon.Z moich barków wyrosły dwa wilekie,błoniaste skrzydła...mówiaąc szczerze...byłam teraz jakby..smokiem!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Ale tylko jakby. W rzeczywistości zmieniła się w młodego gekona.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodatkowo na głowi ewyrosły mi dwa rogi a oczy stały sie krwisto czerwone.&lt;br /&gt;Pasy które mnie przytrzymywały pękły przez co upadłam na ziemie.&lt;br /&gt;Obejrzałam na swoje ręce i ogon ..miałam ochotę krzyczę cale potem...podniasłam dłoń i chciałam zobacztć co się stanie.Skupi,łam się i moja ręka przekształciła się w działo.To sami było z drugą ręką. Mówiąc szczerze...byłąm chodzącym czołkiem.&lt;br /&gt;Wszędzie miałam tytanowe pancerze i ozbrojenie...po tych oględzienach spojrzałam szyderczo na Megatron&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Już mi się nawet nie chce tego komentować...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Megatron odwrócił się.W ocach miał strach i obłęd.Wycelowałam w niego działo i już miałam w nego wycelować gdy nagle ściana dzieląca pokój i podwórze ,runeła .&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Wycelowała, ale potem stwierdziła, że musi wycelować jeszcze raz.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Apsik! O, hej. Fajną macie bazę.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ach tak..wiem...tylko...tylko do Jasnej CHOLERY! O co chodzi z tą wszechiskra...i z moim ojcem chrzesnym?&lt;br /&gt;- ech...liczyłem,że nigdy o to nie spytasz&lt;br /&gt;- no ale...kto nim nest&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Syriusz Black.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- to on powiniein to powiedzięc&lt;br /&gt;- nie gadaj głupto i tylko wal...nie a czasu&lt;br /&gt;- Marii...nie moge.Dostałem rozkaz od Optimusa i nie mogę&lt;br /&gt;- Pieprzyć rozkazy - krzyknełam - mam wszechiskre zamiast skry i nie zapominaj ,że moge jej uży\ć&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((„Mam Wszechiskrę i nie zawaham się jej użyć!”))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popatrzyłam jak się transformuje i bez słowa zamieniłam się w swoją dawną postać ,transformowałam się w Vipera i bez słowa odjechałam za nim mając a myślach tylko jedno pytanie.&lt;br /&gt;Kto jest moim Ojcem chrzesnym? &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Dowiemy się w następnym odcinku.))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Deigh: Oby wcale..&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7227624407187958334-4437642667845477177?l=pjf3k.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pjf3k.blogspot.com/feeds/4437642667845477177/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7227624407187958334&amp;postID=4437642667845477177' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default/4437642667845477177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default/4437642667845477177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pjf3k.blogspot.com/2008/11/kogel-mogel-ekstremalne-22.html' title='Kogel-mogel ekstremalne 2/2'/><author><name>PJF3K</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09275386487894526614</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7227624407187958334.post-1778693083458541997</id><published>2008-10-20T09:48:00.000-07:00</published><updated>2008-10-20T10:07:24.777-07:00</updated><title type='text'>Kogel-mogel ekstremalne 1/2</title><content type='html'>Amano ma bardzo zły dzień. Amano &lt;a href=http://arcee13.blog.onet.pl/&gt;się wyżywa.&lt;/a&gt; No i jest problem... ten tekst jest tak durny, że nie miałam serca wyrzucać zbyt wiele.&lt;br /&gt;Choć, opowiem ci analizę, analiza będzie długa...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz z dzisiejszą analizą ogłaszamy również, że do ekipy PjF dołączył rodzynek płci przeciwnej, czyli Deighar – elektryk, przodownik pracy, student. Wysoki do nieba i głupi jak trzeba. Powitajmy gromkimi oklaskami, bo chłop nieprzyzwyczajony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;((Zaczynamy analizę od dwóch opisów głównej postaci.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marii Spencer&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imiona: Marii,Jessica,Aiedail ( w języku elfów oznacza ono "Gwiazda Zaranna"&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Wpiszcie to w Wikipedii, wyskoczy wam morgenstern. Czyli nasza bohaterka jest bronią obuchową z kolcami.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwisko: Spencer&lt;br /&gt;Nick: Nie ma.&lt;br /&gt;Matka: Islanzadi ( królowa elfów)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Islanzadi Żeco Janiemogę Niechmitoktośprzetłumaczy))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Imię niczym transformacja Hot Roda – nigdy dwa razy tak samo nie wygląda. Co jak co, ale do wymyślania imion to Paolini się nie nadaje... ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec:Vrael ( najpotężniejszy ze smoczych jeźdźców)&lt;br /&gt;Rodzeństwo : siostra Arya i brat Peter ( Peter jest Spider-menem )&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Matka zdradziła ojca z ptasznikiem.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepsi kumple : Eragon,Jamie,Cris,Robin,Jack&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((E...ra...gon.........))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Zaczynam na to imię reagować jak na nazwę „Feel”...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepsze kumpele: Ceisha,Veronika,Celine,Isis&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Znaczy się bohaterka przyjaźni się z męskim Goa'uldem w żeńskim ciele.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chłopak ; Będzie na końcu opowiadania&lt;br /&gt;Ukochane zwierzaki: Smok Flame,Kot Mitnight,Koń Blade i Feniks Scream&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Do tego wiewiórka Midnacht, osioł Scissors, żmij Icy i Star Scream.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[I scream, you scream...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uzdolnienia: Jest najpotężniejszym obok ojca , smoczym jeźdźcem, włada magią,zna 97 języków ( ja znam tylko 1 )&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Holender, ja tylko trzy... Co ja mówię, sam Medivh zna tylko dziesięć...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Jest laryngologiem?]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Deigh: ...i tutaj nasuwa się pytanie jak rozumieć słowo 'zna'.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;,jest nieśmiertelna , pięknie rysuje ,ślicznie śpiewa i gra na fortepianie,ma talent mieszania w głowach facetów &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((... I właśnie.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Gorzej jak się obudzi...]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Deigh: A gotować umie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląd : Zielone oczy,brązowe długie włosy,troszkę spiczaste uszy,&lt;br /&gt;groźny wyraz twarzy,szczupła sylwetka. Marii jest bardzo wysportowana więc skakanie po budynkach to dla niej nic ;)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((To niech się zgłosi do Fortu Boyard albo do roli sobowtóra Lary Croft.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Albo do Prince of Persia PlayBoy edition...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Charakter: Miła,uprzejma,pomaga przyjaciołom w potrzebie,traktuje zwierzęta tak samo jak ludzi, na początku traktuje transformery jak wrogów ,ale później zyskują jej zaufanie,nienawidzi ludzi za to co jak niszczą siebie nawzajem i za ich wojny,dla swoich wrogów nie ma litości i zabija bez skrupułów,jednak wśród Autobotów poznaje prawdziwe wartości życia.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((„And now you know the plot!”))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[As in... ALL of it.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mari ( Shadow ) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Femmebot))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepsi kumple: Bumblebee,Jazz,Barricade,Hot Rod&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Audiotele: które imię nie pasuje?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląd : Zielone oczy ,trojkatna twarz,szczupła sylwetka,zwinna, jej oczy potrafią kłamać ;)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((I więcej nie musimy wiedzieć.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygład w przemianie: Czerwone oczy,czarne pazury na dłoniach i stopach,długi giętki i masywny ogon,błoniaste skrzydła,rogi z tyłu głowy i tytanowy pancerz&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((To w co ona się przepraszam zmienia? W Diablo? Czy Mr Lordi?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[W Fel Reavera.]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Deigh: Bazyliszek I tell you!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uzbrojenie:dwa małe karabinki na ramionach i spore działo w prawej ręce&lt;br /&gt;Uzbrojenie w przemianie : Głowa - 2 świdrujące rogi i lasery w oczach&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Lazer eyez pew pew!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Deigh: Znaczy się, te rogi się kręcą jak śmigiełka?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ręce - Wyrzutnia rakiet i działa solarne &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Znaczy się na energię słoneczną?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Deigh: I poznają dzieci nowe słowa..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dłonie - pazury i kable,które łącząc sie z przeciwnikiem,rażą go prądem o mocy700v&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Pazury i kable. I wszystko wiadomo.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Transformacja w paralizator, ciekawe.]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Deigh: Zaraz, co? Ani żarówki na tym nie zaświeci... i jakiej mocy, ze niby w Voltach? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tułów - 4 rakiety które wystrzelone razem dają moc bomby atomowej&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Że niby GDZIE ona je trzyma?! - Nie chcę już nawet przypominać, jak Sunstorm skończył z reaktorem nuklearnym w klacie...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[A nie, transformacja w Czarnobyl!]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nogi - Działa przeciw pancerne&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((I szpilki.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Polowanie na czerwoną femmebotkę.]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Deigh: A gdzie betonowe słonie na kółkach?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Charakter : taki sam jako człowiek&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Taki sam jak ten, czyli żaden, biorąc pod uwagę brak opisu.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Jako i ja nie rozumiem...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale mamo... - zaczęłam &lt;br /&gt;Nie ! - warknęła Islandzadi. To moje ostatnie słowo.Wiesz że w tamtym świecie jest niebezpiecznie i...&lt;br /&gt;I co z tego ?! - Mamo...ja władam magią,mam największego smoka na świecie i umiem walczyć właściwie wszystkim a jak poproszę Izir to nauczy mnie też strzelać z pistoletu...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Mam nadzieję, że nauczy ją trzymać lufą w drugą stronę...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc widzisz...co mi sie może tam stać...Jedynie jakiś pies mnie obsika i tyle.&lt;br /&gt;Czy ty nie rozumiesz ?? !!!&lt;br /&gt;Najwyraźniej nie - widziałam że Islanzadi była już naprawdę wściekła,&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((... być może dlatego, że odnosiłam się do matki po imieniu...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale ja nie odpuszczę póki nie da mi tego zezwolenia na opuszczenie Alageasii i pojechania do Nowego Yorku&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Bo pociąg mam za godzinę.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Z peronu 9 ¾ ...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chodzi o pewne stworzenia zwane transformerami - Transformery...skąd ja je znam...chyba z...nie nie znam ich,ale sama nazwa mówi że będą niezłe&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Po mojemu transformatory są pieruńsko nudne, ale co ja wiem o elfach...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gigantyczne roboty które przybyły z Cybertonu...jedne chca zniszczyc świat a drugie chcą Uratowac...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Tm))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Soon, in theaters near you!]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wiedziałam...a o to 1 i najwiekszy powód dla którego muszę tam lecieć " &lt;br /&gt;Suuuper !!! ...yyy ...to znaczy...Mamo...zrobimy tak...puścisz mnie do Nowego Yorku bez żadnych elfów czy jakichkolwiek stworów i ...&lt;br /&gt;Że co???...chyba zwariowałaś i ...&lt;br /&gt;Nie...nie zwariowałam - przerwałam jej - a w zamian...w zamian ...oddam wam jajo smoka - zrobiłam smutną minkę&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Przeterminowane, hie hie.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Miałam je sprzedać takiemu półolbrzymowi, ale co mi tam...]  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co?...Ale...zaraz zaraz...mówisz o jaju które ukradłas ze skarbca Galbatorixa ??? - Spytała z niedowierzaniem&lt;br /&gt;Tak.... Te jajo&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Nawet nie wiem, co tu napisać...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Tamte też.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobrze...porozmawiam z Vraelem i uzgodnimy czy powinnaś tam jechać - powiedzia zrezygnowana.Wiadomo że ojciec pozwilo mi na wszystko więc sprawa była załatwiona więc...JUPI!!!! ....jade no Nowego Yorku...ja cię krece...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Wypraszam sobie!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Ja cię Sycyllę!]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tato ??? - Znowu zrobiłam niewinna i dziecinna minę &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Jestem w ciąży z Unicronem.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak? - Odpowiedział nie odwracając się&lt;br /&gt;Musimy porozmawiać o ... &lt;br /&gt;Twoim wyjeździe do Nowego Yorku ? - urwał&lt;br /&gt;Tak i - ..skąd on o tym wiedział...kurcze...teraz nigdy nie pojade do N.Y.&lt;br /&gt;Mari...nie zapominaj że jestem jeżdzcem&lt;br /&gt;Wiem że nim jesteś...jeszcze o tym nie zapomniałam&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((I nie zapominaj, że nie zapomniałam, że jesteś jeźdźcem, bo jesteś jeźdźcem, a ja o tym nie zapomniałam!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[A tak w ogóle, to jesteś jeźdźcem! Miałam ci przypomnieć.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak - powiedziałam - i sądze że sobie z nimi poradze a jak nie to skopie im tyłki i tyle&lt;br /&gt;Moja córeczka - tata uścisnął mnie - ale pamiętaj żebyś nie kopała za mocno bo jeszcze im coś zrobisz &lt;br /&gt;E tam...a co im sie może stać...w końcu to roboty&lt;br /&gt;No właśnie... &lt;br /&gt;Zaczęliśmy się śmiać ,ale wiedziałam że nie mogę tam siedzieć zbyt długo więc pożegnałam i się i poszłam do domku. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((*śmieje się histerycznie*))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[*przekręca dysk o 18,2 stopni, mając nadzieję, że złapie inny kanał*]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Dzień pożegnania minął bardzo mile.Zrobili mi wielką impre, dali z chyba milion prezentów i każdy mówił co mam tam robić.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Zostać na wieki!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"To twoje życie,rób co chcesz ale pamiętaj, że gdy będziesz piąć się na szczyt , nigdy nie zapominaj o tym kim jesteś i co robisz,a wtedy zdecydujesz,co dalej" &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((I że jak będziesz za bardzo dumać, to nie zobaczysz krawędzi...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te słowa tak głeboko zakodowały się we mnie że nawet Bóg miałby trudności aby je z stamtąd wydostać.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Zakodowały... a ja usunęłam z dysku kompilator C++!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pożegnałam się z wszystkimi,dałam im te jaja, wsiadłam na smoka i poleciałam w daleki świat.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((No bez jaj...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niebo było bezchmurne.Słońce przesyłało swoje życiodajne płomienie każdej istocie w Alageasii.Rzeka " Niedźwiedzi ząb" płynęła spokojnie przez lasy i Góry Beorskie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((A rzeka zaczynała się przy Bobrzych Wodospadach.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Aaaa! To już wiem, czemu ona się nie boi! Ich broń nie ma na nią efektu!]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Deigh: „Życiodajne płomienie”? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy szło się na piechotę drzewa stawały się wysokie jak drapacze chmur w Nowym Yorku ...nie no trochę przegięłam z ta wysokością ale i tak były wyższe niż większość drzew. Góry Beorskie były kilka razy większe niż Mount Everest ( teraz nie przegięłam).Rzeka była głeboka jak...po prostu bardzo głeboka,jednak z grzbietu lecącego smoka drzewa były jak zapałki a góry w niczym nie przypominały wielkich gór.Były raczej jak najzwyczajniejsze pagórki.Patrząc na to zabaczyłam Vardenów i Krasnoudów , które najwyraźniej zmierzały do jeziora.Nie dziwiłam im się.Upał był straszny, więc musieli uzupełnić zapasy wody.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Opis przyrody godny Orzeszkowej.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spojrzałam w dół i zobaczyłam tam rozwiążanie mojej zagadki.Obok Nasuady Kroczył dumnym krokiem Eragon a za nim szła Saphira,która co chwilę ziała ogniem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Kroczył dumnym krokiem, patrzając patrzałkami i wiodąc widący pochodny pochód.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nasuado...moja suwierniczko&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Zasuwko i suwmiarko...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-  Ale nie przybyłam tu w sprawie żądowej ,ale w sprawie odjazdu - wszyscy Vardeni razem z Eragonem odetchnęli z ulga.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((No to zjeżdżaj!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dobrze Mari..ale co masz na myśli gdy mówisz o sprawie wyjazdu - spytała gdy już skończyła wzdychać.&lt;br /&gt; - Wyjeżdzam - powiedzialam bez ogółu &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Bo ogół zażądał podwyżki.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na twarzach Vardenów zagościł dziwny wyraz.Niektórzy się bali,inni zemdleli a inni byli po prostu zszokowani.&lt;br /&gt;- Ale...gdzie wyjeżdzasz - spytał mnie Eragon.Wiedziałam że on najbardziej to przeżyje.W koncu był moim najlepszym przyjacielem i moim byłym chłopakiem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Kanon zakwilił.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[... Jaki kanon? Aaaa, ten przeciwpancerny!]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Do Nowego Yorku - odpowiedziałam&lt;br /&gt;- Do..do TEGO Nowego Yorku ? - Spytał któryś w Vardenów &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((A znasz inny?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[NY, NY, ciągle ten NY... Do Detroit by się wybrała. Gdzieś za czasów Molocha.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - Tak...ale teraz nie mamy zbyw wiele czasu...musimy już jechać - powiedziałam im i zaczełam się z wszystkimi żegnać. Było dobrze dopóki nie podeszłam do Eragona.Widziałam jego smutny wyraz twarzy,więc podeszłam do niego ,pocałowałam go w policzek i szepnełam do ucha &lt;br /&gt;" Nie myśl że znowu będę z tobą chodzić.To było tylko przygotowanie do całusów od twojej nowej dziewczyny "&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((A ja zbieram kukurydzę, która zaczęła mi na monitorze rosnąć.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[*śpiewa* Straciłaś fatyganta, chciał kupić ci trabanta...]&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Wyciagnełam Flame z jeziora ( dosłownie ! )&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Się musiała naciągać...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Mojżesz?]&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;,wsiadłam na jego grzbiet a gdy ten wzbił sie do lotu wokół mnie zaczeły latać jakieś małe ptaszki. Spojrzałam w dół i zobaczyłam Saphire która machając ogonem,trzęsła drzewami tak że wystraszone ptaki w zaczeły nawet opuszczać własne gniazda i w despreracji,uciekały na wszystkie strony.Spojrzałam gniewnie na Smoczyce.W prawdzie chciała mi zrobić miły gest na pożegnanie i nie winiłam jej za to,ale byłam przeciwna zrzucania gniazd ptaków.Szczególnie w ich sezonie lęgowym.Po tej krótkiej wymianie gestów ,smok bąknął coś w rodzaju " Przepraszam " i zrobił minę bezdomnego psa,jednak nikt oprócz Flame nie wiedział że to na mnie nie działa, ale wolałam nie robic jej wyrzutów bo jeszcze się na mnie obrazi a nie chce myśleć ,że będąc w N.Y. będę mieć jakiś wrogów w Alagaesii.Popatrzyłam w niebo zastanawiając się co by tu zrobić żeby mnie tu zapamiętali gdyby coś mi się stało i po chwili namysłu krzyknełam&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Boli. Boli boli BOLI.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - Aqua, remetis tsentcu karmanef sya Hanmena !&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Bah-weep-Graaaagnah wheep ni ni bong!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Warcy rycy cescy?]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;( co znaczy " Wodo,utwórz się w jakikolwiek kształt na zawołanie ludzi Hanmeny. Hanmena oznacza inaczej dobro,spokój,życie bez zkaz)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Skaza się obraził, a wraz z nim wszyscy lingwiści.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;woda zaczeła bulgotać a gdy powiedziałam " Katiis" i woda utworzyła się w kota.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(( o.0 ))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Deigh: Prawie jak sens.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Co jej się stało - spytała jakaś kobieta&lt;br /&gt;- Nie wiem...musiała spaść z dużej wysokości - odpowidział jej jakiś starszy mężczyzna&lt;br /&gt;- OK...może i spadła z jakiejś wysokośći,ale jak miała spaść jak tu są same domki jednorodzinne co? !!!...z samolotu chyba nie spadła - warknął jakiś nastolatek.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((„Piękne cycate laski nie spadają z nieba!”))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam wielką ochotę wstać i powiedzieć mu " Nie stary...nie z samolotu.Spadłam z lecącego smoka który leciał na wysokości 1000 metrów.Wiesz jak fajnie się leciało ? Normalnie odlot.Polecam na przyszłośc gdybyś chciał się zabić"&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((I wcale się w locie nie powtarzam!))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Deigh: Z kilometra na beton..&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zaprowadźcie mnie do Autobotów - po tych słowach zatkałam sobie usta rękami. " Boże...co ja powiedziałam ". Dobra...może te roboty pomogą mi znaleść Flame'a &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Zabierzcie mnie do swojego przywódcy.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Żywą!!! Mówiłam żywą!]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - A co cię to in ... - zaciełam sie - mam do nich pewną sprawę do której taki palant jak ty nie powinien się wtrącać – warknełam.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((No, teraz to cię zaprowadzi.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ja ja tam zaprowadzę - ludzie się rozsuneli i moi oczom ukazał się jakiś chłopak.Miał około 17 - 18 lat i nie wyglądał na takiego który bał by się byle kogo.&lt;br /&gt;- Jesteś tego pewny ,Sam ? - zapytała jakaś kobieta za nim,która najwyraźniej była jego matką.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((No bo jakżeby inaczej! ... Kit, że oni mieszkali w Tranquillity, w Nevadzie.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Następne będzie Huston w Arizonie.]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Deigh: Bo ona pod kątem spadała..&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tak - odpowiedział chłopak zwany Samem . W końcu znam Autoboty jak własną dziewczynę i - zza moich pleców wyszła jakaś dziewczyna która chyba była dziewczyną Sama bo miała minę w stylu " Coś ty powiedział ??!!! " - to znaczy moją dziewczyną znam lepiej ale i tak znam ich na tyle dobrze , że mogę ją tam zaprowadzić.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Jakbym słyszała McKaya...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Spoko.Mi możesz zaufać.W końcu Autoboty powierzyły mi chyb a z 1000 tajemnic a ja nie zdradziłem ani jednej...przynajmniej na razie .&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Między innymi to, gdzie znikała naczepa Prime'a z G1, z kogo powstał Cyclonus i z jakim sosem Megatron jada pizzę.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ale...mówisz że " zgubiłaś " gdzieś swojego smoka tak? &lt;br /&gt;- Tak a co ?&lt;br /&gt;- No bo...Autoboty na pewno się ucieszą z twojego przybycia i na pewno ci pomogą&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Bo Autoboty specjalizują się w tropieniu smoków z innych wymiarów.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Ja nie smok! Ja Grimlock!]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - Ok...co?...Seryjnie ? - spytał naprawdę zdziwiony Sam&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Nie, pojedyńczo.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- łał !!! ...ale super baza...szkoda że ja takiej nie mam - powiedziałam &lt;br /&gt;- to jeszcze nic...Decepty mają lepszą ...piekielne paskudy - powiedział wściekły&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((A skąd on to niby wie?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- e tam...ta na pewno jest lepsza i...ty...co to za Robot ? - spytałam. W naszą stronę szedł czerwony robot.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Czerwony... G1 Ironhide, Armada Swindle, różne wersje Starscreama, Animated Ratchet, G1 Hot Rod...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spojrzał przyjacielsko na Sama ,ale gdy zwrócił się w moją stronę zwolnił trochę chwile się zastanawiając.stał tak a chyba 2 minuty ale w końcu podszedł bliżej &lt;br /&gt;- Hejka Sam - zawołał - co tam u ciebie ?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Długo mu zajęło wydukanie tego zdania...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A nic...nudy. Przyprowadziłem Optimusowi Gościa - odpowiedział zadowolony z siebie Sam &lt;br /&gt;- Widzę - odpowiedział Robot - a kto to w ogóle jest ?&lt;br /&gt;- To jest...właśnie jak masz na imię ? - spytał chłopak&lt;br /&gt;- Mari...mam na imie Mari - odpowiedziałam lekko zmieszana&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Mari Su.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Już wiem - przerwał mu Robot - Ja mam na imię Hot Rod - powiedziałam robot i podał mi swoją metalową dłoń.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Nie nadążam za tą narracją...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Optimusie . Optimusie na Primusa ..Gdzie jesteś !!!&lt;br /&gt;- To jestem Hot Rod - odpowiedział mu gruby , niski głos - coś się stało ?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((„Oto jestem!” - Peter Cullen: Ja ci dam gruby!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- sam przyprowadził ci Gościa - odpowiedział Hot Rod&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Nikt mu w tym nie pomagał.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś się poruszyło i nagle zza filaru wyszedł wielki,czerwono - niebieski robot.Spojrzał na Hot Roda a potem na mnie.Zmierzył mnie swoim surowym wzrokiem a potem się uśmiechnął &lt;br /&gt;- No no...jak masz na imię - spytał mnie przywódca Autobotów &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((„Nosisz krótkie spódniczki?”))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokój rozmów był naprawdę ogromny.A jak wiadomo , tam gdzie jest wielki dom jest iwielki bałagan.Wszędzie walały się jakieś papiery,dokumenty i…ksiązki .( ? )&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Książka, słońce, to zbiór oprawionych w coś kartek, a na tych kartkach są takie literki, i wiesz, książki to z reguły świetne nauczycielki języka...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Troche byłam tym zdziwiona bo roboty zazwyczaj nie czytają książek.Optimusnajwyraźniej&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((PozostawiłnarracjęBlurrowi.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Optimusczytał…księgę magii i smoków.Teraz to naprawde byłam w szoku.”Księga magii „ tostarożytna księga w której znajdują się wszystkie zaklęcia jakie kiedykolwiekpoznano i opisy wszystkich smoków i innych magicznych stworzeń.Innymimówiąc…facet czytał książke w której była cała potęga wszechświata.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Ktoś przepisał Matrycę?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Cholernie długo musieli to drukować...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie rób ze mnie idiotki.Przecież wiem że…- urwałam.Spojrzałam prosto w jego oczy i niezobaczyłam ani grama kłamstwa.O kurde…on naprawdę ma ją od Jazz’a.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Toś to siok!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[ Prime nie kłamie. DZIWNE. Czyżby... nie może być... KANON?! ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ale…skąd Jazz ją ma ? – spytałam z już lagodniejszymtonem.Optimus spojrzał na mnie z rozbawieniem i zaczał się smiać.&lt;br /&gt;- Z czego się śmiejesz – spytałam zdziwiona&lt;br /&gt;- Z ciebie – odpowiedział i jeszcze bardziejsię roześmiał&lt;br /&gt;- A co niby jest we mnie takiego śmiesznego ?&lt;br /&gt;A to,że gdy tak nagle zmieniasz ton to bardzo przypominaszmi Elitę&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Nie obrażaj swojej kobiety, Prime, to niebezpieczne...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ok…więc jakbyś niewiedziała to Elita One jest przywódcą Fembotek. A Fembotkii to żeńscy przedstawiciele Autobotów.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((A 'żeński' znaczy 'kobiecy'. Kobieta to...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aaa…to one tak się nazywają- rzekłam -a ja myślałam że one nazywają sięgirl-boty&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((/golfclap))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo tak się kiedyś nazywały,ale gdy przyleciały na ziemiępierwszym stworzenim jakie zobaczyłybyła…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;((Się musiała naciągać...))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- kocica ? – spytałam z nadzieją&lt;br /&gt;-nie…nie kocica.Zobaczyły modliszkę&lt;br /&gt;-modliszkę?...a dobra…też może być&lt;br /&gt;no właśnie.I od jej popularnej nazwy zamiastprzedrostka „girl” użyły przedrostka „ fem” , czego nadal nie rozumiem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Nie ty jeden, Prime, nie ty jeden...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- czego nie rozumiesz?&lt;br /&gt;-tego dlaczego zainspirowała ich akurat modliszka.Co jest wniej takiego wspaniałego ?&lt;br /&gt;inteligencja,kłamliwa niewinność i udowodnienie że potrafią sobie radzić bezfacetów – odpowiedziałam.Optimus spojrzał na mnie z taki zdziwieniem jakby co najmniejwidział Megatrona w różowej sukience tańczącego balet.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Czy do ludzi kiedyś dotrze, że takie porównania są po prostu głupie?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Siostra, ślepemu o kolorach...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Co się tak patrzysz ? – spytałam parsknęłam.Mistrz Autobotów zamrugał kilkakrotnie jakby dopiero co się obudził zdługiego snu i spytał:&lt;br /&gt;- Nie a nie …ale…nie rozumiem&lt;br /&gt;- Czego nie rozumiesz ?&lt;br /&gt;No tego, że …o co chodzi z tą inteligencją i tymi taminnymi ?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Ałtorko! Ja cię błagam! Przestań masakrować legendarnego Optimusa!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Boski Miszcz!]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inteligencja - modliszki są bardzo inteligentne. Zawszewiedzą co mają robić.Rzadko atakują kogoś większego od siebie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Deigh: ... świetne kryterium inteligencji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kłamliwa niewinność- Modliszki wyglądają na dość niepozorne i bezbronnestworzenia.Świedczyć może o tym choćby to że gdy „ stoją „ to składająodpowiednio przednie kończyny dzięki którym wyglądają jakby się modliły,jednakw rzeczywistości są kończyny te służa im do łapania i zabojanie ofiar. Mogązabić nawet małe żaby a wyjątkowe duże okazy są w stanie pokonać małe gryzonie.&lt;br /&gt;Radzenie sobie bez facetów- modliszki zabijają i zżerająswoich partnerów. –Opti otworzył usta zezdumienia .Jego oczy były tak rozwarte że gdyby był człowiekiem to by mu chybaz gałek powylatywały.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Brought to you by Wikipedia. - Acha. One zżerają ich tylko w 5-30% przypadków, zależnie od badania. Najczęściej w niewoli.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[I ogólnie, to zabIjają, a nie zabOjają.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja akurat nie wiedząc co mam robić wzięłam księgę smoków i wyszłam z pomieszczenia kierując się kuwyjściu gdy nagle coś nadepnęło mi na nogawkę spodni.Odwróciłam się ozobaczyłam żółtego robota o dość miłym wyrazie twarzy, który patrzył na mniejak na jakiegoś mutanta.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((On jej nadepnął na nogawkę spodni. Albo chodzą po papierze milimetrowym, albo Bumblebee coś mocno zmalał.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Co – spytałam. Transformer nic nie odpowiedział. Stał cicho. Jedynąoznaką życia było to że wykręcał głową jakby czegoś szukał.&lt;br /&gt;- Co ci chodzi ? – spytałam ponownię.On znowu się nieodezwał.No teraz to już się wkurzyłam&lt;br /&gt;No kurde o co ci łazi…nie umiesz mówić ?!!! -krzyknęłam. Żółty pokręcił głową i spuścił ją co miało oznaczać że jestmu z tego powodu smutno.Teraz zrozumiałam…on…on nie umie mówić. Ok. wszystkorozumiem ale…dlaczego nie umie mówić.Nie nauczyli go? A może jak go tworzyli tocoś wyszło nie tak i tak już zostało?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((I dlaczego nagle zapomniał, że ma radio?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Ej tam zapomniał. Rydzyk mu zagłusza.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-O co mu chodziło?&lt;br /&gt;- Chciał się zakumulować.&lt;br /&gt;Zakumplować …?- spytałam trochę zaskoczona&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Nie, zakumulować. Nie słyszałaś?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Właśnie. Jak totolotek.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No…aaa …ty myślałaś że jak jest niemową to, że kumpli niema i chęci do życia to też mu odebrano tak?- spytał tak ,jakby słyszał taką gadkę kilka razy.&lt;br /&gt;No…znaczy nie…znaczy…znaczy u nas to tacy ludzie to zbytwiele kumpli nie mają…i cały czas narzekają na swoje życie i…nie zawierają nowych znajomości bo nie chcą się ośmieszać…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Zastanawia mnie, ilu kaleków ałtoreczka spotkała w życiu.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A no więc… że jak ?!...Bumblebee to po angielsku trzmiel…&lt;br /&gt;- Wiem… a co ?&lt;br /&gt;Nie nic…tylko macie dziwne nazwy…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Które fachowo nazywają się imionami.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas walki naCybertronie , Bumblebee miał pełnićfunkcje radiowego.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Deigh: Co to jest „funkcja radiowego” ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((R. Adiowy wymyślił swego czasu funkcję matematyczną opisującą radio.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Wszystko byłow porządku jednak w pewnym momencie Bumblebee stracił łączność z Optimusem ioczywiście ; jak to wszystkie roboty z rodu Hot Roda ;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Wróć! Że niby są spokrewnieni?! Ze zdania wynika, że Hot Rod jest co najmniej ojcem Bumblebee...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pobiegł mu na pomoc. Głupek wybiegł na polewalki właściwie bez niczego. Miał tylkoswoje działo. W każdym razie szło mudobrze. Zaczął się nawet śmiać że go nigdy nie trafią ale pech sprawił ,żewłaśnie obok niego stanął Starscream. Kto jak kto ,ale Starscream może idiotaale walczyć potrafi. No i kto się śmieje ten się śmieje ostatni. WalnąłBumblebee’emu prosto w moduł głosowy i wuala…tak to się stało że nasz żółtykumpel dzisiaj nie może mówić.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Błąd. To był Megatron. I cała historia była o wiele bardziej heroiczna. Ale kto by się przejmował? To tylko Bumblebee.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A Rita ? - spytałam trochę zaskoczona że zapomniano oniej.&lt;br /&gt;Co Rita ? - spytał zaskoczony Jazz.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Który nagle zmaterializował się obok nas.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No przecież Ritapełni funkcje medyka. Może on by coś zrobiła ?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Jaka znowu Rita? Skeeter? Czy ta od Runta?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Och Jazz…ty tojesteś taki poinformowany o tym co się dzieje jak Elita o porach deszczowych wAfryce.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((„Albo ja o środkach stylistycznych.”))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Pory? Poooory? *kręci porem i śpiewa po fińsku*]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Ja obrażam…popatrzraczej na siebie …durniu&lt;br /&gt;Jak mnie nazwałaś?!! - o cholera.Takiego wściekłego Jazz’a to jajeszcze nie widziałam … i sądze że już nie zobacze.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Ale mu przygadała, naprawdę, aż mnie zamurowało...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Lily ?...naprawdeto zrobiłaś ? - Spytał ktoś miękkim,kobiecymgłosem.&lt;br /&gt;Wszyscy się rozsunęli dając przejście różowej fembotce która ( świadcząc po wzroście i po tym jak Optimusna nią patrzył ( LoL :P )) musiała byćElitą.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Pękam ze śmiechu. Ale z zupełnie innego powodu, niż zamierzony.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;łatwo ci mówić –odezwał się jakiś napakowany robot. Napakowany,bo gdyby był człowiekiem tomógłby być bratem Pudzianowskiego. –Ciekawe kto pierwszy ma przeprosić&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Odwal się od Pudziana...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Porównania do Pudziana w NY. Fajne &gt;.&gt;''']&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bla bla bla…tak zaczęła się wielka rozmowa podczas którejodezwało się tyle robotów,że normalnie szok.A co gorsza…odezwały się również duchy. Dla mnie to prawdziwa udręka bojestem medium i muszę przyznać że słuchanie ich próśb to już spory bólgłowy a co dopiero wielka kłótnia.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Pozdrów Człowieka-Wiadro!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głowatak zaczęła mnie boleć że zaczęłam się cofać i w pewnym momencie walnęłam o cośmetalowego.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(('Głowatak' brzmi afrykańsko...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Arcee? – spytałam.Różowa odwróciła się.&lt;br /&gt;Tak…? . Kto mnie wołał&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Czego chciał?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja…spójrz w dół. Arcee spuściła głowę i od razu sięrozpromieniła co znaczy dla mnie niej dużo bo zyskała sobie u mnie 1 pkt.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Za mało, żeby zdać.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No pewnie .Mamy mnóstwo miejsca. Będziesz mogła tu oglądaćtelewizje, grać na kompie, łazić gdzie ci się tylko podoba i wogle…będzieszmieć z nami fajowsko i…a tak wogle masz jakiś talent? - zapytała. Trochę się tym zdziwiłam bonajpierw mówi o fajowych rzeczach a tero pyta się o talenty.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((AAAAAAAA JA CHCĘ DO KANONU!!!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Tero? Ślunskim zalatuje...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszłam za nią do jakiegoś dziwnego pokoju. Wszędzie byłytelewizory i monitory .Na podłodze walały się jakieś gry na PlayStation , filmyi płyty z muzyką. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Autoboty postanowiły zapoznać się z miejscowymi kuzynami, choć byli mało rozmowni.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszłam na „ Balkon ‘’zaczęłam śpiewać. Wszyscy się odwrócili. Patrząc na nich poznałam planArcee. Swoim śpiewaniem skłoniłam Jazz’aaby pogodził się z Lily. No… i to mi się podoba . Wreszcie jakiś pożytekz mojego głosu :D&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Wymiotować mi się chce...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Jak aniołaaa głoooos, usłyszałeeeem jooooł...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokój w którym miałam mieszkać był dość spory. Miał jużkilka mebli i coś co najbardziej mi się spodobało. Okno było bardzo duże i możnabyło przez nie łatwo wyjść. Mogło to nie tylko ułatwić mi ucieczkę (:P ) ale gdy wyjdzie się zaokno ,stanie się na wielkiej skale którabardzo przypominała „ lwią skałę ‘' zKróla Lwa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Idealnie nadawała się do samobójczego skoku.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; A co najlepsze…ze skały było doskonale widać księżyc. Normalnie pupcio…ido tego romantycznie :)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((*brecht*))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Pupcio... kiedy ja byłam w jej wieku, mówiło się „super”. JAKA JA JESTEM STARA!]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od autorki: A ...i prosiłabym o jeszcze jedno...gdyby ktoś z was miał jakieś wywyiad lub jakieś informacje o transformers lub o aktorach to proszę się ze mną skantaktować.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Bez kantów! Bana masz na google?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie nic, ale Optimus mówi że Jazz z Jetfire’em znaleźlicoś bardzo dziwnego.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Opko.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Deigh: Sens tych wypocin?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowo „ Jazz” wypowiedziała z obrzydzeniem co znaczyło , żemiędzy nimi nie doszło do jeszcze jednej kłótni. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((...Ciekawe wnioski.))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No to źle myślałaś. Chodź…Optimus mówił że się spieszy-odpowiedziała&lt;br /&gt;- No to se poczeka -powiedziałam.&lt;br /&gt;Lily spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem.&lt;br /&gt;- Co? – spytałam&lt;br /&gt;Nie nic ,ale…rzadko się zdarza aby ktoś był na tyleodważny by sprzeciwić się Optimusowi.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Pomyślmy... Zależnie od wersji: Mirage, Hound, Ultra Magnus, Cliffjumper, Ironhide...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Hot Rod, Bumblebee, bliźniaki, Grimlock...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A słuchałaś tego? –powiedziałam i zanuciłam jej bardzo starą piosenkę Elficką.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((„Bajka będzie z happy endem, królowi na przekór...”))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Lily:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Zastępczyni Elity&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((AAAAAAAAARGH!))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem…moja matka śpiewała mi ją do snu. Nazywaliją „ Ganga fram’’ ( co w języku elfówoznacza „ idź naprzód” )&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Tylko ja przeczytałam „Ganja farm”?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Nie... nie tylko ty...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; ,ale ja nazywam ją „ Bumblebee”&lt;br /&gt;- Bumblebee?...dlaczego nadajesz jej imię naszego żołnierza? – spytała spokojnie.&lt;br /&gt;Bo BB nie może mówić.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((I wszystko jasne.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widok nastolatki z której wylatuje czarny dym nie należydo codzienności.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Tylko się trochę przypaliła...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[We found a Sue! May we burn her?!]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe szczęście , że nie musiałam tego robić bo OP by mnie chyba zamordowałżywcem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Jakby była martwa, nie kwalifikowałoby się to jako morderstwo.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Tylko jako upgrade.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy torba byłajuż wypakowana, rzuciłam ją w kąt, słysząc przy tym jakby dźwięk drewna.Podeszłam i rozpięłam boczną kieszeń . We Wnętrzu leżał mój stary, japońskiflet. Elfy dały mi go w prezencie na 7 urodziny. Nazwałam go Japońskim, bobrzmiał jak flety z epoki Samurajów.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((A elfy oczywiście wiedzą wszystko o Japonii.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Flet był na tyle niezwykły,że grać mogą nanim tylko te osoby które nie mają złych zamiarów, nie są złe i nie mają „czarnego” serca.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((I oczywiście miał siedem otworów.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słynie z tego, że można grać na nim melodię , które przezpewien moment niszczą w każdej żywej istocie, żądze władzy i walki. Jednak taknaprawdę , dokonać tego może tylko prawowity właściciel instrumentu, którymbyłam ja.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Bo jakżeby, k****, inaczej...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;IRozmyślałabym dalej gdyby nie błyskawica, która uderzyła w ziemię kilka metrówod mojego okna. Zerwałam się jak poparzona , otworzyłam okno i lekko sięwychyliłam. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Po czym dostałam drugą błyskawicą.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie była to zwykła burza.Wiele razy się słyszało, że pogoda lubi się zmieniać ale…&lt;br /&gt;Po 1 – tylko w górach&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Bo wszędzie indziej na świecie pogoda zawsze jest taka sama.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Ostatni piątek, Łódź – zimno, ciepło, deszcz, ciepło, GRAD, ciepło. Mori oczywiście zostawiła parasol w pracy...]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A po 2 –burza nawet w górach nie jest w stanie pojawić siętak szybko.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((A była dziewoja kiedy w górach? Tej, co mnie zastała w wąwozie, wystarczyło dziesięć minut.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Dam głowę, że mniej... aleśmy spieprzały ;)]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś wielkiego wylądowało na dachu bazy i zaczęło kroczyć,bardzo znajomym mi głosem .&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Słyszałam o chodzeniu na rękach, w kółko, w poprzek... ale chodzenie głosem to jakiś nowy patent.))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Optimus zebrał wszystkie Autoboty , kazał im siędobrze przygotować bo najprawdopodobniej są to Decepty. Spojrzałam w góre izobaczyłam że pod tym „ czymś” uginał się metal pod bazą. Dach był zrobiony ztytanu, więc uginać pod nim może się coś naprawde ciężkiego ( a takich rzeczyjest mało na świecie)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Np. taki jeden dyzio, co mi ostatnio dachówki sprzątnął...))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;lub musi mieć w sobie wielką energię która wpływa nawage.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Czarna dziura...?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[Slim-fast?]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem stanął na tylnych łapach i zaryczał tak mocno,że ziemia sięzatrzęsła. Autoboty które akutat wyszły na dach, skuliły się przestraszone izaczeły się cofać.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;((Kim jesteście i co zrobiliście z kanonem?))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[JA GRIMLOCK ZABIĆ SUE!]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7227624407187958334-1778693083458541997?l=pjf3k.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pjf3k.blogspot.com/feeds/1778693083458541997/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7227624407187958334&amp;postID=1778693083458541997' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default/1778693083458541997'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default/1778693083458541997'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pjf3k.blogspot.com/2008/10/kogel-mogel-ekstremalne-12.html' title='Kogel-mogel ekstremalne 1/2'/><author><name>PJF3K</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09275386487894526614</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7227624407187958334.post-638982090752085297</id><published>2008-10-10T13:57:00.000-07:00</published><updated>2008-10-10T14:17:38.124-07:00</updated><title type='text'>Gwizdne Wrota i Transformery</title><content type='html'>&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;"&gt;&lt;/p&gt;&lt;p face="arial" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: rgb(FF, FF, FF);"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://stargate-atlantis-fanfiction.blog.onet.pl/"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://stargate-atlantis-fanfiction.blog.onet.pl/"&gt;To&lt;/a&gt; cudeńko wprowadza nas w nowy fandom, a mianowicie Stargate (konkretnie Atlantis). Gościnnie dopisywał się &lt;b&gt;Deighar&lt;/b&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm; font-family: arial;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Sheppard siedział przy dębowym stole w ruchliwym pubie na jednej z mało znanej mu planet. Jego wzrok ciągle kierował się ku trzynastoletniej blondynce siedzącej w zacienionym rogu Sali.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;A była jednym z mniej znanych Jeźdźczyń Mary Sue – Dramat, Emo, Romans i Samotna Łza.&lt;br /&gt;Deigh: Zastanawial się kto dzieci do pubu wpuścił.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;br /&gt;&lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Było w niej coś znajomego. Napotkał jej spojrzenie. Spojrzenie chłodnych, turkusowych oczu.&lt;br /&gt;Potrząsnął głową i odwrócił się do rudowłosego młodzieńca, który przed nim siedział.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;-Hmm… Nie macie tu lekkiego życia – powiedział. – Wiesz kim jest ta trzynastolatka siedząca w rogu?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Amano: Skąd on wie, że ona ma trzynaście lat?&lt;br /&gt;Mori: Albo Sheppardowi gen się rzucił na mózg, albo Todd go nieco przerobił.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Poczuł badawcze spojrzenia Teyli, Ronana i McKaya.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ronan Barbarzyńca.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;-Tak, wiem. To Karin. Jedna z łowców nagród. Należy do grupy Niraia. Jej drużyna zostawiła ją tu dziś rano i poszła spotkać się z klientem gdzieś poza miastem. Dziwi mnie, że jeszcze nie wrócili. Negocjacje mogę trwać długo, ale aż tak? W każdym razie widać, że mała się denerwuje – odpowiedział chłopak i odszedł od stołu pomóc ojcu za barem.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Trzynastoletnia łowczyni nagród. Albo orczyca, albo długie były te lata.&lt;br /&gt;Mori: Todd, złotko, podaj ogłuszacz, chyba właśnie znalazłam ci obiad.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wyszli z gospody. Była bezchmurna, ciepła noc. Niebo rozjaśnione było gwiazdami. Bez słowa ruszyli w kierunku wrót.Gdy byli już w połowie drogi usłyszeli kroki. Cała czwórka odwróciła się z bronią w gotowości. Dwa metry od nich zatrzymała się Karin. W słabym świetle gwiazd widać było niepokój malujący się na jej twarzy.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Olejną.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;-Potrzebuje waszej pomocy – powiedziała blondynka.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Opis włosów!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy szedł Sheppard, za nim Karin, potem Teyla, Ronan, a na końcu McKaya.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;No tak. Meredith.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Wśród nich panowała cisza, przerywana trzaskaniem łamanych gałązek i szelestu drzew.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jak napisał Pratchett, wbrew powszechnemu przekonaniu ściółka leśna NIE składa się z suchych, łatwo pękających gałązek.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;Teyla wyminęła blondynkę i stanęła przy swoim przełożonym.&lt;br /&gt;-Po co pytałeś się tego chłopaka o tej dziewczynie? – zapytała cicho.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Elokwencja i słownictwo godne Teyli.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Po godzinie dotarli do skraju lasu. Księżyc był już wysoko na kopule nieba.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dysk.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-To w lesie. Jakieś dwie godziny stąd.&lt;br /&gt;McKay skrzywił się i powiedział nie zadowolony:&lt;br /&gt;-Błąkamy się tak i błąkamy… Jestem głodny…&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I wyrwany z kanonu...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Po kolejnym przebytym kilometrze na ścieżce zauważyli ciało.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wyginało się śmiało...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;Nawet przy szłabym świetle księżycowej poświaty Karin rozpoznała dobrze znany jej kształt.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ukażę czę w imieniu Kszężycza!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Nie była w stanie otworzyć oczu, a co dopiero cokolwiek powiedzieć. Kiwnęła głową w odpowiedzi i poczuła jak łzy spływają jej po policzkach.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Było ich wiele, ale każda w tym tłumie czuła się samotna.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Kawałek dalej znalazła kolejne ciało. Kolejna bliska jej sercu osoba. Kolejna martwa…&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Kolejny backspace...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Stanęli na brzegu polany, którą przecinała wąska rzeka. Ronan podszedł do wygaszonego ogniska i dotknął jednego z okalających go kamieni.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Deigh: Ziemniaków szukał.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Są  jeszcze ciepłe… Nie mogli odejść daleko – mruknął chodząc  wokół polany i padając wszelkie ślady.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Mori: Ślady padały, a ten musiał biegać i je zbierać. Taka minigierka.&lt;br /&gt;Amano: Zbadaj mi stąd.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Karin usiadła na zwalonej kłodzie i oparła głowę na rękach. Przez chwilę siedziała w bezruchu i wpatrywała się w zeschłe liście. Coś w nich przykuło jej uwagę. Wstała i pociągnęła za wystający z nich rzemień. W ręku trzymała naszyjnik z wilczym kłem i kilkoma czarnymi, drewnianymi koralikami. Wydała z siebie zduszony okrzyk. Jej towarzysze natychmiast się odwrócili.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;*pauza* To oni mają wilki w Pegazie?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- To… To jest naszyjnik Niraia… Oni musieli go porwać… - powiedziała wpatrując się w kieł.&lt;br /&gt;- Jesteś pewna, że to jego?&lt;br /&gt;- Tak, sama mu go dałam na urodziny… Proszę was musimy go znaleźć.&lt;br /&gt;Patrzyła na nich. W jej oczach widać było dużą determinacje.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Będzie martwy. W końcu młoda musi zostać sparowana z Sheppardem.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Dobrze  – odpowiedział Sheppard. – Przeszukajcie krzaki do okoła.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Amano: I do szczętnie.&lt;br /&gt;Mori: I do kładnie.&lt;br /&gt;Deigh: Niedaleko pada ciało od biżuterii.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wszyscy wzięli się za szukanie.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wszyscy, którzy mieli grzebienie.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;-Tu  coś jest. Ślady krwi – powiedział McKay i wskazał na ścieżkę  wiodącą wzdłuż rzeki. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Oświetlił  miejsce latarką.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nie zemdlał, nie bał się zakażenia, i nie spanikował. Kim jesteś i co zrobiłeś z Rodneyem?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Na kamieniach i trawie były prawie nie widoczne plamki krwi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I oczywiście McKay dostrzegł je w środku nocy. McKay.&lt;br /&gt;Deigh: Ktoś się CSI naoglądał.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Ruszyli ścieżką. Po krótkiej chwili znaleźli kolejną polane. Na samym jej środku leżał człowiek. Dziewczyna przerażona podbiegła do niego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Nirai - wyszeptała. Mężczyzna podniósł głowę i spojrzał na nią przekrwionymi oczami.&lt;br /&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;-K..  K… Karin – wyjąkał. – Uciekaj… To pułapka… Genii… Oni  Cię zabiją… Lena… Tam… Oni… Było ich za dużo… Nic nie  mogłem… &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Przepraszam…&lt;br /&gt;&lt;i&gt;A nie mówiłyśmy, że młoda będzie z Sheppardem?&lt;br /&gt;Mori: Mają Wraith, mają Asuran, mają Michaela, mają cała galaktykę wrogów, a wybierają akurat Genii.&lt;br /&gt;Deigh: Znaczy się on jest ranny czy nie?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-P..  Proszę… Zakończ moje cierpienie… - jego oddech był coraz  bardziej chrapliwy. Wyciągnęła pistolet i przystawiła mu do  głowy… Nie mogła nacisnąć spustu. Mężczyzna widząc to  resztkami sił wyciągnął z jej dłoń i strzelił, zakańczając  swój żywot.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Znaczy wyrwał jej rękę?&lt;br /&gt;Deigh: No teraz to jest ranny.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Choć…  - usłyszała cichy szept Teyli.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Amano: Choć jesteś Mary Sue... wierzę, że przodkowie cię nie opuszczą.&lt;br /&gt;Mori: To byłoby zgodne z kanonem.&lt;br /&gt;Deigh: „Sprawdźmy jakie fanty ma przy sobie.”&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- Nie tak szybko – zza drzew wyszedł mężczyzna w zielonym mundurze, wraz z oddziałem dwunastu Geni. Sheppard w słabym świetle latarki zobaczył dobrze znaną mu twarz. Znieruchomiał.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Deigh: A kolor munduru i przynależność od ręki strzelił..&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- To… To… Niemożliwe… - powiedział.&lt;br /&gt;Drużyna Shepparda spojrzała w stronę mężczyzny. Ciałem McKaya wstrząsnął nieprzyjemny dreszcz.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ostatnie drgawki kanonu.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;      &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- Kolya?!&lt;br /&gt;Genii prychnął drwiąco.&lt;br /&gt;- Gorzej… Jego syn, który pragnie pomścić swojego ojca… - powiedział.&lt;br /&gt;-Zginął  tak jak sobie na to zasłużył. To w końcu wy nas zaatakowaliście.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;John, John... naprawdę wierzysz, że to pomoże?&lt;br /&gt;Deigh: Też bym był poirytowany.. w końcu nawet blizny odziedziczyć?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-W  obronie naszej rasy.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Amano: Aryjskiej.&lt;br /&gt;Mori: Nordycka, psia krew...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;John zmarszczył brwi i mocnej zacisnął ręce na karabinie. Genii widząc ten gest okrążyli ich.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Deigh: ...fala powietrza z brwi pułkownika i pot pod koszulą zwróciły uwagę żołnierzy.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- Żądam byście wydali nam podpułkownika Johna Shepparda w zamian za wasze życie.&lt;br /&gt;Karin wstała i wysunęła się naprzeciwko mężczyzny. Jej pistolet wycelowany był w jego głowę.&lt;br /&gt;-Sądzę,  że ja i jego przyjaciele prędzej zginiemy niż oddamy go w łapy  takiego tchórza jak ty.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Eeeee, mała, może pozwól im gadać za siebie?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;       &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Mężczyzna gniewnie przymrużył oczy i syknął:&lt;br /&gt;- Jeszcze raz mnie tak nazwiesz a pożałujesz gówniaro.&lt;br /&gt;- Tylko tchórz potrzebuje kompani wojska do ochrony… Jesteś bezwartościowym śmieciem…&lt;br /&gt;- Karin! Uspokój się – Teyla wolno do niej podeszła.&lt;br /&gt;-On  zabił moją jedyną rodzinę! To oni mnie przygarnęli, kiedy mój  ojciec zginął… - w jej oczach świeciły iskry determinacji i  gniewu.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Samotne...&lt;br /&gt;Deigh: No.. w sumie przynajmniej realistycznie zachowuje się jak dziecko.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  lang="pl-PL" style="font-family:arial;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Tak na marginesie sory za jakość notki, ale wena sobie poszła i tak jakiś kiepsko wyszło. Mogło być lepiej.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nigdy tego nie rozumiałyśmy. Jak się nie ma weny, to się po prostu nie pisze!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;     &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- Sheppard! Nie możesz… - McKay próbował zaprotestować, lecz pułkownik natychmiast mu przerwał.&lt;br /&gt;- Mogę. Od tego zależy bezpieczeństwo Atlantydy oraz wasze. Nie chce byście tu zginęli.&lt;br /&gt;-Cieszę  się, że moja propozycja została przyjęta. Całą broń  zostawiasz tutaj i pożegnaj się z przyjaciółmi, już  więcej ich nie zobaczysz – Kolya uśmiechał się ironicznie.  Sheppard posłuchał go. Powoli położył P-90 na ziemi wraz z C4 i  kilkoma granatami.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czytaj: zdjął kamizelkę.&lt;br /&gt;Deigh: Znaczy się reszta dalej uzbrojona?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Gwiazdy i księżyc zniknęły z nieba by ustąpić miejsce wchodzącemu słońcu. Już po chwili ich twarze oświetlone były ciepłymi promieniami.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Twarze księżyca i gwiazd.&lt;br /&gt;Deigh: To sobie tak do rana stali?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;John podszedł do Ronona i powiedział mu coś szeptem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;”Zawsze cię kochałem.”&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Następnie pożegnał się w ten sam sposób z McKay’em i Teylą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;”A was nie.”&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Na końcu podszedł do Karin.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;-Musicie  dotrzeć do wrót przed nami i je unieruchomić.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;One nigdzie nie idą, zaufaj nam...&lt;br /&gt;Deigh: „Bo tradycyjnym zwyczajem Genii nie rozbroją was ani też zwiążą.”&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p  style="margin-left: 0.64cm; margin-bottom: 0cm;font-family:arial;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div  style="text-align: left;font-family:arial;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Zaatakujecie ich z zaskoczenie. Resztę ci wytłumaczą w drodze – powiedział. Dziewczyna uniosła wysoko brwi, lecz po chwili przyjęła obojętny wyraz twarzy. Kiwnęła głową, na znak zrozumienia.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;Mądrze patrzy, ale i tak głupio wygląda.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;     &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- Wiem jaka jest szybka droga do wrót, ale niestety trochę się pobrudzimy – powiedziała w zamyśleniu. Trzy pary oczu natychmiast zwróciły się w jej stronę. – Chodźcie za mną.&lt;br /&gt;Ruszyła w krzaki. Po kilku minutach znaleźli się szczycie wzgórza na którym znajdowała się polana.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ałtorka przez cały blog zjada “na”. Notorycznie. Poważnie.&lt;br /&gt;Deigh: A tam jeszcze 3 ciała.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;      &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;W dół prowadził długi pas błota. Dziewczyna podeszła do zwalonego drzewa i oderwała długi płat kory.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Trzeba zjechać.&lt;br /&gt;- To trochę jak na sankach… tylko po błocie – mruknął McKay. Karin uśmiechnęła się i rzuciła korę na ziemię, a następnie się na niej położyła.&lt;br /&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;-To  widzimy się na dole – powiedziała i zaczęła zjeżdżać. Czuła  jak jej na jej twarzy lądują kropelki wody i błota. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Po  kilku sekundach zahamowała czubkami butów.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;To musiało boleć.&lt;br /&gt;Deigh: Plując zębami, jako pamiątkami po napotkanych drzewach..&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p style="margin-bottom: 0cm; font-family: arial;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Była pierwsza. Po chwili dołączyli do niej Teyla i Ronon. McKay nadal stał na wzgórzu patrząc niepewnie w dół.&lt;br /&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;-No!  Rodney śpiesz się! Nie mamy czasu – krzyknęła Teyla. Naukowiec  wziął głęboki oddech i zjechał. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Gdy  tylko znalazł się na dole wstał.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;... Fascynujące.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- Idziemy dalej – Karin otarła drobinki błota z twarzy i ruszyła przed siebie. Po półgodziny dotarli do wrót. Rodney podszedł do DHD i wyjął kryształ kontrolny.&lt;br /&gt;-Teraz  nie przejdą.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;O ile nie zrobili tego wcześniej.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p style="margin-left: 0.64cm; margin-bottom: 0cm; font-family: arial;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:Arial,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Musimy  zająć jakieś dobre miejsca do ataku. Powinni tu za niedługo być  – powiedziała athozjanka.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Arial,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;Za niedługo i jeszcze troszkę.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: arial;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;p  style="margin-left: 0.64cm; margin-bottom: 0cm; text-align: left;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div  style="text-align: left;font-family:arial;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Ronon i McKay stanęli po bokach wrót ukrywając się w krzakach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;Deigh: Kuloodporne krzaki, nowość w IKEA dla ogrodu.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Karin wspięła się na wysokie drzewo i położyła na grubej gałęzi, Teyla schowała się w rowie niedaleko niej.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Arial,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;Deigh: Rowy niedaleko gałęzi wysokich drzew? &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;   &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Czekali w ciszy na Genii, oraz uwięzionego Shepparda, lecz nie długo. Po dziesięciu minutach zobaczyli żołnierza, podchodzącego DHD.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;A teraz zjada “do”.&lt;br /&gt;Deigh: Sam jeden, po jedzenie dzwoni.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Karin zacisnęła dłonie na pistolecie gdy jeden z żołnierzy spojrzał w jej stronę. Odetchnęła z ulgą gdy mężczyzna odszedł kawałek dalej. Nagle rozległa się seria strzałów. Ronon zaatakował jednego z przeszukujących. Po chwili sama oddawała serię strzałów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;Potem McKay oddał serię strzałów, a Teyla dla odmiany serię strzałów.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;p  lang="pl-PL" style="font-family:arial;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;A co do postaci Karin, tak naprawdę ze mną nie wiele ma wspólnego. Ma kilka moich cech, mój kolor włosów, tyle samo lat co ja, ale nie pisałam jej postaci z myślą, by była moim odzwierciedleniem w świecie Stargate.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;I my oczywiście ci wierzymy.&lt;br /&gt;Daj dziecku na komunię komputer, to fanfica napisze...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Sheppard widząc, że Genii, choć wzięci z zaskoczenia, nie poddają się, sam złapał za broń.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czyją, jaką, skąd?!&lt;br /&gt;Deigh: Miał czołg na baterie i wiatropędne rzodkiewki w plecaku.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Namierzył pierwszego żołnierza, lecz zanim zdążył strzelić, zeskoczyła na niego blond włosa postać. Dziewczyna ogłuszyła przeciwnika i zaczęła biec w las. Pułkownik bez namysłu pobiegł za nią, zostawiając swoich przyjaciół samych.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;O'Neill byłby dumny...&lt;br /&gt;Deigh: Ale.. o co chodzi?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Jak  jest jej stan?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wyoming.&lt;br /&gt;Deigh: To już w łeb nie strzelają tylko o stan pytają?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna natychmiast odwrócił się w jej stronę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;-Obudziłaś  się już – kobieta podeszła do niej. – Nazywam się doktor  Keller.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zmiana płci: check.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- Aha… Co się stało?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Deigh: Ciele oknem wyleciało ;p &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p  lang="pl-PL" style="font-family:arial;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- W skrócie? Pobiegłaś za Kolyą, a ten Cię prawie zabił – powiedział Sheppard, stając z drugiej strony.&lt;br /&gt;- To nie od do mnie strzelił… Tam był jeszcze ktoś… Kobieta…&lt;br /&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Pułkownik spojrzał na nią pytająco, lecz się nie odezwał. Karin westchnęła i rozejrzała się po sali. Nastała cisza. Lekarka znikła na chwilę w pomieszczeniu obok.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;I tym dramatycznym akcentem kończymy ten rozdział.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p style="margin-left: 0.64cm; margin-bottom: 0cm; font-family: arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Witamy  na Atlantydzie. Jestem Sam – Carter wyciągnęła rękę do  dziewczyny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;A my ze śwogrem.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;Trzynastolatka podniosła się i uścisnęła ją zaraz opadał na poduszki. Rozejrzała się po sali, teraz prócz Shepparda i lekarki byli ty jeszcze Teyla, Ronon i McKay.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nie, ja to nie oni.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- Chcielibyśmy się czegoś o tobie dowiedzieć. Jak trafiłaś do łowców nagród, z jakiej planety pochodzisz, co się stało z twoimi rodzicami, rodziną – powiedziała uprzejmie Sam.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I to wszystko tak z samego rańca.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Tak…  Moja matka także pracowała przy tym badaniu. Była jedną z  pierwszych, którzy zostali zaszczepieni. Ona także nie  przeżyła. Ojciec za wszystko obwiniał rząd naszego  społeczeństwa, kupił statek i postanowił, że od teraz będziemy  podróżować po galaktyce. Od zawsze interesowały go inne  kultury. Miałam wtedy jedenaście lat. Rok później, na nie  zamieszkanej planecie zaatakowali nas Wraith. Kazał mi się ukryć  w lesie. Zrobiłam tak. Kiedy wróciłam.. on.. leżał tam..  martwy – w jej oczach zabłyszczały łzy. Ze wszystkich sił  próbowała się nie rozpłakać. – Przez dwa dni byłam na  tej planecie sama, lecz trzeciego dnia&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zmartwychwstałam.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;-Powinniście  już iść. Ona musi odpocząć – powiedziała cicho Keller do Sam  i Shepparda, który kiwnął głową na swoją drużynę. Po  chwili dziewczyna została sama. Cisze przerywało tylko ciche  kapanie kroplówki.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Aaale... kroplówki nie słychać.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Przewróciła się na bok. – „Nie powiedziałam im wszystkiego, nie powinnam tego robić… I tak dowiedzą się wcześniej czy później…” – pomyślała dziewczyna. Jej wzrok wlepiony był w ścianę. Zaczynał się nowy rozdział jej życia, ale czy będzie szczęśliwszy niż dwa ostatnie?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;Nie wiemy, ale my na niego nie czekamy.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;-&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Sam!!  – Keller podbiegła do blondynki rozmawiającej z brytyjskim  fizykiem.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;A ponoć to niemieccy naukowcy są najlepsi.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;       &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- Coś odkryłam, co wiąże się z Karin – lekarka wyglądała na lekko zdenerwowaną. – Jej DNA budową jest bardzo podobne do budowy DNA Pradawnych.&lt;br /&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Samantha spojrzała na nią ze zdziwieniem.&lt;br /&gt;- Oznacza to, że któreś z jej rodziców mogło być pradawnym, a ona jest… &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Hmmm… Półpradawną?&lt;br /&gt;- To jest możliwe?&lt;br /&gt;-Najwyraźniej  tak.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nie w moim szpitalu.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Obok jej łóżka stała Sam, Sheppard i Keller.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Chyba stał sam Sheppard...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- Cześć Karin. Jak się czujesz? – zapytał pułkownik z lekkim uśmiechem.&lt;br /&gt;-Nadal  bolą mnie płuco, ale mam już dość tego leżenia… -  odpowiedziała, krzywiąc się.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;A wiecie, co to jest “płuco” po grecku?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;i style="font-family: arial;"&gt; &lt;/i&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Musimy  porozmawiać – Carter spojrzała na nią poważnym wzrokiem. –  Czy, któreś z twoich rodziców było Lataniem?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Amano: Autokorekta jest niemiłosierna.&lt;br /&gt;Mori: Tak. Mama miała bzium. (Pozdrowienia dla Heg, Kaldura i ich córeczki.)&lt;br /&gt;Deigh: „Nie, nikt z rodziców nie fruwał.”&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;a href="http://transformers-magic.blog.onet.pl/2,ID248583920,index.html"&gt;Toto&lt;/a&gt; zostało napisane przez znaną nam już ałtoreczkę odpowiedzialną za fanfik z HotShe, czyli żeńskim Hot Shotem. Oto jej drugie ciężkie przewinienie, również z Transformersów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Analizowała Amano, która już dawno nie bawiła się tak dobrze. Jednak Mystery Science Theater 3000, Wierd Al Yankovic i wizyty w dziekanacie to niezły misz-masz.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Gdzieś na planecie szybkości .....&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Planet of Speed. Czy Planet of Fast? Tak źle, tak niedobrze...))&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;[ Zaraz obok mamy Planet of Ganja i Planet of Food. ]&lt;/span&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;RedAlert wściekły na swojego towarzysza HotShota przeklinał dzień w którym Optimus kazał mu wyruszyć na poszukiwania cyber klucza z transformerem,który budził w jego odrazę.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Budził jego odrazę zawsze przynajmniej o godzinę za wcześnie, bo to zły Transformer był.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Od samego początku pracy na planecie szybkości,jego towarzysz łamał wszystkie polecenia i chodź chciał jak najlepiej to wszystko obracało się przeciwko jemu.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Chciał dobrze, a wyszło jak zawsze.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Łamał a potem dorzucał do kominka, bo zimno było. ]&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;RedAlert nie miał już sił do niego i już miał to zgłosić Optimusowi,gdy pomyślał,że da mu jeszcze jedną szanse.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Tak po prostu.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Matka Teresa po upgradzie. ]&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Poszedł więc do HotShot,który przebywał razem z Clokerem i najstarszym transformerem na tej planecie,których uratował przed złymi Decepticonami.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Clokefeller, co to nie założył uniwersytetu i teraz, niestety, to widać.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-HotShot!-zawołał wściekły red Alert-Musimy pogadać!&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((„Hot Shot, musimy poważnie porozmawiać...”))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Chodzi mi o te jaojce pod twoim łóżkiem... ]&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Teraz nie mogę,udoskonalam...&lt;br /&gt;-Mnie to nie obchodzi co robisz!Masz tu przyjść i mnie wysłuchać!!!&lt;br /&gt;-Ej co tak nerwowo!&lt;br /&gt;-Od samego początku łamiesz wszystkie rozkazy Optimusa!&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Z grubej rury.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Gdybym ich nie złamał po nich by już nic nie zostało!&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Ale że bo jak?))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Mieliśmy się nie wtrącać w sprawy,które nie są nam ważne.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Bo nie ascendujemy!))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;-Ale mi są ważne!Nie pozwolę,żeby,ktoś  zginął jeśli mogę mu pomóc.&lt;br /&gt;-To przynajmniej powiedz Optimusowi co się wydarzyło!&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Pocztówkę byś mu wysłał!))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ SMSa chociaż! ]&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Zwariowałeś?! Będzie wściekły,a mi nie wiele brakuje,żeby wygrać Cyber klucz dla naszej drużyny!&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Jak się w minutę nie wyrobię, to nam Gonera bramy nie otworzy...))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Co za debil dał nam Galvatrona jako dowódcę drużyny, kretyn strzela zamiast myśleć! ]&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;        &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Nie weźmiesz udziału w żadnym wyścigu!&lt;br /&gt;-Ta, bo co?&lt;br /&gt;-Znowu łamiesz rozkazy!&lt;br /&gt;-Rozkazy!Rozkazy!Wciąż tylko te rozkazy!Chodź raz byś dał spokój.&lt;br /&gt;-Jak Optimus się dowie,to ci się oberwie.&lt;br /&gt;-Ta jasne,od razu niech mnie jeszcze zabije,wtedy dopiero będzie exstra.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Sskubany konuss!))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;RedAlert jeszcze bardziej wściekły na HotShot,odszedł i próbował wymyśleć plan,jak powiedzieć to Optimusowi. W końcu zebrał odwagę w sobie i zgłosił się do bazy.&lt;br /&gt;-Witaj Optimusie.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Genialny plan, Napoleonie.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;       &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Red Alert jak idzie misja na planecie szybkości,jakieś wieści o Cyber kluczu?&lt;br /&gt;-Sprawy się skomplikowały...&lt;br /&gt;-Co?&lt;br /&gt;-Chodzi o HotShota.&lt;br /&gt;-A co z nim nie tak?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Poza tym, że wszystko...))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Cały czas łamię rozkazy.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Holender, miało być na niego!))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ujawnił się,zaprzyjaźnił z miejscowymi,wywołał wojnę z tutejszymi Decepticonami i chce wziąć udział w wyścigu.&lt;br /&gt;-Co!!!-Optimus był wściekły.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Zapewne za tę przyjaźń.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Nie wytrzymam z nim!W ogóle się mnie nie słucha cały czas nawala i jeszcze udoskonala swój system,narażając się na kłopoty.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Nie nadążam.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-A wiadomo coś o Cyber Kluczu?&lt;br /&gt;-Tak,podobno CyberKlucz jest nagrodą za wygranie wyścigu.&lt;br /&gt;-To jakiś absurd!Udam się na tą planetę i pogadam z przywódcą,wiadomo,kto nim jest?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Watto się przeprowadził z Tattooine.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ A ten przywódca to taki duży, spasiony robal. ]&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Tak.Jest to Override,najszybsza dziewczyna na tej planecie.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((A jakże.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ ... ]&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Był już późny wieczór HotShot i Clocker uczyli się nowych manewrów od Bleakdowna,gdy w pewnym momencie zjawił się wielki Transformers.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Breakdown wpadł do wybielacza.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;HotShot wiedział,że to nie oznacza nić dobrego.Gdy wyłonił się z ciemności HotShot poznał,że to Optimus.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((*dramatyczna muzyka*))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ No ten to musi mieć wejście... ]&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Witaj HotShot musimy pogadać-powiedział groźnie,widać było,że jest bardzo wściekły.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Szefie, małe deja vu.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Błękitny transformers udał się nie chętnie za czerwono-niebieskim TF-em.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Odnosimy się po kolorach. Poprawnie.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Błękitny. Czyli: Thundercracker, Soundwave, Blurr, Rumble... ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;        &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Co to ma znaczyć!-zaczął krzyczeć Optimus,gdy byli już bardzo daleko.&lt;br /&gt;-No,bo...&lt;br /&gt;-No,bo???Kazałem,żebyście się nie ujawniali,a ty co robisz?!!!!-wrzeszczał wściekły.&lt;br /&gt;-Bo...&lt;br /&gt;-Zamilcz!-spoliczkował TF-a,który padł na kolana-Mam dosyć twoich wybryków!Powierzyłem ci misję i wierzyłem,że ją wypełnisz,a ty co robisz?!!!Ścigasz się i kompletnie nie pamiętasz o misji.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((I wcale nie zamieniłem się z Galvatronem na osobowości!))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Wcale nie bawiłem sie urządzeniami w zapomnianym laboratorium jakiegoś starego naukowca! ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Pamiętam!Chciałem wziąć udział w wyścigu i wygrać Cyber klucz!&lt;br /&gt;-Nie będzie żadnego wyścigu!Osobiście pojadę to Overridę i wytłumaczę jej wszystko.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Overridę. Matko Boska bolesna...))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Pojedzie ją? Prime! A co z Elitą!? ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Optimus odjechał, a HotShot powoli wstał. Bolała go twarz,a kolana trzęsły mu się ze strachu,który jeszcze nie przeszedł.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((... się po nim.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Wielka, kosmata panika... ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Zmieniłsię w pojazd i udał do Bleakdowna i Clokera.Gdy dojechał,był tam RedAlert. Zmierzył go wzrokiem,a biały transformers dostrzegł,że HotShot ma pobitą twarz.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((I śliwę pod okiem.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Przemoc w rodzinie :&lt; ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-HotShot,co się stało?-podbiegł do niego Cloker i parzył się na niego jakby się miał zaraz rozpłakać.&lt;br /&gt;-Co on ci zrobił?Jak on mógł-nie wytrzymał , wtulił się w błękitnego TF-a i płakał.&lt;br /&gt;-Nie płacz,nic mi nie jest-próbował pocieszyć chłopca.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Syndrom Cyclonusa.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-On nie może cię tak traktować.Uratowałeś mi życie-szlochał,HotShot uklęknął i przytulił młodego TF-a.Było mu przykro,że dziecko musi przez niego cierpieć.&lt;br /&gt;-Wszystkie jest w porządku-głaskał malca po głowie.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Wszystkie nie być w porządku. Ja Grimlock widzieć slash. I nie chcieć.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;FF.2 Kamienie&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((... na szaniec.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Węgielne. ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Nie płacz,nic mi nie jest-próbował pocieszyć chłopca.&lt;br /&gt;-On nie może cię tak traktować.Uratowałeś mi życie-szlochał,HotShot uklęknął i przytulił młodego TF-a.Było mu przykro,że dziecko musi przez niego cierpieć.&lt;br /&gt;-Wszystkie jest w porządku-głaskał malca po głowie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Nic mi nie jest-uspakajał Clokera.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Po raz ostatni mówię, że nic mi nie jest!))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;          &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Ale tak nie można...-łkał.&lt;br /&gt;-Jak widać jest inaczej-głaskał go po głowie,starał się uśmiechnąć,ale ból mu w tym przeszkadzał.&lt;br /&gt;-A co teraz będzie?&lt;br /&gt;-Nie wiem,pojechał do Override.&lt;br /&gt;-Po co?&lt;br /&gt;-Chce zdobyć wszystkie Cyber klucze,by uratować świat.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Tak napisali na odwrocie pudełka...))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Dlaczego fandom musi mnie jeszcze bardziej uświadamiać, że Armada to jednak POKEFORMERS? ]&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Zakładając, że to Armada. Bo chyba mieszanka z Robots in Disguise. Ja już nic nie wiem.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-No ładne mi uratować świat!Bijąc tych,którzy się starają mu pomóc.&lt;br /&gt;-No,ale...AŁA-złapał się za policzek i próbował powstrzymać się od łez.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Łzy bardzo bolały, gdy spływały po policzku.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;       &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Wszystko w porządku?&lt;br /&gt;-Tttttaaaakkk-przedłużył jęcząc.&lt;br /&gt;-Boli cię policzek?-spytał smutny.&lt;br /&gt;HotShot pokiwał głową,że tak.&lt;br /&gt;-To chodź,BleakDown na pewno coś ma,albo chociaż nie opatrzy.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((No bo po co miałby opatrywać rannego, przecież to bez sensu.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Hot posłusznie podążył za Clokerem.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((I zabełtało mu błękit w głowie.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;        &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Tym czasem Optimus rozmawiał z Override i wcale nie szło mu najlepiej.&lt;br /&gt;-Jeśli tak ci bardzo zależy,to będziesz musiał go wygrać!&lt;br /&gt;-To niedorzeczne,cały świat...&lt;br /&gt;-Tak wiem,jest zagrożony.&lt;br /&gt;-Skąd wiesz?&lt;br /&gt;-Megatron i HotShot mówili dokładnie to samo.&lt;br /&gt;-Razem?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Zazdrosny?))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Nie, Megatron mówił,że stowarzyszenie Autobotów jest złe,a HotShot zaprzeczał i do niczego nie doszliśmy.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Stowarzyszenie Autobotów nie zostało zaaprobowane przez Sekretarza Partii.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Musisz mi uwierzyć...&lt;br /&gt;-Nic nie muszę!Mówiłam ci jeśli ci tak zależy to,dlaczego nie postarasz się go wygrać?!&lt;br /&gt;Dziewczyna zmieniła się w pojazd i odjechała.Optimus był zaskoczony odwagą dziewczyny i równocześnie zły,że nie udało mu się załatwić sprawy z Override.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Oczywiście pół wszechświata to jakieś odmiany Transformersów.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ I mówią po angielsku. ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-HotShot,pomocy!&lt;br /&gt;Błękitny TF rozpoznał głos Clokera i rzucił się w stronę z której dobiegał głos chłopca.&lt;br /&gt;Na zewnątrz stały Decepticony.Ranzak,Crampenzone i Sideways,który trzymał Clokera.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Ransack i Crumplezone zaczęli się uczyć niemieckiego, a Sideways nagle zdecydował się, po której stronie stoi.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Kanon? Idziesz na kawę? Fajne, ja też. ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Puszczaj go!&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((„Okej.” - *jeb*))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;       &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Puść dzieciaka,a nic ci nie zrobię!&lt;br /&gt;-Marzysz-odpowiedział kpiąco.&lt;br /&gt;W odpowiednim momencie puścił Clokera i atakiem szybkiego tępa zaczął atakować HotShota.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Justice Double Final Punch!))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Nowa szkoła walki - Szkoła Szybkiego Tępa. ]&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Tępa szkoła.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Po kilku minutach błękitny TF padł na ziemię.&lt;br /&gt;-I co fajnie było?-spytał śmiejąc się ze swojego zwycięstwa.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Aż się cisną na klawiaturę komentarze nie nadające się do druku...))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;        &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-To jeszcze nie koniec...-szepnął HotShot i rzucił się na TF,kiedy on był pochłonięty swoim zwycięstwem.&lt;br /&gt;-Uciekaj Cloker!&lt;br /&gt;-Ale...&lt;br /&gt;-Już!-Cloker zrobił tak jak HotShot mu kazał,pobiegł do domu BleakDowna,gdzie były tak i inne Transformery,także i Optimus.&lt;br /&gt;-Cloker nic ci nie jest?-ucieszył się BleakDown.&lt;br /&gt;-Mi nie,ale HotShot jest poważnie ranny i walczy z decepticonami.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;(("Pytałem co nowego."))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Co?-spytał Vector Prime-Gdzie?&lt;br /&gt;-Tam!Za wzgórzami!&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Tam... jest KOSMOS! ... Za tym sufitem.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ku im zaskoczeniu HotShot wygrywał,dwa decepticony leżały na ziemi,a Sideways bronił się jak mógł.&lt;br /&gt;-Zostaw go!-krzyknął Vector Prime,a na jego widok Decepticon się zlękł.&lt;br /&gt;-Jak chcesz,ale to jeszcze nie koniec!-strzelił,gdzieś w górę.&lt;br /&gt;-Chybiłeś-powiedział Landmine,ale się mylił,bo sterta gruzu zaczęła spadać z gór prosto na błękitnego TF.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Sideways oglądał "Mulan".))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;FF.3 Miłość Brata&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((... nie istnieje.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;       &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Nie!!!-krzyczał Cloker i biegł odkopać przyjaciela.&lt;br /&gt;Landmine,Optimus,BleakDown i Vector Prime mu w tym pomagali,w końcu wydostali TF-a z pułapki.&lt;br /&gt;-HotShot!-płakał malec,szturchając jego ramie.&lt;br /&gt;-Jest nieprzytomny,ale żyje-powiedział Landmine.&lt;br /&gt;Optimus wziął go na ręcę i zdziwił się,że TF tak mało waży.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Na jedną ręcę.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Chodźcie do mnie-powiedział szybko BleakDown.&lt;br /&gt;Tak TF zrobiły,Optimus położył HotShota,a BleakDown podłączył go do specialnej maszyny.&lt;br /&gt;-Jego stan jest ciężki,ma wiele obrażeń.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Znane także jako "He's dead, Jim".))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Red Alert dasz radę mu pomóc?&lt;br /&gt;-Zrobię co w mojej mocy-powiedział i zaczął przeglądać stan błękitnego TF.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;(("Co w mej mocy zrobię ja," poprawił go Mistrz Yoda.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Jak to się stało,że walczył z Decepticonami?-spytał Optimus.&lt;br /&gt;-Wyszłęm na dwór,a wtedy ten czarno-pomarańczowy TF mnie złapał,wołałem o pomoc i zjawił się HotShot-mówił Cloker,a gdy skończył padła na kolana i przytulił się do ręki HotShota.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Wyszłęm, przeszłęm, ale nie doszłęm, bo mnie złapli.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ I czasłęm dżwiamy, bo hamstfa nie sniese. ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;         &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Wszystko przeze mnie,gdyby nie uratował mi wtedy życia nic by się nie stało.&lt;br /&gt;-Co?-spytał Optimus zaskoczony.&lt;br /&gt;-HotShot uratował nam życie-powiedział BleakDown.&lt;br /&gt;-Ale jak to?-spytał Vector Prime.&lt;br /&gt;-Decepticony zaatakowały nas i nie mieliśmy szans za przeżycie,gdyby ten młodzieniecnie zjawił się w ostatniej chwili i ich powstrzymał.&lt;br /&gt;Optimus spojrzał na HotShota i zrobiło mu się go żal.Patrzył na jego twarz i widział ślady na policzku,które mu robił.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Mnie się wydaje, czy to zdanie naprawdę źle brzmi w tym kontekście?))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ ... zły dotyk boli całe życie... ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Jego stan jest bardzo ciężki-powiedział Red Alert.&lt;br /&gt;-Nie da się nic zrobić?-spytał Landmine.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Jedynie skopiować scenę z filmu...))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-BleakDown on wyjdzie z tego prawda!Powiedz,że tak!Powiedz!&lt;br /&gt;-Jeśli ty w to wierzysz i on w to wierzy...-powiedział stary TF wolno,chodź sam w to nie wierzył.&lt;br /&gt;-Ja wierze!Ja wierze.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((A ja już k*** nie mogę...))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Dlaczego mam wrażenie, że pisał to któryś z moich uczniów? *Mori pracuje w przedszkolu* ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Starscream dokładnie obserwował co się dzieje w hangarze BleakDowna i doszedł do wniosku,że koniecznie musi to zgłosić Megatronowi.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Podglądał przez dziurkę od klucza.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Nie, ma sterowanego Laserbeaka! ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Przeleciał wrota&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((... XD))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Ekhem, Generale Hammond, jakiś obcy, no... on, teges... no niech pan sam zobaczy! ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Megatronie?&lt;br /&gt;-Co?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Tylko sprawdzałem.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Twój brat jest ciężko ranny.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Dum dum dum dummmmmm.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-CO!!!!&lt;br /&gt;-HotShot może nie przeżyć tej nocy.&lt;br /&gt;-Jak do tego doszło?Co się stało?&lt;br /&gt;-Sideways,Crampenzone i Ranzak zaatakowali go,a potem zasypali stertą kamieni.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Rozdział w pigułce.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Obserwuj HotShota i daj mi znak jak będzie się coś działo.Nie mogę ujawnić,że jesteśmy rodzeństwem-powiedział zdenerwowany waląc w ścianę.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;(("Przesadzasz, szefie, Mufasa i Skaza się nie chowali..."))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Tylko Clocker został przy nim i płakał,słysząc jak HotShot jęczy z bólu.&lt;br /&gt;-Proszę nie umieraj...&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Jęczy, znaczy jeszcze żyje...))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Nie umrę... tylko do cholery złaź z mojej nogi! ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;***Przez resztę nocy chłopak czuwał,a TF-y zamyślone trwały w bezruchu,Megatron przeżywał katusze w swojej bazie i wzbudzał grozę Decepticonów***&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Cloker udaje niańkę, Megatron udaje Galvatrona, a Autoboty jednocześnie weszły w stazę. Sucks to be them.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;***Późnym rankiem***&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Skoro świt, jedenasta...))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Red Alert sprawdź jego stan-powiedział Optimus,chodź w jego głosie nie było już nadzieji.&lt;br /&gt;Red Alert posłusznie poszedł sprawdzić,a gdy to zrobił spuścił głowę.&lt;br /&gt;-On umiera nie ma już szans-powiedział bardzo cichutko,ale młody TF-ik go usłyszał.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;(("It's worse than that, he's dead, Jim!"))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Nie-zaczął płakać,tak,że Transformery z zewnątrz go słyszały.&lt;br /&gt;-Wybacz Cloker...Nic nie mogę zrobić-powiedział ze spuszczoną głową ransformers.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((To co, idziemy na kawę?))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Rans, dwans... ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Starscream słysząc co się dzieje poleciał szybko zawiadomić swojego pana.&lt;br /&gt;-Megatronie!-krzyczał swoim chrapliwym głosem.&lt;br /&gt;-Co z nim?!&lt;br /&gt;-Umiera.Jest zbyt słaby,żeby przeżyć.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Autobot, Który Nie Przeżył.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-NIE!!!-Megatron wpadł w szał,zdemolował praktycznie całą bazę.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((W jednym zdaniu!))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Musi być sposób,żeby mu pomóc.Do Cholery MUSI!&lt;br /&gt;Starscream chodź z pozoru wyglądał na smutnego cieszył się w duchu.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;(("W końcu może zainteresuje się mną..."))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-"Świetnie jego brat zdycha,on traci kontrolę,no a co za tym idzie?To,że ja w końcu zostanę władcą,zaraz po śmierci Błękitnego pod porządkuję se tego dekla i będzie tańczył jak mu zagram"..&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Malygos jednak nie miał zamiaru umierać.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;b style="font-family: arial;"&gt; &lt;/b&gt;  &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Megatron wyszedł i zniknął w odchłani wrót wymiarowych.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Źle zakodowali siódmy symbol.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Knupfel: Daję mu 48 godzin.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;[ To ja dzwonię po McKay'a. ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Usiadł na odłamku jakiegoś kosmicznego śmiecia.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Po czym Wreck-Gar ugryzł go w...))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Ojcze!-krzyczał wznosząc twarz ku górze.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Daj popływać!))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;         &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Nie pozwól na to! Nie pozwól!&lt;br /&gt;Megatron po pewnym czasie spuścił głowę ku dole.&lt;br /&gt;-Dlaczego?!-spytał donośny głos mężczyzny.&lt;br /&gt;-Przecież i on jest twoim synem!&lt;br /&gt;-Ty nim jesteś,on...&lt;br /&gt;-Co z tego!?To nie jego wina,że odziedziczył znak po matce.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;((JAK?!))&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;[ Susan też twierdziła, że dziedziczenie tak nie działa. ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;            &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Ma wybór!&lt;br /&gt;-Proszę,zrób wyjątek.&lt;br /&gt;-Megatronie przestań!Zaczynam myśleć,że jesteś słaby tak jak on!&lt;br /&gt;-Nie liczą się dla mnie transformerzy,ani moi podwładni,ani te śmiecioboty zwane autobotami,ale HOTSHOT-tu nacisnął-jest moim bratem i nie pozwolę,żeby umarł.&lt;br /&gt;-Esh no dobra w końcu mam jednego syna...&lt;br /&gt;-Dwóch!-przerwał mu Megatron.&lt;br /&gt;-Niech ci będzie.Mam dwóch synów,a jeden z nich jest CIAPĄ.Mogę tak go nazwać,żeby cię nie urazić.&lt;br /&gt;-Już mnie uraziłeś,no,ale niech ci będzie.&lt;br /&gt;-Wracaj do planów podbicia świata,a ja się zajmę tą CIAPĄ-rozległ się głos,a gdy Decepticon odszedł niewidoczna osoba dokończyła-może.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((................................... ależełomatko........))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ No modły w ogrodzie oliwnym to to nie są! ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;FF.4 "Genialny pomysł Clockera"&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Uciekać, byle dalej.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Tik, tak, tik, tak... ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p  style="margin-bottom: 0cm;font-family:arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;HotShot dalej był nieprzytomny. Jego stan bardzo się pogorszył. Mały transformers Clocker płakał nad nim nieustannie błagając o cud.Optimus zaczynał mieć wielkie wyrzuty sumienia, że tam potraktował  Błękitnego transformera.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Naznaczony błękitem.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ To już wiemy co to były za Kamienie... ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p face="arial" style="margin-bottom: 0cm;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Bud Kobi i Lori bardzo się przejęli sytuacją transformera i współczuli mu.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Nieeeee, tylko nie te dzieciaki!!))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Kobi Bud Kienobi. ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p face="arial" style="margin-bottom: 0cm;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Czyli się źle, bo byli bezradni i nie mogli w niczym pomóc.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;((Czyli tak jak zwykle.))&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p face="arial" style="margin-bottom: 0cm;" lang="pl-PL"&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Najmniejszy z ludzi Bud płakał przy Joltie, Lori próbowała pocieszyć wszystkich, ale jej sięto wcale nie udawało. Kobi wolał być sam. Patrzył się w oddala i zastanawiał się nad sensem życia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Oddal wykonywał w jego stronę nieprzyzwoite gesty.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Ja też. ]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p face="arial" style="margin-bottom: 0cm;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Minął dzień i nastała ciemna noc.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Już nastała ciemna noc... Gwiazdy już na niebie świecą......))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Na dole lampy świecą... więc światła jest co nieco... ]&lt;br /&gt;&lt;i&gt;WIĘC CZEMU TO PLUGASTWO PĘTA SIĘ?!!?!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p style="margin-bottom: 0cm; font-family: arial;" lang="pl-PL"&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span lang="pl-PL"&gt;Break Down próbował odciągnąć Clockera od nie przytomnego HotShota,ale mu się to nie udawało.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Przyspawał się.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;     &lt;p style="margin-bottom: 0cm; font-family: arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Czy pamiętasz? Jak on się tu pojawił wszystko się zmieniło. Uratował nam życie i nic w zamian nie chciał. Hotshot wniósł w moje życie coś nowego. Coś co trudno mi wytłumaczyć.On był… I chce żeby był dalej przy mnie. Gdy było mi smutno on mnie pocieszył ii i przytulił. Mówił miłe słowa i był kimś innym niż wszyscy tutaj.&lt;br /&gt;-Nie rozumiem.&lt;br /&gt;-Opowiadał mi o ludziach z planety ziemia. WIESZ? Oni ,ci lubisz mają rodziny. Które się nimi opiekują. Najczęściej to kilka osób3,4 czasami nawet 20 a może nawet i więcej,ale w rodzinie chodzi o to, żeby sobie pomagać. Jest tam mama,tata,dzieci,dziadkowie i inni członkowie rodziny. Aaaa Hotshot byłłł dla mnie jak jak jak taka mama. Pierwszy raz w życiu ktoś mną się tak zaopiekował.Nikt wcześniej mnie tak nie traktował.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Wymiękłam przy pierwszych trzech zdaniach.))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p style="margin-bottom: 0cm; font-family: arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-Wiesz… Masz racje był inny iii ja też chce żeby był dalej-usiadł przy nim.&lt;br /&gt;-Musi być on jest cudowny.&lt;br /&gt;-Rodzina tak?&lt;br /&gt;-Rodzina. Wiesz moglibyśmy założyć własną! Ja,ty i on.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Tylko na to czekałam...))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;        &lt;p style="margin-bottom: 0cm; font-family: arial;" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;-I jak ty to sobie wyobrażasz?&lt;br /&gt;-Ty będziesz tatą czyli mężem……&lt;br /&gt;-Kto to jest mąż?&lt;br /&gt;-Mąż to osoba,która kocha żonę. Hot mówił,że w tych ludzkich filmach Maż i żona się kochają jak femobotki na filmach z ….&lt;br /&gt;-Nie kończ.&lt;br /&gt;-Być kochał Hotka,bo on by był mamą. A ja waszym dzieckiem xD&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;((Nie mogę. Tak mi się chce śmiać, że po prostu NIE MOGĘ. Ja rozumiem trochę slasha/yaoi, ale to mnie wbiło w fotel...))&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;[ Mama umiera! XD ]&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7227624407187958334-638982090752085297?l=pjf3k.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pjf3k.blogspot.com/feeds/638982090752085297/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7227624407187958334&amp;postID=638982090752085297' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default/638982090752085297'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default/638982090752085297'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pjf3k.blogspot.com/2008/10/gwizdne-wrota-i-transformery.html' title='Gwizdne Wrota i Transformery'/><author><name>PJF3K</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09275386487894526614</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7227624407187958334.post-2423014252154712217</id><published>2008-10-10T12:23:00.000-07:00</published><updated>2008-10-10T12:24:59.585-07:00</updated><title type='text'>The Bitch Is Back.</title><content type='html'>Czyli jesteśmy. Haha! Mylog nas wqrwił, i przeniosłyśmy się tu, przynajmniej na razie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mori i Amano&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7227624407187958334-2423014252154712217?l=pjf3k.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pjf3k.blogspot.com/feeds/2423014252154712217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7227624407187958334&amp;postID=2423014252154712217' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default/2423014252154712217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7227624407187958334/posts/default/2423014252154712217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pjf3k.blogspot.com/2008/10/bitch-is-back.html' title='The Bitch Is Back.'/><author><name>PJF3K</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09275386487894526614</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
